Chrystus prawdą Boga

Chrystus – aletheia, to Ten, który odsłania rzeczywistość Ojca i drogę do zbawienia. Dla chrześcijanina prawda nie istnieje inaczej jak wpleciona w życie, w dorastanie do pełni darowanej nam w Chrystusie. Zeszyty Karmelitańskie, 1/2008



Najczęściej rozumiemy te przypowieści tak: Jezusa i Jego sprawę trzeba postawić ponad wszystko. I słusznie sądzimy – potwierdzają to choćby dzieje męczenników. Mnie uderzył jednak prosty komentarz, który do Jezusowych przypowieści Królestwa dał Janusz Zakrzeński, aktor Teatru Polskiego w Warszawie. Mówi tak:
Zastanawia mnie spokój i cierpliwość, z jakimi dzieją się opowiadane wydarzenia. Oto idzie człowiek i na roli znajduje skarb. Co powinien zrobić? Rozejrzeć się dookoła, sprawdzić, czy go ktoś nie widzi, zabrać skarb i uciec w pośpiechu. A potem szybko roztrwonić tę zdobycz. A on co robi? Z namysłem i rozwagą sprzedaje wszystko i kupuje ziemię – cały okrąg, który otacza skarb. To samo jest z perłą. A czy rybacy łowią z pośpiechem? Przecież oni powoli przygotowują sieci, czyszczą je, potem zarzucają. Pośpiech pojawia się dopiero wtedy, gdy jest „płacz i zgrzytanie zębów”… Dlaczego Chrystus zmartwychwstał trzeciego dnia, a nie od razu? Przecież na dobrą sprawę powinien natychmiast. A tak nie było: więc na wszystko potrzebny jest czas. Nic nie dzieje się bezmyślnie. Wydaje mi się, że trzeba spojrzeć na te przypowieści poprzez czas, cierpliwość. My jesteśmy wszyscy niecierpliwi, a tu potrzeba czasu dla Królestwa niebieskiego. Nawracać się mamy codziennie, to jest proces, a nie gwałtowne ruchy. Ten proces wymaga czasu, dojrzewania. Chrystus często mówi o dojrzewaniu.

Tyle Zakrzeński… Dodałbym do tego komentarza: przypowieści przenika jeszcze niezwykła ufność, że to dojrzewanie, wzrastanie, nawracanie ma wielki, choć często ukryty przed naszymi oczyma sens. Chrześcijaństwo, to ufność.

Bóg pokoju czy „urojony Bóg” Dawkinsa?


W Kazaniu na Górze Chrystus – prawda Boga – jawi się jako prawda pokoju, prawda dobra i miłosierdzia – zmagania się z agresją drzemiącą w człowieku, z zazdrością, niechęcią, rozpychaniem się łokciami, strachem wobec innego. Czy także dzisiaj? Obecnie zaskakująco obfite owoce zbiera tzw. nowy ateizm. Książki jego głównych przedstawicieli, jak choćby Urojony Bóg Richarda Dawkinsa, stały się bestsellerami. W jakie tony uderzają „nowi ateiści”? Przywołują obrazy z 11 września, Biesłanu, a cofając się w głąb historii – holokaustu i świętej inkwizycji, twierdząc, że religia jako taka wpaja grupowy egoizm i nietolerancję wobec obcych i ex definitione prowadzi do konfliktów. Posługują się tymi mocnymi obrazami agresji i terroru, starając się w ten sposób podważyć same fundamenty religii jako otwartości człowieka na Boga i bliźnich. Więcej, wrzucając wszystkie religie do jednego worka, szczególnie atakują chrześcijaństwo. Zabieg jest prosty – jeśli chrześcijaństwo chce się widzieć jako religia agape, miłosierdzia, przebaczenia, Krzyża – to po operacji „zglajszachtowania” z tego obrazu nie pozostaje już dosłownie nic. Nawet nie do końca obiektywny obserwator musi przyznać, że „nowi ateiści” posługują się w istocie tym samym, co tak krytykują – narzędziem niebywałej i niesprawiedliwej agresji.

Wtóruje im w tym (niestety!) przeważający nurt kultury filozoficznej Zachodu. Dowodem na to jest choćby artykuł Marty Nussbaum Z Uniwersytetu Stanforda do Abu Graib, zamieszczony w „Dzienniku. Europa” z 3 4 listopada 2007 roku. Autorka recenzuje książkę Efekt Lucyfera Philipa Zimbardo, autora słynnego eksperymentu dotyczącego zachowań ludzi w sytuacji, w której zezwala się im na agresję, tzw. stanfordzkiego eksperymentu więziennego. W swoim artykule Nussbaum opisuje też eksperyment Stanleya Milgrama, w którym trzy czwarte badanych było gotowych poddać inną osobę bardzo silnym wstrząsom elektrycznym, jeśli tak im polecił prowadzący badania. Autorka odwołuje się wreszcie do nadużyć popełnianych przez amerykańskich żołnierzy w więzieniu Abu Graib w Iraku. Kończy swój tekst kilkoma wskazaniami dotyczącymi „rozsądnych strategii”, którymi powinno posługiwać się społeczeństwo, jeśli chce, by ludzie nie naruszali zasad w sytuacjach moralnej czy fizycznej presji.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama