Irytująca wiara

Posłaniec 2/2010 Posłaniec 2/2010

Główna teza ateizmu jest w każdym czasie ta sama: Bóg nie istnieje, gdyż nie potwierdza tego doświadczenie empiryczne.



Oba projekty zasadniczo nie różnią się i trudno byłoby udowodnić, że mamy dziś do czynienia z nowym kierunkiem. Na ateistycznym obrazie obietnicy namalowanym pędzelkami z najlepszego włosia intelektu, brakuje tylko motylków. Niestety, próby urzeczywistniania utopii nigdy nie sprowadzały się jedynie do akademickich dyskusji. Paradoksalnie, tylko religia dysponuje pojęciami, które mogą zdemaskować wilka przychodzącego w owczej skórze, nawet jeśli jest to bardzo pogodny wilk i ładnie się wysławia.

Nasi bracia fundamentaliści

Ateiści nowej fali nie różnią się mentalnie od religijnych fundamentalistów. Obie grupy potrzebują się nawzajem i obie korzystają z podobnego arsenału argumentów, w którym wszystko jest z góry przesądzone i nie ma potrzeby konfrontowania własnego stanowiska. Obie grupy dysponują porównywalnym poziomem agresji i chęci unicestwienia przeciwnika. Wykluczanie a priori religii ze sfery poznania ludzkiego ma tyle wspólnego z nauką, co literalne odczytywanie Biblii z Objawieniem.

Dokąd zmierza ateizm?

Czego można się spodziewać po dalszym rozwoju ateizmu? Nie pretendując do posiadania wglądu w przyszłość, można stwierdzić, że ateizm, szukając kozła ofiarnego w religii, mimo używania wyrafinowanego języka, jest dziedziną ignorancji i infantylizmu. Dlatego bardzo łatwo przyjdzie mu popaść w radykalizację postaw. Już dziś jego język zdominowany jest agresją i fanatycznymi roszczeniami do posiadania całej prawdy.

Podczas gdy religie mówią z pokorą o depozycie prawdy, gdzie sankcją za jej sprzeniewierzenie jest sam Stwórca, ateiści sami dla siebie są sankcją, a nie uznając granic racjonalności, będą przekraczać wszelkie granice, sięgając po coraz bardziej wyrafinowany terror wobec religijnych symboli, zwyczajów, poglądów, a wreszcie ludzi. Kierunek tej "awangardy humanizmu" jest przewidywalny. Otóż niemożliwe jest przejście od oskarżenia religii o wszelkie zło świata, morderstwa i gwałty, o zatrucie umysłów i nekromancję - do pokojowego współistnienia lub ograniczenia się do jedynie akademickiej walki w warunkach demokracji.

Kaliber oskarżeń implikuje bowiem jedyną możliwą sankcję, tj. eksterminację (np. Kościół nie może mieć żadnych praw, nawet do własności; dzieci nie wolno uczyć religii; nie wolno stosować religijnych argumentów w dyskusjach o moralności itp.). Skoro Biblia jest dla ateistów czytelną instrukcją ludobójstwa, niewolnictwa i metody zapanowania nad światem, nie mogą zgodzić się na tolerowanie chrześcijan.

Jeśli dzisiaj wnioski te mogą się wydać fanaberią i brzmią paranoidalnie, jutro mogą znaleźć swoje "racjonalne", "zdroworozsądkowe", "zgodne z najświetniejszą tradycją Oświecenia" racje. Chrześcijaństwo nieraz występowało przeciw "wysokiej kulturze" elit, do jakiej dziś samozwańczo zaliczają się ateiści. Ta rola przypadła nam również i dzisiaj, choć któż nie wolałby żyć w cywilizacji szacunku i pokoju. Ale wiara denerwuje i prowokuje tych najbardziej wrażliwych na dobro człowieka.
Ks. Andrzej Sarnacki - jezuita, wykładowca filozofii społecznej w Wyższej Szkole Filozoficzno- Pedagogicznej Ignatianum w Krakowie.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama