Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

Niedziela 28/2019 Niedziela 28/2019

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”. Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę.

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”. Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą: „Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”. Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

 

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

Wydawało mi się, że nie mogę bezczynnie czekać, zachęcałam więc syna, namawiałam, a niekiedy wręcz nakazywałam pójście do kościoła. Po awanturach, dla świętego spokoju, szedł. Ale przecież sama wiedziałam, że to nie ma sensu.

Najtrudniej było się przyznać wśród znajomych. Wiedziałam, że oni takiego problemu z dziećmi nie mają. Często się zastanawiałam, gdzie popełniliśmy błąd. Kiedyś usłyszałam od koleżanki, że ona by nigdy nie pozwoliła na taką sytuację. „Jeśli dziecko mieszka pod moim dachem, niezależnie, ile ma lat, to powinno przyjmować zasady i reguły, które panują w moim domu. Jeśli się nie dostosuje, to może w ogóle do domu nie przyjeżdżać”. Tego było już dla mnie za wiele. Nie potrafiłabym wyrzucić dziecka z domu. Przestałam mówić o swoim problemie, a nawet zaczęłam go ukrywać.

Mój syn już skończył studia, znalazł pracę, ale do Kościoła nie wrócił. Niedawno natrafiłam na modlitwę do św. Moniki, matki św. Augustyna, która przez wiele lat modliła się z wiarą o jego nawrócenie. Pomyślałam – czemu nie spróbować. Wiara jest łaską i muszę tę łaskę dla mojego dziecka wyprosić. Wierzę, że nadejdzie ten dzień, iż mój syn doświadczy autentycznego spotkania z Chrystusem.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Ynkao
    09.08.2019 11:19
    Powiem krótko - żyją w grzechu .Kościół potępia grzech. Tu jest problem.
    Pozdrawiam .
  • asdas
    09.08.2019 11:51
    nie można nikogo zmuszać do wiary. to bez sensu , albo się wierzy albo nie.
  • Lukasz
    10.08.2019 11:14
    A co z ojcem? Gdzie on jest? To jego jest rola aby rozmawiać z dorosłym synem. Jak mężczyzna z mężczyzną. W pewnym wieku syna rola matki powinna ograniczać się na rzecz ojca. Matka nie będzie miała aż takiego wpływu. Choć pewnie są wyjątki, nie można generalizować. Skoro ojciec poznał matkę w duszpasterstwie, to też ma podstawy aby przekazać synowi sens wiary i jak ją utrzymać w środowisku zupełnie nieprzychylnym. Czegoś mi w tej opowieści brakuje. Bo przeważnie za takimi problemami stoją inne wydarzenia, o których się zapomina albo nie chce przyznawać.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...