O Chrystusie, który pokonał pradawnego węża

Wiara dziecka potrafi być bardzo głęboka. Dla nich „to" się dzieje. One „to" widzą. Ich czas jest czasem mitycznym. Ich przestrzeni nie ograniczają „niezbite" dowody nauki. Nie znaczy to jednak, że nie odróżniają „prawdziwej" historii od „fałszywej". List, 12/2009



Nie trzeba więc, a czasem wręcz nie wolno, dostosowywać wszystkiego do jego wieku, szczególnie zaś języka. Słowa tworzą rzeczywistość. Język, jakiego używamy, buduje obraz świata naszego dziecka, także świata wiary. Może w tym świecie znaleźć się miejsce dla „Bozi", ale może też np. dla „Boga, który się nie urodził" (określenie Boga Ojca wymyślone przez Mariannę, odróżniające go od „Boga, który się narodził", czyli Chrystusa). Różnicę widać na pierwszy rzut oka. Pierwsze określenie w zasadzie zamyka kwestię rozwoju religijności u dziecka, drugie zmusza je do myślenia.

„Niedziela. Siedzimy z dziewczynkami w bocznej kaplicy kościoła św. Andrzeja w Lipnicy Murowanej (choć „siedzimy" w ich przypadku nie jest określeniem precyzyjnie opisującym sytuację). Na samej górze ołtarza obraz przedstawiający Trójcę Świętą, jeden z tych, z powodu których pewni teologowie bizantyjscy mogliby przedwcześnie zejść na apopleksję.

Marianka siada mi na kolanach, rozgląda się i pyta: »A kto to jest tam obok Pana Jezusa?« (dobrze, że nie zapytała: »Kto to jest ten łysy staruszek z wielką brodą...?«; świecącego gołębia chyba nie dostrzegła, obraz był wysoko). Jestem w kropce, bo przecież nie powiem jej, że to Trójca Święta. Mówię więc coś w stylu: obok Pana Jezusa jest Bóg Ojciec, ale to jest tylko takie wyobrażenie, Oni na pewno tak nie wyglądają. Ona jednak przerywa mi i we właściwy sobie, apodyktyczny sposób mówi: »Ten Bóg, który ę nie narodził tak na pewno nie wygląda, bo On nie jest człowiekiem, ale ten Bóg, który się urodził wygląda właśnie tak. Wiem, bo ja Go widziałam«".

po trzecie: czas i miejsce

Do rozmów o Bogu i sprawach wiary nie potrzeba ani specjalnego czasu, ani klimatu. Raczej trzeba wyrobić w sobie gotowość do reakcji na pytania dziecka w każdej sytuacji, w każdym czasie i miejscu (chyba że jest to moment bardzo nieodpowiedni). Dla dziecka bowiem nie ma „właściwego" czasu na religijne pytania. Religia jest częścią jego świata, jedną z wielu rzeczy, które poznaje i które je fascynują. Pytanie rodzi się samo pod wpływem chwili, słowa lub obrazu. Pojawia się nagle, wraz z nurtującym dziecko problemem i domaga się natychmiastowego ustosunkowania się do niego; teraz, bo potem dziecko zwyczajnie o nim zapomni.

po czwarte: trudne tematy

Zło, cierpienie, śmierć, grzech, szatan. Kiedy chcemy porozmawiać z dziećmi o tym, w co wierzymy, nie bójmy się tych tematów. Opowiadanie „o Jezusie, dobrym człowieku, który kochał dzieci", dla samych dzieci jest mało ciekawe, ale opowieść „o Chrystusie, który pokonał w Krainie Ciemności pradawnego węża - szatana" od razu zyskuje ich uwagę.

„W bajkach musi być zawsze coś strasznego - powiedziała mi kiedyś starsza córka - bo inaczej nie byłyby ciekawe". To zdanie bardzo dobrze opisuje problem. Dziecko czuje, że „prawdziwy" świat nie jest różowy i pluszowy, że zdarzają się rzeczy złe i smutne, trudne i przerażające. Próbuje jakoś to pojąć. Cała (nieocenzurowana) opowieść o zbawieniu daje mu narzędzie do zrozumienia. W dzieciach ścierają się bowiem przeciwieństwa: z jednej strony boją się np. śmierci, bo ktoś znika z ich świata, z drugiej strony śmierć je intryguje.






«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama