Sny z przesłaniem

Sny to jedynie myśli minionego dnia czy może furtka, którą Pan Bóg przed nami otwiera, byśmy lepiej poznali samych siebie, a także język, za pomocą którego On sam przemawia do człowieka? Przewodnik Katolicki, 23 listopada 2008



Sny to jedynie myśli minionego dnia czy może furtka, którą Pan Bóg przed nami otwiera, byśmy lepiej poznali samych siebie, a także język, za pomocą którego On sam przemawia do człowieka? Już Tertulian pytał: „Czy nie jest to wszystkim ludziom wiadome, że Bóg może objawiać się człowiekowi najlepiej poprzez sen?”

W snach w nasze życie wkracza rzeczywistość duchowa. Śniąc, nie zakłócamy słów Boga naszymi własnymi. Sny, ponieważ są przepełnione symboliką, podobne są do paraboli, stąd nie można ograniczać ich do jednej interpretacji. Bywa i tak, że sen daje nam jedynie wewnętrzne światło, ogląd na pewne sprawy.

Jest to jednak sfera bardzo delikatna i nie można zbyt pospiesznie dopatrywać się w swoich snach nadprzyrodzonej interwencji Boga. Chociaż w dokumentach Soboru Watykańskiego II ani w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego nie znajdziemy terminu „sen”, to jednak nie oznacza to, że tradycja Kościoła ani Biblia nie powołują się na niego.

Biblijne tajemnice snów

Przeciwnie, Biblia nie lekceważy snów, traktując je jako miejsce doświadczenia obecności Boga, który w ten sposób przekazywał człowiekowi szczególne posłannictwo, zadanie lub kierował do niego swoje słowo. Wystarczy wspomnieć tu fragment z Księgi Liczb: „Jeśli wśród was znajduje się prorok Jahwe, Ja daję mu się poznać w widzeniu, przemawiam do niego we śnie” (Lb 12,6).

Dawcą snu w Biblii jest jedynie Bóg. On stworzył noc i dzień, wpisał w rytm życia człowieka chwile czuwania i odpoczynku. Właśnie dlatego podczas snu Bóg czasem przychodzi, by mówić do człowieka. Spokojny sen był w Starym Testamencie znakiem Bożego błogosławieństwa. Przynosił zasłużony odpoczynek po dniu pracy: „Słodki jest sen robotnika, czy mało, czy dużo on zje, lecz bogacz mimo swej sytości nie ma spokojnego snu” (Koh 5,11). Sen może się stać narzędziem Jego działania, objawieniem Jego woli i mocy.

Tych, których kocha, obdarza swoim błogosławieństwem, nawet we śnie, bo wszelka pomyślność pochodzi tylko od Boga (Ps 127,2), a Jego opieka jest gwarancją spokojnego snu (Ps 4,9).
Sen był również znakiem do zaufania Stwórcy, który czuwa nad każdym krokiem człowieka (por. Ps 121,3-4). Podczas snu Bóg niejednokrotnie wkracza w historię zbawienia. Pogrążonemu w śnie Adamowi wyjął żebro, by stworzyć Ewę (Rdz 2,21-23) i zawarł z nim przymierze (Rdz 15,12.17a.18a.).

Bóg Starego Testamentu nakazywał bardzo roztropne i dokładne badanie snów. Stwórca ostrzegał przed fałszywymi prorokami opowiadającymi profetyczne sny. Między tym, co jest dane od Jahwe a widzeniem sennym istnieje płynna granica. Prorok Jeremiasz przestrzega: „Nie zwracajcie uwagi na wasze sny, jakie śnicie” (Jr 29, 8) czy „Oto się zwrócę przeciw tym, którzy prorokują sny kłamliwe – wyrocznia Pana – opowiadają je i zwodzą mój lud kłamstwami i chełpliwością” (Jr 23, 31). Biblia naucza, że treść snów niezgodną z nauką Bożą należy natychmiast odrzucić, nawet jeśli stoją za nimi jakieś znaki wiarygodności (por. Pwt 13,2-4).

Natomiast brak obecności Jahwe w snach poczytywano za rodzaj opuszczenia przez Niego. Wystarczy wspomnieć choćby historię Saula, „który radził się Pana, lecz Pan mu nie odpowiadał ani prze sny, ani przez urim, ani przez proroków” (1 Sm 28,6).
Symbolika snów w Starym Testamencie jest bardzo bogata. Sen to m.in. symbol trwania w lenistwie, w stanie winy (por. 1 Krl 19, 4-8; Mk 14, 37-40).

Ważną rolę w narodzie izraelskim odgrywali prorocy, którzy potrafili m.in. odczytywać sny. Prorok Daniel został wezwany, by wyjaśnić sen Nabuchodonozora o rozpadającym się posągu, symbolizującym zagładę królestwa babilońskiego. Poprosił o czas na modlitwę i zabiegał o to, żeby również inni modlili się o światło dla niego, by mógł właściwie zinterpretować ów sen (Dn 2, 16-23). We śnie został niejako powołany na proroka Samuel, który śpiąc przy Arce, trzykrotnie budził się, słysząc tajemniczy głos. Nie wołał go jednak kapłan Heli, tylko sam Bóg.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...