Charyzmatyczny Lider

Różne są nasze wspomnienia o Janie Pawle II. Jest papieżem, który odbył najwięcej podróży apostolskich, widzimy w nim niezaprzeczalny autorytet moralny, fascynuje jego niezwykła umiejętność nawiązywania kontaktu z ludźmi nie tylko wierzącymi, podziwiamy hart ducha w znoszeniu cierpień i dolegliwości wieku. Posłaniec, 10/2008



Różne są nasze wspomnienia o Janie Pawle II. Jest papieżem, który odbył najwięcej podróży apostolskich, widzimy w nim niezaprzeczalny autorytet moralny, fascynuje jego niezwykła umiejętność nawiązywania kontaktu z ludźmi nie tylko wierzącymi, podziwiamy hart ducha w znoszeniu cierpień i dolegliwości wieku. Dla mnie pozostanie charyzmatycznym Liderem – człowiekiem na miarę naszych czasów.

16 października mija kolejna rocznica wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Dla nas w Polsce to jeszcze jedno wspomnienie o początku zupełnie nowego rozdziału w historii naszego narodu. W pierwszym przemówieniu nowy papież przedstawił się mieszkańcom Rzymu jako przybysz z “dalekiego kraju”. Dla nich un paese lontano – daleki kraj – i przybywający z niego następca pierwszego z Apostołów nie stanowił precedensu, bo przez dwa tysiąclecia historii Kościoła wielokrotnie w Rzymie rządy sprawowali przybysze z krańców Europy. W naszej historii był to punkt zwrotny, bo oto ten “daleki i nieznany kraj” dzięki posłudze papieża-Polaka stał się znany i bliski wielu, a tym samym jakby na nowo zaczął istnieć.

Nikt nie zaprzeczy, że dokonało się to dzięki roli, jaką w świecie przez lata swego pontyfikatu odegrał Jan Paweł II. Stając na czele Kościoła, otrzymał olbrzymi kredyt zaufania, a jednocześnie rozbudził nowe nadzieje, przede wszystkim w sercach wierzących. Owocami jego posługi cieszymy się do dziś. Był dokładnie takim człowiekiem, jakiego w naszych czasach potrzebował cały katolicki świat.

Duchowe kompetencje papieża

Mówienie o tym, że Kościół potrzebuje wizji swego działania i jasnego określenia celu, do jakiego dąży, jest stwierdzeniem nieco kontrowersyjnym. Przecież wizją i wskazówką na drogę jest sama Ewangelia, celem zaś królestwo Boże – rzeczy te same i niezmienne, mimo przemian, jakie nieustannie zachodzą w świecie. Jednak aby Kościół żył, rozwijał się i spełniał swoją misję, aby nie stał się jedynie biernym, choć zaciekłym stróżem tradycji, jak owi stojący na czele Synagogi w czasach Jezusa, musi nieustannie krytycznie przyglądać się sobie i światu. Powinien to robić z jednej strony odnosząc się do zjawisk negatywnych, z drugiej wspierając wszystko co cenne, a w całym tym działaniu uparcie i odważnie wskazywać na Jezusa Chrystusa.

Innymi słowy to, co w sposób bardzo ogólny i górnolotny mówi się o zbawieniu, przełożyć na język życia codziennego. A to z tej prostej przyczyny, że trudno żyć obietnicą nagrody po śmierci, gdy za życia, w codzienną egzystencję człowiek musi włożyć tak wiele wysiłku. Poszczególne dni, jak koraliki różańca, dopiero razem zebrane stają się skończoną modlitwą; dopiero wszystkie dziesiątki, w których rozważa się poszczególne sceny z życia Jezusa i Maryi, ukazują całe Ich cudowne życie.

Kościół więc, dążąc do celu ostatecznego, musi po drodze wyznaczać sobie inne, mniejsze cele: ich osiągnięcie może uważać za sukces, brak takiego sukcesu ma posmak porażki. Na straży skuteczności takiego działania stoi on – biskup Rzymu. Nieprzypadkowo więc na papieża patrzy się jako na sternika łodzi Kościoła, od którego niezmiernie wiele zależy. Trzeba zatem, aby był on prawdziwym liderem, aby posiadał duchowe kompetencje potrzebne do rządzenia.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama