Gra w życie

Wydawałoby się, że w otaczającym nas świecie jest tyle zła i brutalności, że gdybyśmy mogli stworzyć inny świat, to byłby on pełen tych wszystkich wspaniałych wartości, za którymi tak bardzo tęsknimy. Okazuje się, że jest to bardzo mylne założenie. Przewodnik Katolicki, 15 lipca 2007




Od pucybuta do milionera


Dzięki temu, że w SL można prawie wszystko kupić lub sprzedać, niektóre osoby dorobiły się majątków i to nie wirtualnych, ale realnych. Przykładem tradycyjnej amerykańskiej kariery w tejże rzeczywistości jest Anshe Chung(wirtualne imię i nazwisko), która jako pierwsza zarobiła w SL milion dolarów. Anshe z pochodzenia jest Chinką. Będąc bez pracy, przy pomocy męża informatyka, zaczęła wkraczać w Second Life. Zaczęła w nim tworzyć nie tylko piękne, ale także w miarę jak najbardziej realistyczne domy, parki i osiedla. Ponieważ jej dzieła, zdaniem graczy, były zachwycające, szybko znalazły się osoby chętne do ich nabycia. Takich osób i firm zarabiających krocie jest coraz więcej. O tym, jak w Second Life biznes doskonale się rozwija i przynosi ogromne dochody, świadczy fakt, że Kongres USA poważnie zastanawia się, jak opodatkować osiągane tam zyski.

Gra czy zabawa w życie?! Coraz trudniej stwierdzić, czym na prawdę jest Second Life. Mam jednak nadzieję, że w tej rzeczywistości nie znajdą się wirtualne świątynie. Niektórzy gracze bowiem szybko mogą dojść do przekonania, że skoro ich awatar może wziąć udział w wirtualnej Eucharystii, to równie dobrze może przystąpić do wirtualnej spowiedzi…

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama