Ciało jest od Boga

Jeżeli nie będziemy używać ciała, to nie dotrze do nas tajemnica Wcielenia Pańskiego. Musimy sobie zdawać sprawę, czym jest właściwie pojęta duchowość. To nie jest niematerialność, lecz poddanie się Parakletowi, które ma się wyrażać w kategoriach ludzkiego ciała. Niedziela, 3 grudnia 2007



Miłość potrzebuje cielesności


Tak więc ciało nie jest nieszczęściem czy przekleństwem, ale Bożym darem miłości. Darem otrzymanym i zadanym. „W tajemnicy Bożego Narodzenia Bóg odsłania nam prawdę, że na tej ziemi miłość potrzebuje ludzkiej cielesności. Jeśli bowiem miłość ogranicza się jedynie do duchowych pragnień, dobrych intencji czy emocjonalnych poruszeń, jeśli nie wyraża się przez fizyczną aktywność, poprzez służenie drugiej osobie własnym zdrowiem i czasem, własną siłą, osobowością, wytrwałością i zmęczeniem, to taka miłość jest jedynie iluzją, utopią, teorią. Taka odcieleśniona miłość nie będzie w ogóle dostrzeżona” – pisze ks. Marek Dziewiecki, psycholog, teolog, duszpasterz, w książce „Cielesność, płciowość, seksualność”.

Autor podkreśla, że istnieją trzy podstawowe sposoby okazywania miłości za pośrednictwem ciała: obecność, pracowitość i czułość. Chodzi bowiem o to, że kochać – to być obecnym, również fizycznie. Sama obecność jednak nie wystarczy. Miłość wymaga również konkretnych słów i czynów, aktywności i zaangażowania dla dobra drugiego człowieka. Wreszcie konieczna jest czułość, ale dostosowana do rodzaju więzi, które łączą danych ludzi. „Przejawy czułości powinny być zatem proporcjonalne do głębi więzi, która została zbudowana. Najsilniejszą z więzi międzyludzkich na tej ziemi jest więź małżeńska. Z tego właśnie powodu Chrystus mówi, że małżonkowie stają się jednym ciałem. Miłość małżeńska wymaga nie tylko największego stopnia wzajemnej obecności i pracowitości, lecz także największego stopnia wzajemnej czułości” – pisze ks. Dziewiecki.


Modlitwa „na łyżwiarza”


Ciało odgrywa bardzo ważną rolę na modlitwie. Modlitwa ma angażować całe nasze człowieczeństwo, nie tylko sferę duchową, ale również psychiczną i fizyczną. Warto więc zadać sobie pytanie: jak traktujemy ciało na modlitwie? O. Tomasz Kwiecień, dominikanin, liturgista, w książce „Pochwała ciała” zwraca uwagę, że w naszych kościołach bardzo wielu mężczyzn klęka na tzw. łyżwiarza, czyli na jedno kolano. „Ktoś taki – pisze o. Kwiecień – z profilu wygląda, jakby był panczenistą, który właśnie zrobił wymach i posuwa się do przodu. Często ludzie żegnają się znakiem krzyża, tak jakby odganiali muchę, wykonując chaotyczne gesty (...). Pierwszym etapem uczestnictwa w liturgii będzie wejście w wykonywanie gestów i czynności: poważne i świadome robienie znaku krzyża, uważne klękanie i wstawanie itp. Jeżeli trudno się skupić na modlitwie, to najlepiej skontrolować postawę ciała: czy wyraża ona to, co w tej chwili powinienem robić?”.

Najpiękniejsze świadectwo wszechstronnego używania ciała na modlitwie zostawił nam św. Dominik, założyciel Zakonu Dominikanów. Na modlitwie klęczał, wstawał, siadał, rozkładał ręce na kształt krzyża, kłaniał się, leżał krzyżem, płakał. „Mamy taki odruch – pisze o. Kwiecień – żeby przyjść do kaplicy, uklęknąć i trwać na klęczkach. A Dominik wstawał i klękał”.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama