Stres pola walki

Obrazy zniszczenia, ranni, szczątki zabitych, wszechogarniające poczucie zagrożenia, to dla niektórych żołnierzy biorących udział w misjach pokojowych chleb powszedni. Obcowanie ze śmiercią nie pozostaje bez śladu na ich psychice. Przewodnik Katolicki, 16 grudnia 2007



Koszmary wracają


W USA oszacowano, że co trzeci żołnierz amerykański walczący w Wietnamie cierpiał na PTSD, po wojnie w Zatoce Perskiej co piąty, tyle samo wśród walczących w Iraku. W Polsce nikt nie przeprowadził jeszcze podobnych szacunków, ale jak się przypuszcza, co dziesiąty polski żołnierz wracający z zagranicznych misji może cierpieć na PTSD .

– Niestety objawy syndromu stresu pourazowego nawracają. Niektórzy żołnierze trafiają do naszej kliniki kilkakrotnie. Są to osoby mniej odporne psychicznie, bardziej podatne na stres, które nawet nie musiały znajdować się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Zbyt wyczerpujące dla nich mogły się okazać po prostu trudy służby wojskowej i rozłąka z rodziną. Dzieje się tak pomimo faktu, że żołnierze są przygotowywani do każdej misji. Na poligonach ćwiczą procedury, jakie będą obowiązywać w czasie prawdziwej służby, poznają kolegów, ale to oczywiście tylko symulacja, warunki zastane po wyjeździe są często zupełnie inne – mówi doc. Stanisław Ilnicki.

Różnice są widoczne od razu po przyjeździe. Np. w Iraku dają się we znaki wysokie temperatury i burze piaskowe. W Afganistanie – wysokogórski klimat. Żołnierze przebywają stale na wysokości naszych Rysów, a patrolują tereny na wysokości szczytów alpejskich. Czasami trudno im się oddycha. Opowiadają, że noce są tam bardzo ciemne i przerażająco ciche. Góry i wąwozy sprzyjają nieprzyjacielowi, który może łatwo zaatakować znienacka.


Boją się wszyscy


W każdym kraju, do którego wyjeżdżają nasi żołnierze, muszą się przyzwyczaić do ostrzału rakietowego bazy, zarywania się w środku nocy i chowania w schronach. Boją się wszyscy, zwłaszcza ci, którzy biorą udział w patrolach i konwojach, w czasie których szczególnie często dochodzi do ataków przeciwnika i eksplozji bomb pułapek.

– Każdy wyjazd na patrol może być ostatnim. Jest strach i obawa, ale o tym żołnierze starają się nie myśleć i nie rozmawiać. Po pewnym czasie przychodzi pewnego rodzaju przyzwyczajenie. O tym, że może być niebezpiecznie, nieustannie przypomina kamizelka kuloodporna, pistolet i karabin, który ma każdy żołnierz – mówi major Marek Zieliński, rzecznik prasowy 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, który dwa razy pełnił służbę wojskową na misji pokojowej w Iraku.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama