Czas dla wiary

Mówiąc o wierze (czy człowieku wierzącym), najczęściej myślimy o wypełnianiu określonych praktyk religijnych. Wówczas jako człowieka wierzącego określamy kogoś, kto np. zachowuje posty i bierze udział we Mszy św. Przewodnik Katolicki, 14 lutego 2010



Będziecie jak Bóg

Najogólniej mówiąc, podstawową przeszkodą na drodze wiary jest uleganie pokusie, której nie oparli się pierwsi mieszkańcy edeńskiego ogrodu. „(…) otworzą się wam oczy i jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3, 5). Chociaż zmieniają się warunki życia, kontekst historyczny i świat wokół nas, to jednak istota tej pokusy pozostaje niezmienna. W miejsce wiary w Boga pojawia się wiara w człowieka, wiara w siebie.

We współczesnym świecie tzw. cywilizacji zachodniej, do której mamy aspiracje należeć, daje się zauważyć kilka czynników, sprzyjających wierze w człowieka, przy jednoczesnym kwestionowaniu lub wręcz odrzucaniu wiary w Boga.

Iluzja samowystarczalności

Niespotykany nigdy wcześniej rozwój nauki i techniki stwarza coraz częściej iluzję samowystarczalności. Człowiek zaczyna bardziej wierzyć w siebie niż w Boga. To już nie tyle Boże błogosławieństwo ma zapewnić dostatek plonów, ale raczej nawozy i inżynieria genetyczna. To już nie tyle Boża łaska ma zapewnić zdrowie, ale raczej leki najnowszej generacji i specjalistyczny sprzęt w nowoczesnych klinikach. Łatwo można zachwycić się tymi osiągnięciami i nie zauważać, że one też są Bożym darem. Nasze życie codzienne w zasadzie już nie zależy od zmieniających się pór roku i kaprysów pogodowych. W coraz większym stopniu tracimy naturalny kontakt z otaczającą nas przyrodą.

Jeżeli takiego kontaktu szukamy w celach rekreacyjnych, to na zasadach przez nas określanych (kiedy, gdzie, w jakich warunkach). Zwiększa się poczucie samowystarczalności. Bóg wydaje się niepotrzebny. Stosunkowo nieliczne doświadczenia, w których siły przyrody nas pokonują, nie są w stanie przebić się przez dominującą już mentalność techniczną i nie inspirują do głębszej refleksji. Benedykt XVI w encyklice „Spe salvi” zauważa, że aktualny kryzys wiary jest przede wszystkim kryzysem chrześcijańskiej nadziei, która w obecnej nowej formie nazywa się wiarą w postęp, a postęp wiąże się z doczesną perspektywą pokonania wszelkich zależności („Spe salvi”, 17-18).

Wolny człowiek nie chce już wiązać się siecią zależności z nikim i niczym. Ważne jeszcze niedawno, ze względu na konieczność wzajemnego uzupełniania się, wspólnoty społeczne, rodzinne, tracą na znaczeniu. Jako ideał zaczyna jawić się niezależny, samowystarczalny człowiek, mogący realizować w każdej chwili każdą zachciankę.

Iluzja indywidualizmu

Właściwie wszelkie potrzeby można dziś zrealizować „na zamówienie”, bez zbędnych dodatków. Począwszy od gotowych dań obiadowych, poprzez ekspresowe pranie, a skończywszy na potrzebie spotkania się z kimś. Wszystko to jest dziś na wyciągnięcie ręki, jak kolejny produkt w hipermarkecie. Wspólnota, rodzina, odpowiedzialność za kogoś, konieczność liczenia się z kimś jawią się coraz większej grupie ludzi jako niekonieczny czy wręcz uciążliwy dodatek.

Indywidualizm połączony z ideami demokracji z płaszczyzny społecznej łatwo przenoszony jest na płaszczyznę moralną. W ten sposób człowiek zaczyna przypisywać sobie prawo do określania kryteriów dobra i zła oraz zgodnego z tym działania. Jan Paweł II w encyklice „Veritatis splendor” ostrzega przed taką indywidualistyczną etyką, „według której każdy człowiek staje wobec własnej prawdy, różnej od prawdy innych”. Ponieważ postawa taka dla wielu jest bardzo atrakcyjna, a jednocześnie nie da się jej pogodzić z wiarą w Boga, który objawia nam nadprzyrodzony sens życia i zasady, jakimi winniśmy się kierować, dlatego częstą konsekwencją takiej postawy jest kwestionowanie samego Boga lub życie tak, jakby Go nie było.




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama