Być jak Tomasz Morus

Wieczernik 188/2012 Wieczernik 188/2012

Watykański dokument jest zaproszeniem do większego, aktywnego udziału laikatu w życiu publicznym. Dlaczego bowiem sfera ta miałaby zostać zdominowana np. tylko przez niewierzących czy agnostyków?

 

Lista spraw najistotniejszych

W watykańskim dokumencie znajdujemy także swoistą listę zadań i tematów, które w działalności politycznej katolików nie mogą zostać pominięte. Wśród nich na pierwszym miejscu znajduje się obrona życia ludzkiego, od jego poczęcia aż do naturalnej śmierci. Nota nie pozostawia tutaj żadnych wątpliwości: „Na wszystkich, którzy bezpośrednio uczestniczą w ciałach ustawodawczych, spoczywa konkretna powinność przeciwstawiania się jakiejkolwiek ustawie stanowiącej zagrożenie dla ludzkiego życia” (w tym kontekście warto jednak także przypomnieć, że bł. Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” wyraźnie napisał, że parlamentarzysta, którego jasny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy).

Inne ważne tematy, którymi przede wszystkim powinien zajmować się chrześcijański polityk, to: wspieranie rodziny i małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny, zagwarantowanie rodzicom swobody wychowania dzieci, ochrona społeczna nieletnich, wspieranie osób zniewolonych różnego rodzaju nałogami, walka o prawo do wolności religijnej, troska o rozwój gospodarczy służący człowiekowi i dobru wspólnemu i wreszcie problem troski o pokój na świecie. Autorzy omawianego dokumentu zwracają jednak uwagę, że zawsze politykowi chrześcijańskiemu „nie wolno powoływać się na zasadę pluralizmu i autonomii świeckich w dziedzinie polityki, aby popierać rozwiązania, które przekreślają lub podważają zasady etyczne o fundamentalnym znaczeniu dla dobra wspólnego społeczeństwa”.

Nie dla utopii, tak dla Tradycji

Jeszcze innym zadaniem, stojącym przed katolikami angażującymi się w politykę, jest „budowanie kultury inspirowanej Ewangelią, zdolnej ukazać na nowo całe bogactwo wartości i treści Tradycji katolickiej”. Chodzi o to, aby językiem współczesnej kultury przekazywać dziedzictwo duchowe, intelektualne, i moralne katolicyzmu. Jak się wydaje, to zadanie jest szczególnie ważne dzisiaj, w czasach gdy Europa zapomina o swoich chrześcijańskich korzeniach i zagubiła gdzieś swoją tożsamość, bazując tylko na kwestiach ekonomicznych.

Ponadto od laikatu oczekuje się, że będzie sprzeciwiać się „poglądom i praktykom politycznym inspirowanym wizją utopijną, która zniekształcając tradycję wiary biblijnej, czyni z niej swego rodzaju profetyzm bez Boga, instrumentalnie posługuje się przesłaniem religijnym i kieruje ludzkie sumienia ku nadziei wyłącznie ziemskiej”. Widzimy tu wyraźne nawiązanie do historii świata w XX wieku, kiedy to systemy totalitarne budowały organizowały rzeczywistość społeczną totalnie negując Boga i wiarę chrześcijańską, obiecując ludziom fałszywe zbawienie.

Podsumowując – celem działania świeckich w polityce powinno być to, aby żyjąc zgodnie ze swoimi przekonaniami, budowali ład społeczny bardziej sprawiedliwy i odpowiadający godności człowieka. Te słowa pojawiają się w omawianym dokumencie bardzo często.

Hierarchia a politycy

Warto w tym miejscu podkreślić, że nota jasno formułuje także zasady panujące we współpracy na linii politycy chrześcijańscy – hierarchia kościelna. Tu także ma istnieć pełna jasność: Urząd Nauczycielski Kościoła nie zamierza sprawować władzy lub odbierać katolikom prawa do wolności opinii w konkretnych sprawach. Urząd chce jedynie „kształtować i oświecać sumienia wiernych (…), tak aby ich wysiłki przyczyniały się zawsze do integralnego postępu człowieka i dobra wspólnego”. Kościołowi hierarchicznemu zależy, aby wierni świeccy byli wierni swoim przekonaniom – jest to dla nich obowiązek moralny, wpisany w ich sumienie, które jest jedno i niepodzielne”. Chodzi po prostu (łatwo powiedzieć, trudniej wykonać, prawda?) o to, aby w życiu polityka chrześcijańskiego nie było dwóch równoległych nurtów, które nigdy lub prawie w ogóle się nie przenikają: a zatem z jednej strony życia duchowego, z jego wartościami i wymogami, a z drugiej – życia społecznego, obejmującego m.in. zaangażowanie polityczne. Obie te sfery muszą się wzajemnie przenikać, musi istnieć owa wspomniana zgodność wiary i życia, Ewangelii i kultury (chciałoby się powiedzieć „po naszemu” – światła i życia!).

W tym miejscu warto uczynić krótką dygresję – dokument za bł. Janem Pawłem II jasno podkreśla, że „zadaniem Kościoła nie jest wskazywanie konkretnych rozwiązań – a tym mniej rozwiązań jedynych – w sprawach doczesnych, które Bóg pozostawił wolnemu i odpowiedzialnemu osądowi każdego człowieka, jednakże Kościół ma prawo i obowiązek formułować oceny moralne w sprawach rzeczywistości doczesnych, gdy wymaga tego wiara i prawo moralne”. Z tym stwierdzeniem wiąże się kolejne, również niezmiernie ważne – chrześcijanin-polityk powinien uznawać uprawnione różnice poglądów, ale musi też umieć sprzeciwić się koncepcji pluralizmu opartej na relatywizmie moralnym, która szkodzi samej demokracji (ta bowiem potrzebuje silnego, duchowego fundamentu, czyli nie podlegającym negocjacjom zasad etycznych).

Być jak Tomasz Morus

Nie bez powodu w tytule powyższego szkicu przywołałem postać św. Tomasza Morusa. Ten święty patron polityków i rządzących pojawia się także w pierwszych słowach omawianego dokumentu; mówi się o nim, że potrafił świadczyć o niezbywalnej godności sumienia, nawet za cenę męczeństwa. Poddawany naciskowi psychicznemu, nie szedł na kompromis, a swoim życiem i śmiercią potwierdził, że „człowiek nie może oderwać się od Boga ani polityka od moralności”. Warto, aby zwłaszcza o tym ostatnim zdaniu pamiętali współcześni politycy, deklarujący się jako chrześcijanie i słudzy Kościoła.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| TOMASZ MORUS

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama