Ćwicz się w pobożności

Przewodnik Katolicki 14/2011 Przewodnik Katolicki 14/2011

O życiu duchowym, ćwiczeniach duchownych, modlitwie, walce duchowej, owocach modlitwy z o. Józefem Augustynem, jezuitą, redaktorem naczelnym kwartalnika „Życie Duchowe”, znanym rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym rozmawia Małgorzata Szewczyk

 

W rozmowie na temat modlitwy nie możemy zapomnieć też o roli łaski...

– Nasza modlitwa jest zawsze tylko odpowiedzią na wołanie Pana. Św. Augustyn mówi, że nie bylibyśmy zdolni szukać Boga, gdyby On nas wcześniej nie znalazł. Szukamy Boga, bo już zostaliśmy przez Niego znalezieni. Inicjatywa należy do Niego. Bóg dobija się do ludzkiego serca, On stoi u drzwi serc i kołacze. I to jest łaska. My bardziej dajemy się Bogu znaleźć, niż Go szukamy. To właśnie jest owa uprzedzająca łaska. Stąd też najbardziej bezradna i nieudana – w naszym odczuciu – modlitwa, jest źródłem pokoju.

Ważne są szczerość, otwartość, ofiarność modlitwy. Trzeba pamiętać, że w życiu duchowym to nie my prowadzimy siebie, ale bywamy prowadzeni. Im jesteśmy starsi, tym lepiej widzimy, że nasze życie nie układa się według naszych planów. Słyszałem ostatnio powiedzenie, aforyzm przypisywany Woody’emu Allenowi: „Chcesz Pana Boga rozśmieszyć, opowiedz mu o swoich planach”. Jeżeli umiemy się godzić na to, że życie nie układa się według naszych planów, możemy być szczęśliwi. Jeżeli trzymamy się uparcie swoich planów, bywamy naburmuszeni, zbuntowani, sztywni, obrażeni na Pana Boga i na cały świat.

A jakie są owoce modlitwy?

– Na pewno owocem modlitwy nie może być jedynie zadowolenie z niej. Jest to nieco dwuznaczne kryterium. Skąd możemy wiedzieć, że dobrze się modlimy? Jezus w Przypowieści o faryzeuszu i celniku demaskuje zadowolenie faryzeusza z jego modlitwy. Prawe sumienie, które kieruje się czystą intencją, podpowie nam, że owocem modlitwy jest między innymi: uspokojenie wewnętrzne, większe zaufanie sobie, ludziom, Bogu, współczucie innym, pragnienie służenia im, wrażliwość na ubogich, pokonywanie lęków. Namacalnym owocem modlitwy jest przebaczenie, pragnienie pojednania, miłość nieprzyjaciół, rezygnacja z sądzenia innych. Owocność naszej modlitwy sprawdza nasze codzienne życie. Kierownictwo duchowe może być bardzo pomocne w rozeznaniu owoców naszej modlitwy.

A co zrobić, jeśli nie widać tych owoców?

– We wspomnianych Rekolekcjach więziennych ks. Blachnicki pisze, że życie duchowe nie kończy się na zaufaniu Bogu. Po zaufaniu konieczne jest „cierpliwie zgadzanie się z Jego wolą oraz umieranie dla własnej woli”. A po tym wszystkim – dodaje ks. Blachnicki – należy „lękać się siebie, być nieufnym wobec siebie, podejrzliwym i ostrożnym wobec różnych dwuznacznych natchnień wychodzących z głębi podświadomości”.

Doprawdy, trzeba nam być nieufnym wobec naszej chęci dostrzegania owoców naszej modlitwy. Często te owoce, dzięki łasce Boga, widzimy, możemy ich dotknąć, smakować. Ale bywają okresy, że nie jesteśmy w stanie ich dostrzec. Człowiekowi może się zdawać, że wszystko, co robi, nie ma sensu, że zajmuje się jedynie sobą itd. Ale to są tylko odczucia. Nie należy im zbytnio ufać. W takich chwilach trzeba mówić Jezusowi: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że się modlę, że moja modlitwa jest szczera i dobra i dzięki Tobie owocna”.

Mimo że się modlimy, przydarza się nam grzech, jak Piotrowi. Czy można tak powiedzieć, że wtedy duchowo się cofamy? Czy możemy modlić się w grzechu?

– Nasze grzechy częściej są uleganiem słabości niż otwartym buntem przeciwko Bogu. Najmniejsze skierowanie naszego serca do Niego, także w stanie grzechu, jest prośbą o Jego pomoc, o miłosierdzie. Grzech jest zawsze złem, ale łaska Boga może przemienić go w dobro. Grzech grozi każdemu człowiekowi. Kruchość ludzka sprawia, że człowiek nie może być pewny, że już nigdy nie zgrzeszy. Stąd niezwykle prawdziwa jest zachęta ks. Blachnickiego: „Nie ufać sobie”.

Rozmawiałem kiedyś z mężczyzną, alkoholikiem, który nie pił już dwadzieścia lat. Pytałem go, po co przedstawia się ciągle jako alkoholik. Przecież nie pije już tyle lat. Otrzymałem piękną odpowiedź: „Proszę ojca, ja nie mogę na jedną godzinę zapomnieć, że jestem alkoholikiem”. Z każdym z nas jest podobnie. Nie możemy zapomnieć na jedną godzinę, że bez Boga nic dobrego uczynić nie możemy. I to jest istota naszego ćwiczenia się w pobożności.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama