Ręka w rękę z Panem Bogiem

Homilia jest częścią Eucharystii, a więc nie może wychodzić poza ściśle określoną rolę. To ma być modlitwa, w której moje „ja” zwraca się do Boga w drugiej osobie: „Ty, Boże, powiedz mi, jak żyć”. Istotą homilii jest doprowadzenie do spotkania z Bogiem. Idziemy, 3 grudnia 2007




I w tym względzie Ewangelia wcale nie jest do głoszenia, ale jest do życia. Jeśli ona dzieje się w mojej codzienności, to mam moralne prawo stanąć przy ołtarzu, by pomagać ludziom przyjąć Słowo Boga jako sposób na życie. I automatycznie staję się w tym specjalistą. To właśnie mówił Benedykt XVI do księży w Warszawie, prosząc, by stawali się specjalistami od kontaktu z Bogiem. Kwestia języka czy wykorzystywanych narzędzi retorycznych jest drugorzędna w tym przypadku. Najważniejszy jest kaznodzieja – świadek, który uwierzył Jezusowi; uwierzył, że Jego Ewangelia to sposób na życie. W homilii łamie się słowem, tak jak w Eucharystii łamie się chlebem.

Księża, którzy chcą głosić dobre kazania, często interesują się technikami perswazji, rolą mowy ciała. Mówi się, że używając tych środków, można łatwiej dotrzeć do słuchacza.

Nie neguję potrzeby i wartości tych środków. Ale jak twierdzą specjaliści od wizerunku publicznego, można z człowiekiem zrobić wiele, nauczyć go zasad komunikacji tak, aby osiągał on zamierzony cel, ale to jest dobre na krótką metę. Ludzie po jakimś czasie odkryją, że są oszukiwani. Podobnie z kaznodzieją. Jeśli doświadczy on w życiu czegoś fantastycznego, to całym sobą będzie o tym mówić. U jednych będzie to widać na twarzy, u innych słychać w głosie, a jeszcze u innych całe ciało podczas homilii będzie świadczyć o spotkaniu Boga. Może pojawi się i żywa gestykulacja, i podniesiony głos? Ewangelia musi być przekazywana z pasją. Pewien aktor powiedział kiedyś do księży: „Co jest z wami? My mówimy o sprawach, które są fikcyjne, tak jakby były prawdziwe. A wy o prawdziwych tak jakby były fikcyjne!” No właśnie, homilią jest także ten, który mówi, a nie tylko treść, którą przekazuje. Tu wcale nie chodzi o talent komunikacyjny czy oratorski.

Czy Ksiądz w kaznodziejstwie i nauczaniu korzysta z osiągnięć marketingu, reklamy czy public relations?

Wielu dziś mówi, że Jezus jest najlepszym specjalistą od public relations. Nawet ci, którzy nie przyjmują Go jako Pana i Zbawiciela, wzorują się na Nim, jako doskonałym strategu i psychologu. Ale ludzie wierzący nie mogą tak zawężać obrazu Jezusa. Warto pamiętać o anegdocie, krążącej wśród homiletyków. Otóż do pewnego kapłana zgłosił się parafianin z prośbą o spowiedź. Nie ukrywał, że na jego decyzji zaważyło płomienne kazanie księdza. Zadowolony kaznodzieja pyta, który to fragment jego przemowy tak poruszył grzesznika. „A to było wtedy, gdy ksiądz powiedział: «skończyłem pierwszą część i przechodzę do drugiej». Pomyślałem, że i ja powinienem skończyć ze złem i zacząć nowe życie” . Tak to w tym jednym zdaniu, a właściwie w tym małym „i” zawarta była cała łaska Boża. Nie zapominajmy też o roli, na którą pada ziarno Ewangelii. Słuchacze muszą chcieć słuchać homilii, otwierać się na Boga. Nie możemy tylko stawiać wymagań księdzu. Wierni powinni zadać sobie pytanie: „jak ja przygotowuję się do Eucharystii, coniedzielnej homilii?” W Piśmie Świętym jest przecież napomnienie „Słuchaj Izraelu”.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama