Z dala od złego proroctwa

Doświadczamy w życiu nie tylko zła, ale także dobra i piękna. Możemy zatem pytać nie tylko: „Skąd zło?”, ale również: „Skąd dobro i piękno?”. Skąd radość na obliczu ludzi czyniących dobro? Skąd miłość? Tygodnik Powszechny, 14 lutego 2010


Dlaczego ten świat miałby być jedynym rzeczywiście istniejącym? Żadna z nauk ścisłych nie jest w stanie dać odpowiedzi na tego rodzaju pytania. O tych sprawach możemy mówić w racjonalny sposób jedynie dzięki mądrej refleksji filozoficznej i teologicznej.

W wywiadzie rzece Leszek Kołakowski mówił z prostotą mędrca: „Wolno nam wierzyć, że cały świat naszego doświadczenia nie jest realnością ostateczną. (...) Tak, ja w to wierzę. A nawet mam ochotę powiedzieć – ja to wiem. No, ale gdybym tak powiedział, ktoś mógłby zażądać, żebym to udowodnił. A tego udowodnić nie można w takim sensie, w jakim można udowodnić, że trzy kąty trójkąta są równe dwóm kątom prostym albo że odległość Księżyca od Ziemi wynosi tyle to a tyle mil. Więc mówię: ja w to wierzę... (...) Mam poczucie, że wiem, iż świat naszego doświadczenia jest przejawem świata Ducha. Jak się ma ten świat niewidoczny – albo prawie niewidoczny, bo bywa doświadczany tylko w niepewnych i bardzo rzadkich chwilach – do świata doświadczenia codziennego, nie potrafimy powiedzieć. Ale mamy jego intuicję. Wszystkie religie tę właśnie intuicję fundamentalną obudowują wielością rozmaitych dogmatów i mitów (...). Ale taka intuicja fundamentalna jest obecna” („Czas ciekawy, czas niespokojny”, cz. II).

Wiara nie jest intelektualnym samobójstwem

Duże wrażenie wywarła na mnie niedawno lektura książki „Język Boga”. Francis S. Collins, szef międzynarodowego zespołu realizującego projekt poznania genomu człowieka (czyli kodu życia otrzymywanego w DNA drogą dziedziczenia, zawierającego instrukcje budowy i działania ludzkiego organizmu), usiłuje w niej obalić przekonanie, że badacz przyrody nie może poważnie wierzyć w Boga. Wykazuje, że wiara w Boga to nie sentymentalny nonsens czy urojenie, lecz konsekwencja całkowicie racjonalnej decyzji.

To on apelował do ludzi sceptycznych o mądre podejście do problemu rozumu i wiary: „Czy obawiacie się, że wiara w Boga wymaga pogrążenia się w irracjonalizmie, kompromisu wobec logiki, a nawet intelektualnego samobójstwa? (...) Czy zniechęciła was obłuda zachowania tych, którzy deklarują głęboką wiarę? Jeśli tak, proszę ponownie: pamiętajcie, że czysta woda duchowej prawdy przechowywana jest w zardzewiałych pojemnikach zwanych istotami ludzkimi, nie powinno więc nas dziwić, że czasami ta fundamentalna wiara ulega poważnym zniekształceniom. Dlatego nie uzależniajcie swojej oceny wiary od tego, co widzicie w postępowaniu poszczególnych ludzi czy instytucji kościelnych. Niech wynika ona z ponadczasowej duchowej prawdy, jaką prezentuje wiara. (...) Życie jest krótkie. (...) Nie odkładajcie rozmyślań na te tematy o odwiecznym znaczeniu aż do chwili, kiedy jakaś katastrofa życiowa czy podeszły wiek zmusi was do dostrzeżenia duchowego ubóstwa własnego życia”.

Samoograniczenie Boga

To prawda, że Bóg dał się wykluczyć ze świata. Jawił się oczom ludzi jako słaby i pozbawiony mocy działania. Wydarzenie śmierci Chrystusa pokazało, że mamy do czynienia z Bogiem, który potrafi się wycofać i pomniejszyć. Nie jest to Bóg natrętny, który ludziom przeszkadza i konkuruje z człowiekiem w dziejach świata. Nie rozkazuje, lecz zaprasza do relacji wzajemności. Ogranicza swoją wszechmoc. Nie przestając być wszechmocny, może stać się, w pewnym sensie, także wszechsłaby. To biblijny temat kenozy Chrystusa (Flp 2, 7), Jego umniejszenia się i ogołocenia, przypomniany przez lubelskiego metropolitę.

Tymczasem idea „Boga słabego” w ludzkim świecie wywołuje u Hartmana m.in. ironiczne stwierdzenie, iż „Bóg nie raczył utrzymać swego Kościoła w jedności”. Nie dostrzega on, że istnieje pewna tajemnica podziału i rozbicia, które mają w sobie coś opatrznościowego. W dialogu ekumenicznym uczymy się dzisiaj, choć z trudem i z oporami, myśleć o prawdzie w jej symfoniczności, nie przeciwko innym, ale wraz z innymi. W ten sposób możemy korygować własne jednostronności i wzajemnie się wzbogacać. Uczymy się patrzeć na wyznawców innych religii i światopoglądów z szacunkiem i wdzięcznością. Bóg kocha wielość i różnorodność.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama