Dominicantes… communicantes… legentes…

Co wydaje się Wam większe i bardziej znamienite: słowo Boga czy ciało Chrystusa? Z taką samą dbałością, z jaką przyjmujemy ciało Chrystusa, uważając, by żadna jego cząstka nie upadła na ziemię, tak samo powinniśmy starać się, by nasze dusze nie utraciły danego nam Słowa Boga. Wieczernik, 155/2008



Czasy od ostatniego soboru wiele zmieniły. Więcej czytań w liturgii, obecność Słowa Bożego przy sprawowaniu innych sakramentów. Nowe tłumaczenia na języki narodowe. Masowe nakłady Biblii. Pismo Święte znajduje się w każdym domu i… nic to nie zmienia.

Pewnego rachunku „legantes” dokonuję w czasie jednego ze spotkań z kandydatami do bierzmowania. Zaczynam od pytania: „kto z was ma Pismo Święte w domu?” i proszę szczęśliwych posiadaczy o powstanie. Wstają wszyscy. Następnie mówię: „Jeśli ktoś z was, kiedykolwiek, z własnej woli (nie liczę wymuszonych sytuacji na katechezie czy języku polskim) otworzył swoją Biblię i przeczytał z niej choć jedno zdanie, niech stoi dalej, reszta niech siada”.

Bywa, że kilka osób już w tym momencie siada. Oznacza to, że nie zajrzeli nawet na chwilę do pamiątki Komunii Świętej, jaką jest u nas Pismo Święte Nowego Testamentu.

Pytam dalej o czas ostatniego roku. Tu siedzi już większość. Pytam o ostatni miesiąc, siedzą już prawie wszyscy. Pytam o tydzień i wczorajszy dzień. Pytam o dzisiaj. Stoi jedna osoba, albo wszyscy siedzą.
Nie kończę na tym. Proszę, by wstali ci, którzy… kiedykolwiek cokolwiek… jedli. Wstają oczywiście wszyscy. Pytam, czy jedli w ciągu ostatniego roku, miesiąca, tygodnia. Wszyscy stoją. Pytam o wczorajszy dzień… nikt nie siada.

Domyślamy się jak można puentować tę historię. I tak też czynię. Czy to coś zmienia? Niewiele. Czy coś zmienia fakt, że całe przygotowanie do bierzmowania jest „ustawione” bardzo biblijnie? Niewiele. Jest to raczej wołanie na puszczy, głos księdza, który ma „hopla” na pewnym punkcie i którego trzeba zwyczajnie przetrzymać.

Trudno coś zmienić, jeśli cała atmosfera jest „niebiblijna”. Jeśli kolejne momenty życia nie pokazują ważności tej księgi, jeśli dziecko nie widzi jej w rękach swoich rodziców, jeśli nie jest szanowane w kościele…

„Pohamuj autorze!” – ktoś powie. „Gdzie jak gdzie, ale w kościele Pismo Święte jest szanowane!”. Tak uważasz? Pospierajmy się.

Popatrz na tabernakulum w swoim kościele i popatrz na szafkę gdzie leżą lekcjonarze. Popatrz na złocenia tego pierwszego i na podarte (albo amatorsko podklejone szarą taśmą) okładki ksiąg.

Popatrz raz jeszcze na tabernakulum, jak jest eksponowane i ozdobione i rozejrzyj się czy znajdziesz takie miejsce w swoim kościele dla Słowa?

Przypatrz się jak dźwięczą dzwonki i lud pada na kolana, gdy otwierane jest tabernakulum i zauważ czy dzieje się coś specjalnego, gdy otwierana jest Księga?

Zauważ, kto bierze do ręki Ciało Chrystusa, ile warunków musi spełnić i ile przygotowań musi zaliczyć (nawet nadzwyczajny szafarz)? I zaobserwuj, kto w liturgii bierze do ręki Księgę i czyta z niej?


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama