„To czyńcie na moją pamiątkę”

Ofiarując swoje ciało i krew, Jezus daje nam przykazanie miłości braterskiej. Tu kryje się cała tajemnica Jego miłości do nas, tajemnica, która zachęca, by kochać całym sobą Jezusa i innych, jak braci i siostry Tygodnik Powszechny, 29 marca 2009


Od kilku lat uczestniczę z moimi braćmi w obchodach liturgii Wielkiego Czwartku w różnych polskich parafiach. Sposób, w jaki celebruje się te uroczystości, czasem budzi w nas mieszane uczucia i pozostawia niesmak.

Wielki Czwartek jest dniem wyjątkowym. Cała uwaga powinna wtedy koncentrować się na Osobie Jezusa, Jego słowach, czynach, na głębi i znaczeniu tego, co dokonuje się na naszych oczach na ołtarzu; tymczasem wszystko to zostaje zepchnięte na plan boczny, właściwa kolejność odwrócona jest do góry nogami.

Bo oto od samego początku angażuje się uczestniczących w liturgii w obchody: „Wielkiego Czwartku, święta ustanowienia kapłaństwa i księży”. Na rozpoczęcie z ust uroczych młodych kobiet i dzieci padają przeróżne „złote słowa”, wyrazy uznania, gratulacje.

Każdy z celebransów otrzymuje obfite bukiety kwiatów itd. Wszystko w otoczce promiennych uśmiechów. Mało tego, homilia nawiązuje do tych właśnie gestów, do święta księży. I w tej z góry narzuconej atmosferze nagle ma miejsce mycie nóg. Istota kapłaństwa pozostaje przysłonięta, niezrozumiała dla wiernych.

Nawet jeśli usiłuję jakoś to sobie wytłumaczyć, pojąć, bo przecież postrzegam to wszystko przez pryzmat własnego powołania i formacji, czuję się jak zraniony. Nawet jeśli wiem, że można by dziękować Bogu za dar kapłaństwa, widzę w tym wszystkim wybryk klerykalizmu. Prześladują mnie myśli, że oto tego wieczora nasza uwaga powinna całkowicie być zwrócona na to, co mówi i czym żyje Jezus, na dar Eucharystii i przykazanie o wzajemnej miłości braterskiej.

Po wieczerzy Jezus udaje się do Getsemani ze swoimi uczniami. Mówi: „Smutna jest dusza moja, aż do śmierci. Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!”(Mt 26, 38). Oddaliwszy się nieco, by móc pozostać chwilę sam na modlitwie, Jezus upada na ziemię, przeżywa prawdziwą agonię i modli się: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty chcesz, niech się stanie” (Mk 14, 36). Prawdziwie po ludzku jest przeszyty cierpieniem. Wie, co będzie musiał wytrzymać. Jego uczniowie zmęczeni śpią.

Piotra Jezus zapyta: „Jednej godziny nie mogłeś ze Mną czuwać?” (Mk 14, 37). Biedny Piotr, który w swoim uniesieniu przysiągł: „Jestem gotów pójść z Tobą do więzienia i na śmierć”. Wiemy, co z tego wynikło. Tymczasem już zbliża się Judasz w asyście straży i tłumu, by zatrzymać Jezusa i zaprowadzić go do arcykapłanów. Męka zaczyna się! Jezus chwilę przedtem zdążył jeszcze powiedzieć: „Nie ma większej miłości, niż gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

Przełożyła Joanna Brożek

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama