Zwyczajny niezwyczajny duszpasterz

Oddawanie krwi ma jeszcze inny wymiar… być może człowiek, który potrzebuje naszej pomocy, przed chorobą był daleko od Chrystusa, a poprzez cząstkę naszej krwi, jaką otrzyma w darze ratowania życia, dajemy mu powód do jakiejś refleksji, szansę na zmianę i nawrócenie. Przewodnik Katolicki, 18 maja 2008



Jest to podobno fenomen na skalę światową, nie ma bowiem drugiej takiej miejscowości na świecie, gdzie ponad dziesięć procent mieszkańców stanowią potencjalni dawcy szpiku kostnego. Odliczając jeszcze dzieci i osoby starsze, wyniesie to grubo ponad dziesięć procent. Zaraz po pierwszej akcji badania szpiku kostnego zaczęliśmy też propagowanie tzw. oświadczeń woli. Prosiłem, aby wierni ze spokojem przemyśleli tę decyzję, żeby składali te oświadczenia świadomie, odpowiedzialnie. Na ten apel odpowiedziało osiemset osób… Następne prośby o oświadczenia padły podczas kolejnych akcji pobierania krwi, w sumie podpisało je ok. tysiąca dwustu osób.

Choć biskupi proszą, aby przy każdej parafii powstał Parafialny Klub Honorowych Dawców Krwi, to w większości parafii w tej sprawie panuje cisza. Dlaczego tak jest?

- Kiedy rozpoczynałem akcję pobierania krwi, to w naszej diecezji bielsko-żywieckiej tylko jedna parafia była zaangażowana w to przedsięwzięcie i jest nadal. Mam na myśli parafię z Kęt, w której dzieło pobierania krwi rozpoczął ks. Leśko. Z naszych poczynań wówczas śmiało się wielu księży, usłyszałem również takie słowa, że powinienem zająć się duszpasterstwem, a pobieranie krwi zostawić lekarzom. Po tych kilku latach podejście do tej sprawy zmieniło się, jesteśmy bodaj jedyną diecezją w Polsce, gdzie podczas każdej niedzieli stoi przed jakimś kościołem ambulans do pobierania krwi. Myślę, że jest to kwestia czasu i ambulansy do pobierania krwi będą stały przed świątyniami w całej Polsce. W tym przekonaniu utrzymują mnie telefony, jakie odbieram od księży z całego kraju. Kapłani dopytują się o szczegóły tych akcji, dlatego jestem bardzo optymistycznie nastawiony do przyszłości. Wierzę, że za kilka lat będzie to jedna z największych akcji charytatywnych Kościoła w Polsce.

Skoro mówimy o oddawaniu krwi i szpiku kostnego, trudno nie podjąć tematu polskiej transplantologii, w której panuje ogromny kryzys. Czy faktycznie za ten stan rzeczy odpowiedzialne są w głównej mierze media?

- Niestety, ubiegłoroczne afery związane z transplantologią oraz nadmierne, czasem niesprawiedliwe, nagłaśnianie ich poprzez media spowodowały właśnie negatywny stosunek do przeszczepów. Myślę jednak, że kryzys w transplantologii jest także spowodowany bardzo małą świadomością Polaków na ten temat. Przeciętny Polak jest zdrowy, z tego też powodu nie interesuje się przeszczepami. Ten stan rzeczy zmienia się najczęściej pod wpływem choroby. Inną sprawą jest fakt, że w naszym kraju stale za mało mówi się o transplantologii. Także w mediach, które jeśli już go poruszają, to albo o bardzo później porze dnia lub na zasadzie kolejnej niezdrowej sensacji. O przeszczepach także za mało mówi się w kościele, pojedyncze listy biskupów diecezjalnych nie załatwiają sprawy. Myślę, że w tej sprawie najwięcej dotychczas zrobił abp Józef Życiński, który na ten temat, i to w krótkim czasie, wystosował już kilka listów, a także przy tej okazji zainicjował akcje podpisywania deklaracji woli. To przynosi konkretne efekty.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama