Hańba?

W odpowiedzi Księdzu Arcybiskupowi Józefowi Michalikowi. Tygodnik Powszechny, 7/2005



Katolik, a tym bardziej katolicki ksiądz publicznie oskarżony przez biskupa nie jest w łatwej sytuacji. Nie jestem w łatwej sytuacji. Czy powinienem z pokorą milczeć? Skoro jednak qui tacet, consentire videtur (kto milczy, przyznaje rację), niech mi będzie wolno, z należnym Przewodniczącemu Konferencji Episkopatu Polski szacunkiem, także publicznie przedstawić swoje racje.

Nie czynię tego ze względu na mnie, ale na tych naszych czytelników i przyjaciół, których wierności wierze i Kościołowi nie sposób kwestionować, a którym publicystyka “Tygodnika Powszechnego” jest bliska i którzy z podziwem spoglądają na Kościół jako miejsce różnych sposobów myślenia nawet o sprawach wiary. Są pisma katolickie kościelne, jak “L’Osservatore Romano” czy te wydawane przez diecezje, biskupów albo zakony, które angażują - nie oficjalnie, ale jednak - autorytet Kościoła, i takie jak “Tygodnik Powszechny”, które w stawianiu problemów go nie angażują. Jako katolickie muszą oczywiście pilnie zważać, by nie zniekształcać nauki Kościoła. Za ich pośrednictwem Kościół toczy natomiast debatę ze światem, a debata, żeby nią rzeczywiście była, nie może być monologiem rozpisanym na głosy i wymianą zdań między przekonanymi, myślącymi tak samo lub podobnie, ale musi dopuszczać głos także tych, którzy widzą rzeczy inaczej, myślą inaczej, mają trudne do rozwiązania wątpliwości, stawiają nieprzyjemne dla uszu człowieka wierzącego kwestie. Osobliwością takich katolickich pism jest to, że w imię dobra ludzi i miłości Kościoła, nawet naruszając zasady sztuki dziennikarskiej, starają się czasem zaradzić złu bez wchodzenia z nim na łamy. Dopiero kiedy okaże się to niemożliwe, wypełniają powinność mediów: ujawniają zło. Ujawnianie zła bywa trudne i nie musi wiązać się ani z pychą, ani z arogancją. Ujawnianie zła - nawet małego - bywa źle przyjmowane.

Czy jest to podstawa do kwestionowania katolickości pisma? W ostatnich dniach ks. arcybiskup Józef Michalik w dwóch publicznych wystąpieniach powiedział przykre rzeczy pod adresem “Tygodnika Powszechnego”. Domyślam się, że zbyt dobrych uczuć do nas nie żywi. Rozumiem to. Przecież musiał się poczuć osobiście przez “Tygodnik” dotknięty, kiedy w grudniu ub.r. zamieściliśmy krytyczny materiał o problemach parafii w jego diecezji: Tylawy. Napływające do nas stamtąd głosy wymagały reakcji. Wysłuchaliśmy ludzi, przestudiowaliśmy dokumenty, wysłaliśmy poważnego reportera, którego relacja potwierdziła przekonanie o istnieniu problemu.

Zwróciliśmy się więc do Arcybiskupa z prośbą o wyjaśnienie. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. W działaniach instytucjonalnych nie poprzestaliśmy zresztą na tym. Gdy mieliśmy pewność, że ludzie cierpią, a Instytucje milczą, że już nic innego nie możemy zrobić, zamieściliśmy relację naszego reportera i komentarz, który Metropolicie Przemyskiemu nie mógł się podobać. Byliśmy, rzecz jasna, gotowi zamieścić każdy protest, każde dementi podważające prawdziwość naszych informacji (gdyby okazały się nieprawdziwe). Nic takiego nie nadeszło. Za to “Tygodnik” zaczął się częściej pojawiać w wystąpieniach Księdza Arcybiskupa.

W wywiadzie dla KAI z 18 stycznia 2005, pt. “Obecność i służba”, na pytanie o wyniki pracy Zespołu Episkopatu ds. Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja, Arcybiskup Przewodniczący odpowiedział tak: “Nie tylko Radio Maryja jest problemem Kościoła w Polsce. Nie mniejszym jest sprawa »Tygodnika Powszechnego«. Wydaje się, że każdej grupie medialnej mieniącej się katolicką powinno zależeć na tym, aby w pełni, bez zastrzeżeń utożsamiać się z Kościołem i tym, co katolickie w słowach i czynach. Nie chodzi mi o ukrywanie słabości Kościoła, ale o to, że zanim je zaczniemy wyjawiać, warto nad nimi się namodlić i napracować dla ich wyeliminowania i poprawy człowieka. Weźmy zwykły przykład wydanej przez Ojca św. książki, którą Papież napisał sercem. Jest bardzo ciekawa i twórcza, bo jest świadectwem jego wnętrza, przeżyć związanych z wiarą i ludzką przyjaźnią. W książce pojawia się jakaś pomyłka, np. dotycząca daty czy osoby. Katolickie pismo w moim pojęciu powinno zawiadomić redaktorów książki o swych wiekopomnych odkryciach, aby poprawić ewentualną usterkę w kolejnym wydaniu”. Arcybiskup dodaje: “W moim rozeznaniu nie najlepiej to świadczy o stylu środowiska w tej błahej sprawie, a co dopiero mówić o sprawach poważnych?!”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...