Jakie owoce, takie drzewo

Temat domniemanych objawień w Medjugorie już prawie trzydzieści lat wzbudza wiele dyskusji. Po niedawnej wizycie jednego z członków Kongregacji Nauki Wiary znowu zrobiło się o nim głośno. Przewodnik Katolicki, 24 stycznia 2010



Prywatna wizyta

Rzecznik archidiecezji wiedeńskiej Erich Leitenberger powiedział, że wizyta kard. Schönborna w Medjugorie miała charakter prywatny. Austriackie media jednak podkreślały, że jest to wydarzenie historyczne, gdyż od 29 lat nie było w Medjugorie tak wysokiej rangi przedstawiciela Kościoła. Wyostrza to jeszcze fakt, że kard. Schönborn jest członkiem Kongregacji Nauki Wiary, która jest kompetentnym organem Watykanu w kwestii oceny objawień.

Poznacie po owocach

Zdaniem kardynała wpływ Medjugorie na życie tysięcy ludzi jest olbrzymi. Dostrzega to przede wszystkim w trzech aspektach: powołań kapłańskich, nawróceń oraz uzdrowień. W wywiadzie dla chorwackiego dziennika „Večernji list” z 6 stycznia br. mówił: „Kiedy więc na to wszystko patrzę, muszę stwierdzić: Jezus powiedział, że złe drzewo nie daje dobrych owoców. Skoro więc owoce są dobre, to i dobre musi być drzewo, które je wydaje”.

Natomiast jako profesor teologii dogmatycznej podkreśla, że do tej pory ani Konferencja Biskupów, ani Kongregacja Nauki Wiary nie oceniły pozytywnie bądź negatywnie nadprzyrodzoności zjawisk w Medjugorie. Ich wypowiedzi trzeba widzieć właśnie tak: Kościół nie wydał ostatecznej opinii na ten temat.

Owoce a drzewo

W tym aspekcie ważna jest też wypowiedź kard. Josepha Ratzingera z okresu, gdy był prefektem Kongregacji Nauki Wiary: „Jednym z decydujących kryteriów jest to, aby nie mieszać sądu o prawdziwej lub domniemanej nadprzyrodzoności objawień i sądu o ich duchowych owocach. Celem pielgrzymek starożytnego chrześcijaństwa były cudowne miejsca, których naukowa prawda historyczna dla naszego nowoczesnego myślenia krytycznego jest dość wątpliwa. Nie przekreśla to faktu, że te pielgrzymki były owocne, dobroczynne i ważne dla życia ludu chrześcijańskiego. Problemem jest nie tyle nowoczesny hiperkrytycyzm (który m.in. kończy się nową formą łatwowierności), ale ocena żywotności i ortodoksyjności życia religijnego, które się rozwija wokół tych miejsc”.

Lex orandi?

Rokrocznie pielgrzymów odwiedzających Medjugorie liczy się w milionach. I to właśnie to jest głównym argumentem przemawiającym za pozytywnym odbiorem tego, co dzieje się w tamtejszej parafii. Przewodniczący austriackiego episkopatu w swoich wypowiedziach podkreślał bardzo mocno rolę modlitwy: „Każdego dnia tysiące pielgrzymów odmawia cały psałterz, nieustannie odbywają się adoracje Najświętszego Sakramentu, ludzie odprawiają Drogę Krzyżową, odmawiają modlitwę”. Dodał też, że owoce tego miejsca można ciągle odkrywać w życiu Kościoła. Owoce, które „są wręcz namacalne” – mówi Schönborn.

W taki też sposób warto patrzeć na fenomen Medjugorie. Jan Paweł II nazwał je „duchowym centrum świata” i patrząc na miliony pielgrzymów i głębię doświadczeń, trudno z tym polemizować.

Kościoła sprawę prawdziwości samych objawień pozostawia na razie otwartą. Odpowiedź na pytanie, czy kiedyś będzie można powiedzieć, że maksyma z IV stulecia lex orandi, lex credenti (prawo modlitwy, prawem wiary) potwierdziła się w XXI w. pozostaje jeszcze przed nami.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama