Niewidoczna, niezapłacona i niedoceniona

Mam to szczęście, że po pierwsze, pochodzę z rodziny wielodzietnej, a po drugie, moja mama pracowała w domu. Była zawsze wtedy, kiedy jej potrzebowałam. Dzięki temu nie zaznałam smaku żłobka, przedszkola czy szkolnych świetlic ani traumy bycia dzieckiem z „kluczem na szyi”. Przewodnik Katolicki, 25 maja 2008



Być może wówczas kobietom łatwiej było dokonywać wyboru między pracą domową a zawodową, panowały bowiem inne realia, choćby ekonomiczne, był to na pewno zupełnie inny świat, także bardziej przyjazny rodzinie. Nie zmieniły się jednak ani podejście, ani zrozumienie bardzo szerokiego pojęcia – praca w domu. Dla jednych praca dająca wiele radości, spełnienia i satysfakcji (moja mama) dla innych – bezproduktywna, beznadziejnie nudna, czasem wręcz syzyfowa.

Po latach, kiedy byłam już osobą dojrzałą, zauważyłam jak wielka niesprawiedliwość łączy się z jej wykonywaniem. Bowiem mama, która wychowała całą naszą piątkę na uczciwych, dobrze wykształconych obywateli, przez państwo pozbawiona była jakichkolwiek przywilejów czy praw. I tak jest niestety do dziś; kobiety, matki i żony, które poświęcają się domowi i rodzinie, według rozporządzeń i paragrafów pozostają obywatelkami gorszej kategorii. O tej niesprawiedliwości często mówił Ojciec Święty Jan Paweł II, który jako pierwszy papież tematyce kobiecej poświęcił specjalny dokument - list apostolski „Mulieris dignitatem" - O godności i powołaniu kobiety, wydany w 1988 roku z okazji Roku Maryjnego. Drugim bardzo ważnym świadectwem jego szczególnego zaangażowania w tej dziedzinie jest wydany w 1995 roku - z okazji Światowej Konferencji ONZ w Pekinie poświęconej kobiecie - List do kobiet całego świata.



Domowa praca w statystyce i prawie


W 2006 roku Centrum Badania Opinii Społecznej opublikowało raport dotyczący pracy zawodowej kobiet. Wynika z niego, że jedynie 4 proc. kobiet uważa, że większym szacunkiem cieszą się gospodynie domowe niż kobiety pracujące zawodowo, przeciwnego zdania jest aż 60 proc. badanych. Różnicy między statusem tych dwóch grup nie widzi 33 proc. kobiet. Ponadto odsetek odpowiedzi wskazujących na większy szacunek dla kobiet pracujących zawodowo rośnie wraz z poziomem wykształcenia osób badanych. Z kolei według ostatnich badań Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, dotyczących aktywności zawodowej kobiet, niemal połowa kobiet zrezygnowałaby z pracy zawodowej, gdyby inna osoba mogłaby zapewnić rodzinie utrzymanie.

40 proc. pań uważa pracę zawodową matek za szkodliwą dla kondycji całej rodziny. Co nie zmienia stanu rzeczy, że w dalszym ciągu Polka pracująca w domu i wychowująca dzieci pozbawiona jest podstawowych praw, choćby do emerytury. Nieco inaczej (wg dokumentu Parlamentu Europejskiego z 1999 roku) wygląda podejście do pracy w domu np. u naszych sąsiadów zza zachodniej granicy, gdzie kobiety zamężne, niepracujące, mają możliwość otrzymania emerytury. Ponadto istnieją zasiłki dla kobiet zajmujących się rodziną. Co ważne, Niemki mogą również liczyć na odszkodowanie w razie gdy ulegną nieszczęśliwemu wypadkowi. W Finlandii kobiety pracujące w domu mogą korzystać z zasiłku finansowego, który sam w sobie jest uznaniem pracy domowej. W Danii rozwiązano ten problem w ten sposób, że kobieta pracująca w domu może otrzymywać pomoc finansową, jeśli spełni dwa warunki: przez rok będzie członkiem ubezpieczeń dla bezrobotnych oraz przedstawi zaświadczenie o 52 tygodniach pracy, także z przerwami. W Grecji, choć praca domowa nie jest ujęta w systemie prawnym, wykonujące ją kobiety, żony, mają prawo do pewnych świadczeń socjalnych. We Włoszech natomiast dyskutuje się obecnie nad projektem obowiązkowego ubezpieczenia od wypadków domowych dla kobiet pracujących w domu. W Szwecji wprowadzony jest cały system zasiłków dla kobiet wykonujących pracę w domu. Irlandia z kolei jest jedynym państwem w Europie, gdzie praca kobiet w domu jest uznana konstytucyjnie, ale nie jest przewidziana za nią kompensacja finansowa. W Belgii zaś gospodyni domowa może korzystać z wielu zasiłków socjalnych, które zależą od kilku czynników: czy jest bezrobotna, samotna czy też obarczona rodziną.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Basiek
    28.05.2008 19:42
    Boże, ca za bzdura o tej "traumie" dziecka z kluczem na szyi. Niech ta kobieta żałuje, że nie zaznała cudownego smaku dzieciństwa w przedszkolu! Przyjaźnie, które tam zawarłam trwają do dzisiaj! Zawsze nosiłam klucz na szyi i korzystałam ze świetlic szkolnych w oczekiwaniu na powrót mamy z pracy. ANI PRZEZ CHWILE nie poczułam się źle z tego powodu, co więcej koleżanki, które zostawały w domciu z babciunią zazdrościły mi takiego "urozmaicenia". Kobita bzdury wypisuje. A, że nam, niewiastom należy się wynagrodzenie za rodzenie i wychowywanie dzieci, to fakt. Praca w domu, to też praca.
  • katarzyna
    29.05.2008 12:09
    Moze zamiast pisac o bzdurze, warto napisac, ze ma sie inne doswiadczenie?
    ja bylam krótko z kluczem, potem bez klucza na szyi. Kolezanki bynajmniej nie zazdroscily tym, które byly zabierane przez ciocie czy babcie ( czy babciunia mialoby byc cieplo, czy pogardliwie? i dlaczego?) bo bywalo, ze głowa bolala, ze katar, ze jakas mala wpadka dziecięca i czekanie w swietlicy bylo czasem fajne, a czasem nie...
    pozdrowienia od innej 'Kobity", co bzdury wypisuje...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...