Wina i pamięć

„Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – formuła listu biskupów polskich i niemieckich sprzed 44 lat, powtórzona niedawno przez hierarchów obu krajów, nie zestarzała się. Wypada tu dodać małe słowo: niestety. Przewodnik Katolicki, 6 września 2009



Nie mają sensu podejmowane niekiedy aptekarskie próby ważenia liczby ofiar sowieckiego i niemieckiego totalitaryzmu. Istota problemu jest w tym, że Adolf Hitler z masowym poparciem jednego z największych narodów europejskich i we współpracy z Włochami Mussoliniego oraz wieloma innymi krajami, w tym państwem sowieckim, podjął próbę zniszczenia cywilizacji europejskiej w kształcie uformowanym przez chrześcijaństwo, renesans i oświecenie. Nawiązywanie do germańskiej tradycji barbarzyńskiej, wczesnocesarskiego Rzymu i Iwana Groźnego, nie było przypadkiem, podobnie jak motyw socjalistyczny bardzo silny we wszystkich z trzech totalitaryzmów.

Europa Adolfa Hitlera miała być antytezą Europy katedr i uniwersytetów. Dlatego, a nie tylko z powodu ludobójstwa, nieustanne nawracanie do czasu II wojny światowej jest koniecznością. Dlatego również niemieckie poczucie szczególnej odpowiedzialności (celowo nie mówię o winie) za Europę musi być pielęgnowane. A jeśli ktoś, jak „wypędzeni”, chce o nim zapomnieć, to wszyscy mają moralny obowiązek o tym przypominać. Zwłaszcza wtedy, gdy zjednoczona Europa staje się coraz bardziej laicka i poddana ogłupiającej polityce medialnej, jako żywo przypominającej elektroniczną wersję rzymskiego amfiteatru.

Wybitny poprzednik Angeli Merkel, kanclerz Helmut Kohl, nie żywił szczególnej sympatii do Polaków. Miał jej pewnie mniej od obecnej pani kanclerz. Ale rozumiał znakomicie ten szczególny rodzaj odpowiedzialności spoczywającej na Niemcach. Przyjaźniąc się z Borysem Jelcynem i popijając z nim wódkę w rosyjskiej bani nie wpadłby na pomysł budowy gazociągu mającego w konsekwencji dać Moskwie narzędzie ograniczania suwerenności państw leżących pomiędzy Niemcami a Rosją. Nigdy również nie pozwolił sobie na otwarte wspieranie Związku Wypędzonych, podobnie jak twórca współczesnych Niemiec Konrad Adenauer.

Tymczasem poprzednik pani kanclerz wprowadził Niemcy na drogę polityki Fryderyka Wielkiego i Bismarcka, czyli budowania siły Niemiec obok Europy, poprzez zacieśnianie związku z Rosją. I siłą inercji Angela Merkel tę politykę kontynuuje. Mam wrażenie, że robi to po trosze wbrew własnym poglądom. Ale robi. Małe Prusy, jak czasami nazywano Niemiecką Republikę Demokratyczną, wniosły do Niemiec tę tradycję, która zdawała się być przez Kohla i Adenauera pogrzebana.

Niemcy w Europie

Współczesne Niemcy są kluczowym krajem zjednoczonej Europy. I w interesie całej Europy, nie tylko Polski, leży, by niemiecka polityka była ujęta w ramy europejskie. Rocznica września 1939 r. sprzyjać powinna nie tylko uczczeniu ofiar II wojny światowej. Przede wszystkim powinna stać się okazją do zadania pytania, co popchnęło tak wielkie narody jak Niemcy czy Rosjanie na drogę antycywilizacji. A mam dojmujące wrażenie, że współcześni przywódcy świata od prezydenta USA, aż po autorów scenariusza uroczystości gdańskich, nie chcą zadawać niewygodnych pytań. Być może głosem dzisiejszych Niemiec powinien stać się Papież Benedykt XVI.

Jego pochodzenie i doświadczenie życiowe szczególnie predestynuje go do dobitnego powtórzenia słów wypowiedzianych kiedyś przez Andre Malraux: „Europa XXI wieku będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale”. Siły antycywilizacji, które wyszły kiedyś z Niemiec, Włoch i Rosji, nie zniknęły. A historyczna niepamięć, albo pamięć selektywna, jest dla nich najlepszą pożywką. Warto więc we wrześniu pamiętać nie tylko o czynach, ale i o ich źródłach. Przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Ale nie zapominamy i prosimy o pamięć. Bo w przeciwnym wypadku czeka na nas nowa lista grzechów, o których będą się starały zapominać nasze wnuki.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...