Miasta i wsie w wodzie

Południe Polski utonęło za sprawą trwających przez wiele dni ulewnych deszczy. To inna powódź niż ta z 1997 r., ale możliwe, że przyniesie równie olbrzymie straty. Burzom, oberwaniom chmur i ulewom towarzyszą gradobicia i trąby powietrzne. Niedziela, 12 lipca 2009



Na pomoc rusza wojsko. Władze przyznają, że są bezradne wobec żywiołu. – Cóż można poradzić na padający nieustannie deszcz – mówią. Powodzianie jednak wypominają, jak niewiele, zgoła nic nie zrobiono od czasu wielkiej wody z 1997 r. Niektóre miasteczka i wsie na południu są regularnie podtapiane przy okazji corocznych roztopów.

Specjaliści przyznają, że na niektórych terenach nie wolno było w ogóle budować czegokolwiek, bo teren jest niebezpieczny hydrologicznie. Gdy zdarza się tragedia i ludzie tracą całe swe mienie, powraca temat konieczności budowy wałów przeciwpowodziowych, zbiorników retencyjnych, regulacji rzek. Na gadaniu jednak zazwyczaj się kończy.

Rozmiar szkód widać dopiero, gdy woda odchodzi. Tylko na Dolnym Śląsku woda zerwała 41 mostów, ok. 30 km lokalnych dróg przestało istnieć. Nie nadaje się do użytku wiele gminnych przedszkoli i szkół. W niektórych wsiach i miasteczkach konieczna jest odbudowa wszystkich domów.

Rząd zaoferował pomoc – już wypłacane są pierwsze odszkodowania w wysokości do 6 tys. zł. Premier Tusk publicznie obiecał wyprawki szkolne dla dzieci powodzian. Będziemy pilnie przyglądać się realizacji tej obietnicy. Pracownicy pomocy społecznej sporządzają w ekspresowym tempie listę zniszczeń. Dopiero wtedy tak naprawdę będziemy wiedzieć, ile i jakiego rodzaju pomoc będzie potrzebna.

Rzecz jednak nie tylko w odbudowie domostw. W wodzie po kolana stoją pola uprawne, najczęściej nieubezpieczone. Oznacza to wielomilionowe straty dla państwa, a nade wszystko dla rolników. Z tych pól nie zbierze się w tym roku ani zbóż, ani ziemniaków – niczego. Rolnicy, którzy otrzymali dotacje unijne, mieli obowiązek ubezpieczyć zasiewy. Termin mijał 1 lipca... Większość czekała do ostatniej chwili, bo stawki ubezpieczeń są zaporowe, szczególnie tam, gdzie często pojawia się woda.

Obok szybkiej pomocy interwencyjnej, owego pospolitego ruszenia ludzi dobrej woli, konieczne jest myślenie długofalowe. Równocześnie z niwelowaniem zniszczeń trzeba pomyśleć, jak ustrzec ludzi przed kolejnymi powodziami. Wiadomo, że żywioł jest nieobliczalny, ale można minimalizować skutki jego siły. Czy tym razem będziemy mądrzejsi przed szkodą niż – tradycyjnie – po niej?

Kościół już organizuje pomoc. 12 lipca Caritas Polska będzie w kościołach w całej Polsce zbierać pieniądze dla powodzian. Najpilniejszy jest zakup pitnej wody i niepsującej się żywności. Kolejny krok to wsparcie w odbudowie.

Powodzianom można pomóc, wpłacając dowolną sumę na konto: Caritas Polska, ul. Skwer Kard. Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa, Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: „Powódź Południe”.
Można również pomóc, wysyłając SMS-a o treści „Pomagam” pod numer 72902 (koszt – 2,44 z VAT-em).


Jeśli przestanie padać, sytuacja wydaje się opanowana. Jeśli nie, będziemy świadkami kolejnego aktu dramatu.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama