Apostoł Paweł – wróg małżeństwa?

Rzeczywiście, po przeczytaniu powyższych stwierdzeń Apostoła czytelnik może odnieść wrażenie, że ich Autor sugeruje, iż jedyną właściwą drogą dla chrześcijanina jest życie bezżenne. To zestawienie słów św. Pawła ma jednak wielką wadę... eSPe, 79/2007




Jest jednak niezaprzeczalnym faktem, że Paweł – jak widzieliśmy w cytatach przytoczonych na początku – zaleca życie bezżenne tym, którzy są do tego zdolni i powołani. Czyni to z kilku bardzo praktycznych racji (to ciekawe, że gdy późniejsi autorzy wychwalać będą wzniosłość dziewictwa w abstrakcyjnych traktatach pełnych -izmów i -azmów, Apostoł podaje racje tak naturalne, że mogłyby wręcz wydawać się przyziemne). „Uważam, że przy obecnych utrapieniach dobrze jest tak zostać [tzn. w dziewictwie], gdyż małżonkowie cierpieć będą udręki ciała, a ja chciałbym ich wam oszczędzić. Mówię wam, bracia, czas jest krótki.” Ale co mają do rzeczy „obecne utrapienia” i „krótkość czasu”?

Wyobraźmy sobie sytuację pierwotnego Kościoła: nowej, „dziwnej” grupy, na którą inni patrzą podejrzliwie... i nigdy nie wiadomo, czy za chwilę nie trzeba będzie uciekać z miasta, gdy ktoś podburzy tłum fałszywym oskarżeniem. Łatwo odgadnąć, że w tych realiach łatwiej jest osobie samotnej: szybciej spakuje się i przeprowadzi w bezpieczne miejsce, nie musi obawiać się o dzieci... Ponadto w przypadku otwartych prześladowań trudniej jest „zmusić do uległości” (czyli szantażować) kogoś, kto odpowiada tylko za siebie i nie przestraszy się groźby, że „twoje dziecko może mieć wypadek...”

Oczywiście, Kościół koryncki, do którego pisał Paweł, nie doświadczał jeszcze otwartych prześladowań, ale ten, kto realistycznie obserwował sytuację, nie mógł wykluczyć takiej możliwości. Ponadto wciąż powtarzano sobie słowa Chrystusa o Jego powrocie i spodziewano się, że może to nastąpić szybko, że wkrótce nadejdzie ta rzeczywistość, gdy „ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie” (Mt 22,30). Kto więc żyje bezżennie, jest już na tym świecie znakiem nowej rzeczywistości.

Jest jednak jeszcze jeden powód – bardziej „psychologiczny” – dla którego lepiej pozostać w stanie bezżennym: „Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie”. I doznaje rozdarcia. Myślę, że fenomen ostatnich czasów: tysiące ludzi pragnących spędzić wakacje w murach klasztornych, choćby nawet w prymitywnych warunkach, świadczy nie tylko o znużeniu hałasem codziennego życia, ale też potwierdza słuszność myśli Apostoła: dzisiejszy człowiek patrzy ze świętą zazdrością na mnichów, na ich uporządkowane życie, poświęcone jednej Sprawie (mnich – po grecku monachos pochodzi właśnie od monos – jeden, człowiek jednej Wartości).


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama