Ciało jest od Boga

Jeżeli nie będziemy używać ciała, to nie dotrze do nas tajemnica Wcielenia Pańskiego. Musimy sobie zdawać sprawę, czym jest właściwie pojęta duchowość. To nie jest niematerialność, lecz poddanie się Parakletowi, które ma się wyrażać w kategoriach ludzkiego ciała. Niedziela, 3 grudnia 2007




Na znaczenie formy w ludzkim życiu zwraca też uwagę ks. Moszoro-Dąbrowski. – Formy nie należy lekceważyć – mówi. – Nie jest bez znaczenia, jak wyglądamy. Jeżeli np. idziemy na rozmowę w sprawie pracy, to dbamy o odpowiedni wygląd, postawę, ubiór itd. O tym, jak ważna jest forma, wiedzą też ludzie zakochani. Jest przecież wyraźna różnica w tym, czy na randkę idzie mężczyzna ogolony, czy nie, czy przychodzi punktualnie, czy się spóźnia. Podobnie dziewczyna: przychodzi umalowana i gustownie ubrana czy nie – mówi ks. Moszoro-Dąbrowski.

Czy jednak znaczy to, że dla Boga jest ważne, czy dziewczyna przychodzi do kościoła umalowana, czy nie?
– Dla Pana Boga ważne jest to, co znajduje się w ludzkim sercu. Jeżeli dziewczyna idzie na randkę i maluje się dla chłopaka, wyraża w ten sposób miłość. Tak samo jest z Bogiem. Jeżeli przez piękny wygląd kobieta wyraża miłość Bogu, to On z pewnością to doceni. Ale tylko pod warunkiem, że robi to rzeczywiście dla Boga – podkreśla kapłan Opus Dei.


Jaka asceza ciała


Nasze ciało wymaga troski. Chyba najpełniej dał temu wyraz Karol Wojtyła, którego „Miłość i odpowiedzialność” jest swoistym kompendium chrześcijańskiej teologii ciała. Także cykl katechez Jana Pawła II „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” stanowi próbę udzielenia odpowiedzi na pytanie o męskość i kobiecość. Tak otwarte mówienie o cielesnym aspekcie ludzkiej miłości to – jak powiedział kiedyś George Weigel – „prawdziwa bomba zegarowa, którą Kościół będzie musiał przemyśleć w kolejnych dziesięcioleciach XXI wieku”.

Istnieje też, oczywiście, cała tradycja lekceważenia, przesadnego umartwiania ciała, robienia mu krzywdy, jakby to wszystko miało wpływać na korzyść duszy. – Nie można mówić o zbawieniu, eliminując ciało. Zawsze pozostaniemy istotami cielesnymi. Ciało jest integralną częścią naszego człowieczeństwa – zapewnia o. Knotz.

W historii Kościoła spotykamy przykłady wielu świętych czy Ojców Pustyni, którzy umartwiali swoje ciało. Umartwiali, ale nie niszczyli. – Nie było to wyrazem wrogości wobec ciała, ale wolności wobec niego. Ponieważ dzisiaj uprawiamy bałwochwalczy kult ciała, trudno nam zrozumieć oszczędny, pełen prostoty i surowości styl życia mnichów – mówi o. Augustyn. – Mnisi często żyli bardzo długo. Ich ascetyczny styl życia nie tylko nie zabijał ich ciała, ale służył lepszemu funkcjonowaniu. Ojcowie Pustyni nie stosowali z zasady okaleczania ciała, jak czynili to np. biczownicy w średniowieczu.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama