Spowiedź gangstera

Wzrastanie 12/2013

John pracował kiedyś dla podziemnego świata przestępczego Londynu. Dla swoich mafijnych przełożonych wymuszał haracze, dopuszczał się rozbojów z użyciem noża i broni, handlował narkotykami. W 1991 r., po tym, jak wziął udział w bójce przed jednym z barów, niemal zabijając człowieka przeszedł duchowe nawrócenie. Od tej pory jego życie wygląda zupełnie inaczej, Bóg radykalnie je zmienił. Dziś jest szczęśliwym człowiekiem i swą radością dzieli się z innymi.

 

– John, byłeś grubą rybą, zarabiałeś niewyobrażalnie duże pieniądze, miałeś swój wielki apartament, sportowe samochody. Używałeś życia i czerpałeś pełnymi garściami – sex, narkotyki, alkohol, hazard, wszystko miałeś w zasięgu ręki, niczego sobie nie odmawiałeś. Czy było Ci z tym dobrze?

– Kiedy prowadziłem tamto życie czułem głęboką pustkę. Żadna z tych rzeczy nie pozwalała mi wypełnić tamtego uczucia pustki.

– Często młodzi chłopcy myślą, że bycie gangsterem to szpan. Też tak myślałeś? Chciałeś aby Cię podziwiano, szanowano?

– Dokładnie tak było, cały czas szukałem szacunku i władzy. Ale niezależnie od tego jak wielkim szacunkiem się cieszyłem, to i tak nie był on w stanie zapełnić głębokiej pustki jaką czułem w sobie. I tak naprawdę w środku czułem dokładnie te same lęki i brak poczucia bezpieczeństwa jak każdy inny człowiek.

– Miałeś trudne dzieciństwo. Gdy miałeś 10 lat rodzice się rozwiedli, trzy lata później zacząłeś kraść, mając 15 lat wylądowałeś w poprawczaku. W wieku 19 lat trafiłeś do więzienia… Co było główną przyczyną  pójścia tą drogą?

– Myślę, że pakowałem się w kłopoty głównie z nudy i z potrzeby bycia zauważonym. Przy tym rozwód moich rodziców przyniósł niesamowity brak poczucia bezpieczeństwa.

– Czy kiedykolwiek przyszła Ci myśl o odebraniu sobie życia?

– Kiedy byłem zamknięty w ciasnym pomieszczeniu w więzieniu, przez 23 godziny na dobę byłem sam w celi. Zostałem zmuszony do tego, żeby spotkać się ze sobą twarzą w twarz i nie spodobało mi się to, co zobaczyłem. W tamtym czasie myślałem sporo o samobójstwie.

– Opowiedz o momencie Twojego nawrócenia.

– Doświadczyłem jak Bóg mówi do mnie, w moim sercu, o wszystkich okropnych rzeczach które kiedykolwiek zrobiłem. Byłem przerażony, padłem na kolana i zacząłem prosić Boga, żeby dał mi jeszcze jedną szansę. Potem doświadczyłem mocy Ducha Świętego.

– Kiedy zmieniasz swoje życie, szatan próbuje odwodzić od dobrych zamiarów, odciągać Cię od Boga. Czy nie miałeś momentów takich, że zły duch podszeptywał Ci tak do ucha?

– Wiele razy próbował mnie zawrócić ze ścieżki nawrócenia, ale kiedy modlimy się do Boga, On pokazuje nam właściwą drogę.

– Czym dla Ciebie jest to nowe życie?

– Przez ostatnich 16 lat podróżowałem po całym świecie, opowiadając ludziom o tym jak miłosierny i kochający jest Bóg, i moim największym marzeniem jest, żeby wszyscy którzy Go szukają doświadczyli Jego miłości i poznali Jego plan co do ich życia

– Czym dla Ciebie jest modlitwa, Eucharystia?

– Eucharystia jest dla mnie wszystkim. Jest źródłem mojej siły. Codziennie uczestniczę we Mszy Świętej i przyjmuję Jezusa w komunii.

– Byłeś w niewoli różnych uzależnień. Co mógłbyś poradzić osobom, które chcą walczyć z nałogiem?

– Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że te wszystkie nałogi tak naprawdę nas ranią. Następnie trzeba szczerze zaprosić Boga we wszystkie te miejsca, gdzie zmagamy się z nałogami i nie dajemy rady, i nie ukrywać ich przed Bogiem. Mnie bardzo pomogła spowiedź św. Pomogła mi uwolnić się z wielu nałogów i powoli zmieniła moje serce.

– Wiele młodych osób ma problem z czystością. Czym dla Ciebie jest czystość i jak ją pielęgnować?

– Myślę, że w dzisiejszym świecie jest ogromnie trudno żyć w czystości, ponieważ jesteśmy bombardowani obrazami. Kluczem do czystości jest regularna modlitwa i Sakramenty. Trzeba też być cierpliwym w stosunku do siebie. Trzeba prosić Boga o łaskę, żeby pozwolił nam patrzeć na innych Jego oczami, tak jak On ich widzi.

– Wiele osób chce zakosztować smaku marihuany, amfetaminy czy innych narkotyków…

– Każdy z tych narkotyków jest bardzo niszczący. Widziałem niezliczone przypadki, jak ludzie niszczyli sobie życie „eksperymentując” z marihuaną.

– Dlaczego tyle dziewcząt, kobiet, ale i też chłopaków nie akceptuje siebie, nie mają poczucia swojej wartości?

– Myślę, że może to być powodowane przez media, które naciskają na nas, żeby wyglądać w określony sposób. Również złe doświadczenia z dzieciństwa to powodują.

– Dlaczego w świecie jest tyle zła?

– Ponieważ mamy wolną wolę i czasem źle używamy tego daru, przynosząc raczej ciemność niż światło. Ale również przez Szatana, który istnieje realnie, a jego planem jest zniszczyć co się da. I tylko z Chrystusem możemy przezwyciężyć Szatana i przynieść światu uzdrowienie i nadzieję.

rozmawiała Magdalena Wolak

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...