Singiel z powołania?

Przynajmniej raz w roku w Kościele słyszę modlitwy o powołanie do kapłaństwa. W moim życiu też tylko raz usłyszałem, że ci oto zostali powołani do miłości małżeńskiej (przy okazji ślubu). Czy bycie singlem jest czymś nieodpowiednim? Przewodnik Katolicki, 1 marca 2009



Wtedy dopiero okazałoby się, dlaczego właśnie taki wybór został podjęty: czy jego źródłem był tylko egoizm, czy bezmyślne naśladowanie propagowanych przez niektóre środowiska postaw, czy wreszcie ucieczka przed wzięciem odpowiedzialności za drugiego człowieka. Propozycja taka winna jednak opierać się na pełnym troski pragnieniu towarzyszenia człowiekowi w jego różnorakich doświadczeniach życia, a nie kierować się filozofią wolnego rynku, z jego hasłami podaży i popytu – dodaje z ks. prof. Przybecki. Chodzi o znaczący impuls do obudzenia większej samoświadomości dokonywanych w całej prawdzie wyborów, w których punktem orientacyjnym jest miłość.

Pytanie o motywacje

Zajmujący się duszpasterstwem rodzin w archidiecezji poznańskiej ksiądz doktor Paweł Pacholak powiedział mi, że dla niego singiel to raczej moda - w pewnym sensie wytwór współczesnej popkultury. – Problematyka tzw. singli to dla mnie w zasadzie same pytania. Nie oznacza to, że nie chcę zauważać jakichś spraw współczesnego społeczeństwa. Pojawia się jednak trudność w definiowaniu pojęcia singiel. Problematyczna jest zwłaszcza kwestia motywacji: Sens ma życie dla kogoś lub czegoś. Natomiast jeżeli singiel to ktoś, komu wygodniej żyć samemu, to dla tego sposobu życia specjalne duszpasterstwo raczej nie ma sensu – wyjaśnia ks. dr Pacholak.

Mój rozmówca tłumaczy, że dla osób żyjących w samotności – np. po rozwodzie lub w separacji - jest prowadzone duszpasterstwo specjalistyczne. Jednak w normalnym modelu społecznym samotność nie jest pozytywna. Odpowiadając na pytanie o powołanie do życia w samotności przywołuje antropologię biblijną, na gruncie której „nie jest dobrze, żeby człowiek był sam”. Jego zdaniem samotność nie może być celem samym w sobie, ale życie dla kogoś lub czegoś tak. – Można wyobrazić sobie sytuację, w której rozpoznaje się zadania wymagające życia w samotności. W konsekwencji jeśli ktoś poświęca się dla takich zadań, to chyba sensowniej proponować mu duszpasterstwo zawodowe, skupiające się właśnie na jego poświęceniu. Na przykład jeśli lekarz wybrał świadomie życie w samotności właśnie dla lepszego wykonywania swego zawodu, to lepiej wspierać go jako lekarza niż jako osobę samotną – dodaje ks. dr Pacholak.

Duch czasów?

Jeśli rzeczywiście w naszym kraju żyje już 5 milionów singli, to trzeba by się chyba zgodzić z socjologiem Dagmarą Jaszewską, która pisze o „singlizacji społeczeństwa”. Przyczyn tego zjawiska jest bardzo wiele, a do najważniejszych z nich należą: rosnąca indywidualizacja społeczeństwa i osłabienie społecznej kontroli, co jej zdaniem prowadzi do przemian obyczajowych odbijających się kryzysem rodziny (wzrost liczby rozwodów i związków nietrwałych oraz niski przyrost naturalny) Jej zdaniem kiedyś w kojarzeniu się ludzi pomagała kultura i reguły społeczne, których dziś po prostu nie ma (lub nie mają takiego wpływu na człowieka).

Choć socjolog stara się pokazywać różne perspektywy życia w pojedynkę i pisze wprost, że bycie singlem „nie musi być potępione”, to jednak zauważa: „Promowanie nowej moralności singlowskiej nie okazało się remedium na nieudane związki, raczej utrudnia znalezienie szczęścia we dwoje. Często jest maskowaniem skrywanych problemów psychicznych i seksualnych, a przyjęcie sztandarowych haseł singli nie przyczynia się do wyjścia z własnej skorupy, ale wręcz w niej utwierdza – przekonując, że ten stan wiecznie szukających jest najzupełniej normalny”.

Taki opis nie powinien nas dziwić – wszak socjologia próbuje ogarnąć społeczeństwo niejako z lotu ptaka: zobaczyć najważniejsze trendy i przewidywać ich skutki. Niewątpliwie znaczny spadek przyrostu naturalnego w Polsce nie napawa optymizmem, a prognozy demograficzne na przyszłość są alarmujące. Jednak zasadnicze pytanie dotyczące stylu życia singla powinno raczej dotyczyć jego motywacji.

Przyszło nam żyć w czasach, w których wolny wybór i wolność dla stają się priorytetem. Mam tylko nadzieję, że każdy będzie potrafił z nich skorzystać zgodnie z własnym powołaniem. Nie dlatego, że tak jest wygodniej, lecz dlatego, że każdy jest powołany do miłości. Nikt przecież nie powinien żyć dla siebie. A jeżeli tak jest, to nazywa się to egoizmem, czego nauka Kościoła i w zasadzie nikt, komu nieobojętna jest przyszłość społeczeństwa, nie popiera.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama