Nie-boskie andrzejki

Niedziela 47/2013 Niedziela 47/2013

Lanie wosku na św. Andrzeja na dobre wpisało się w polską tradycję. We wróżenie bawią się uczniowie, przedszkolaki, a ostatnio nawet dzieci w żłobkach. Dorośli z kolei noc z 29 na 30 listopada coraz częściej spędzają na imprezach, gdzie profesjonalni wróżbici przepowiadają przyszłość już nie tylko z woskowych brył, ale również z kart, dłoni lub szklanej kuli. Niewinna zabawa czy „duchowe cudzołóstwo”?

 

Wielu osobom świętowanie andrzejek kojarzy się głównie z wróżbami. Lanie wosku przez dziurkę od klucza i przebijanie szpilką papierowego serca to już niemal tradycja. Skąd się wzięła – nie wiadomo. Św. Andrzej od zawsze patronował zakochanym oraz wspomagał w sprawach matrymonialnych, nie zmienia to jednak faktu, że był też apostołem – jednym z dwunastu najbliższych uczniów Jezusa, a co za tym idzie – z magią i okultyzmem nie miał nic wspólnego.

Ks. dr Aleksander Posacki SJ twierdzi, że listopadowe gusła mogą wywodzić się nie tyle od przyjaciela Chrystusa, ile od starogermańskiego boga Frejra – dawcy bogactw, miłości i płodności. Zdaniem kapłana, nawet jeśli przepowiadające przyszłość osoby zwracały się o pomoc do św. Andrzeja, robiły to w formie czarów – nie modlitwy.

Pogaństwo pod szyldem Świętego

Wieczór i noc z 29 na 30 listopada – choć obchodzone pod szyldem chrześcijańskiego Apostoła – tak naprawdę nie mają nic wspólnego z wiarą katolicką. Główną atrakcją tego rodzaju imprez jest wróżenie, które Kościół potępia i nazywa grzechem bałwochwalstwa, a nawet „duchowego cudzołóstwa”. Tymczasem lanie wosku proponuje się już nie tylko młodzieży, ale również dzieciom w żłobkach. Jeden z popularnych serwisów dla rodziców przypomina, że na zabawie andrzejkowej dla najmłodszych nie może zabraknąć czarnego kota i wróżki. Za wróżkę można się przebrać, jednak nie jest to konieczne, ponieważ internet aż pęka w szwach od anonsów zawodowych astrologów, którzy coraz częściej goszczą na imprezach i eventach – również tych dla kilkulatków.

„Wróżeniem z kart zajmuję się od 15 lat. Od 3 lat wróżę na imprezach okolicznościowych, gdzie jednej osobie poświęcam ok. 10-15 minut. W czasie takiego miniseansu skupiam się na tym, co daną osobę najbardziej interesuje, mówię o tym, co było, co jest i co będzie w przyszłości”. Tego typu ogłoszenia nie dziwią dziś już nikogo. W końcu wróżbita widnieje na oficjalnej liście zawodów, zatwierdzonej zresztą przez Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej. W Paryżu powstała nawet Wyższa Szkoła Astrologiczna, która przygotowuje studentów do tego fachu. Nic dziwnego, że agencje wróżek przeżywają dziś prawdziwy rozkwit. Tarot, numerologia, jasnowidzenie czy wróżenie z fusów to atrakcje, które spotkać można już nie tylko na imprezach andrzejkowych i halloweenowych, ale również na osiemnastkach, wieczorach panieńskich czy firmowych eventach. Astrologowie (zwani również doradcami duchowymi) idą z duchem czasu, oferując dojazd do klienta oraz wróżenie za pośrednictwem czatów, SMS-ów i kanałów ezoterycznych. Są i tacy, którzy tajniki przyszłości odczytują nie tylko z kart czy dłoni, ale również z... pośladków.

Niebezpieczne „zabawy” z szatanem

Pamiętajmy jednak, że wróżby – nawet te najbardziej niewinne – to nie żarty. – Traktując przepowiadanie przyszłości w kategoriach zabawy, bagatelizujemy niebezpieczeństwo, jakie kryją w sobie tego typu praktyki, a jest nim otwieranie się na działanie złego ducha. Wielokrotnie zdarzało się, że osoby uwikłane w okultyzm miały potem poważne problemy natury psychicznej i duchowej – mówi ks. dr Andrzej Wołpiuk, konsultant ds. sekt i nowych ruchów religijnych w diecezji bielsko-żywieckiej.

Wiele osób deklaruje, że wróżby andrzejkowe to dla nich zabawa czy element tradycji. – Świadome sięganie do wróżb i przepowiedni jest dobrowolnym wikłaniem się w zło. Zastanówmy się zatem, czy katolik powinien bawić się tym, co jest sprzeczne z jego wiarą? Czasami lepiej zrezygnować z czegoś, tak na wszelki wypadek, w imię ostrożności. Warto uczyć się mądrego i roztropnego odrzucania nie tylko tego, co niezgodne z Dekalogiem, ale również tego, co może zaszkodzić naszej wierze, a nas samych doprowadzić do grzechu. Nawet jeśli miałaby to być tylko forma rozrywki – mówi ks. Wołpiuk. – Nie ma bezpiecznych zabaw z szatanem, bezpieczne jest jedynie trzymanie się z dala od niego – dodaje.

Może się przecież zdarzyć, że przepowiednia znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości. Łatwo wtedy ulec wrażeniu, że skoro udało się nam wywróżyć przyszłość z bryłki wosku, możemy to zrobić również z kart, gwiazd czy linii papilarnych. Oczywiście, dla wielu osób nie będzie to stanowiło żadnego zagrożenia, jednak u niektórych może być wstępem do zainteresowania się tematem okultyzmu.

Św. Tomasz korzystanie z wróżb, astrologii i horoskopów nazywał zwracaniem się o pomoc do samego szatana. „Trzeba pamiętać, że praktykowanie okultyzmu w jakiejkolwiek formie sprawia, że człowiek jest kierowany i manipulowany przez złe duchy, a konsekwencje tego są tragiczne. Następują poważne zaburzenia i cierpienia w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej, spowodowane działaniem sił zła. Pojawiają się myśli samobójcze i bluźniercze, awersja do modlitwy i sakramentów, smutek, depresja, różne obsesje, diabelskie nękania, a czasami dochodzi nawet do opętania” – pisze ks. Mieczysław Piotrowski TChr w „Miłujcie się!”.

Ks. Andrzej Wołpiuk podaje jeszcze jeden powód, dla którego należałoby odrzucić wszelkie formy wróżbiarstwa: – Okultyzm zakłada, że życie zapisane jest w kartach, gwiazdach i horoskopach, a zatem rola człowieka sprowadza się do odkrycia i zaakceptowania przeznaczenia oraz biernego oczekiwania na to, co przyniesie los. Takie myślenie odbiera wolność i uniemożliwia twórcze kształtowanie przyszłości. Bardzo często jest też pretekstem do samorozgrzeszenia, którego naturalną konsekwencją jest zaprzestanie pracy nad sobą.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama