Ewangeliczne świadectwa boskości Pana Jezusa

Kościół wierzy, że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym nie dlatego, że w dyskusjach teologicznych na ten temat zwyciężyli zwolennicy Jego boskości, ale dlatego że naprawdę „tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” . W drodze, 10/2009



Trzy frontalne ataki na Kościół

Kiedy apostoł Szymon wyznał Jezusowi: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”, usłyszał w odpowiedzi: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [Skalisty], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,16.18). Metafora bram piekielnych atakujących Kościół przemawia do wyobraźni. Co konkretnie oznacza? Obejmuje trzy niebezpieczne dla Kościoła sytuacje, które w jego dziejach powtarzały się nieustannie i dotykają nas również dzisiaj.

Pierwsza z nich polega na narastającym poczuciu, że dla chrześcijaństwa nie ma już miejsca w naszym życiu, że jest ono formacją społecznie szkodliwą, dlatego należy je wykorzenić, albo schyłkową – i jego dzieje dobiegają końca. Doświadczenie to co najmniej dwukrotnie zostało opisane w Nowym Testamencie. Pierwszy raz, kiedy Jezus zapowiedział dar Eucharystii: „Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,66). Przede wszystkim zaś w Wielki Piątek. To przekonanie, że sprawa Jezusa należy do przeszłości, o której powinno się zapomnieć, z całą otwartością głosili uczniowie uciekający do Emaus: „A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał wyzwolić Izraela” (Łk 24,21).

Podobnie mogli odczuwać chrześcijanie starorzymscy w czasach Nerona i później, kiedy ogłaszano prześladowcze dekrety cesarzy Decjusza (rok 250) czy Dioklecjana (rok 303), a także chrześcijanie z Azji Mniejszej i Afryki Północnej od wieku VII patrzący bezsilnie, jak kolejni ich współwyznawcy załamywali się pod ciężarem doświadczanej dyskryminacji i przechodzili na islam. Wspomnijmy jeszcze okrutne prześladowania Kościoła w czasach nowożytnych – w rewolucyjnej Francji, bolszewickiej Rosji, Meksyku, Hiszpanii, komunistycznych Chinach czy w Wietnamie.

Są bardziej wyrafinowane metody atakowania chrześcijaństwa. Od czasów Oświecenia środowiska laickie często stosują mobbing antychrześcijański niekoniecznie (choć również) wobec poszczególnych wyznawców Chrystusa, lecz generalnie wobec chrześcijaństwa. Polega on na poniżaniu, ośmieszaniu lub nawet potępianiu wiary jako postawy rzekomo nieracjonalnej, przestarzałej, szkodliwej społecznie i po prostu głupiej.

Ci, którzy takiego mobbingu zaznali, dobrze wiedzą, jak bardzo może on pchać człowieka do ukrywania się ze swoją wiarą lub nawet do odejścia od niej.

Drugi kierunek ataku bram piekielnych na Kościół wydaje się jeszcze groźniejszy. Są to prześladowania, które spotykają Kościół ze strony włas¬nych dzieci. Pisał o tym m.in. święty Augustyn: „Grzechy i błędy złych chrześcijan sprawiają, że ludzie, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie, czują się prześladowani nawet wtedy, kiedy nikt ich nie napastuje i nie dręczy ich ciała. Cierpią bowiem to prześladowanie nie w ciele, ale w sercach” (Państwo Boże XVIII, 51,2). Kiedy sprawcami tych prześladowań są ludzie posiadający szczególny autorytet – rodzice, księża czy biskupi – szkody wynikające z sianego przez nich zgorszenia są wyjątkowo bolesne.

Stosunkowo najmniej zdajemy sobie sprawę z tego, jak groźne dla Kościoła są ataki bram piekielnych na prawdę o Jezusie Chrystusie. Przecież gdybyśmy w Kościele przestali przywiązywać wagę do prawdy, że Jezus jest Synem Bożym, prawdziwym Bogiem, który dla nas stał się jednym z nas, umarł za nas, zmartwychwstał i ma moc obdarzyć nas życiem wiecznym – znaczyłoby to, że Jezusa prawdziwego zamieniliśmy na subiektywne wyobrażenia o Nim.




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama