Prawo ludzkie, obraza boska

Irlandia wprowadziła prawo zakazujące bluźnierstwa – prawo, które dopiero co zniosły Norwegia i Wielka Brytania. Czyj ruch jest krokiem w dobrym kierunku? Kogo nowe prawo ma chronić i czy jest potrzebne? Tygodnik Powszechny, 17 stycznia 2010


Irlandia nie jest odosobniona. W Niemczech z postulatem zaostrzenia obowiązującego od 1871 r. prawa przeciwko bluźnierstwu wystąpił w 2006 r., jeszcze jako premier Bawarii, Edmund Stoiber z chadeckiej CSU. Propozycja nie znalazła jednak poparcia niemieckiego Kościoła katolickiego, luterański wręcz się od niej zdystansował.

A instytucje europejskie? Rada Europy wątpi w sens przepisów przeciwko bluźnierstwu. Komisja Wenecka, jej organ doradczy w kwestiach konstytucyjnych, w swym ubiegłorocznym raporcie orzekła, że stanowi ono ważny element swobody wypowiedzi. Karać należy jedynie za podżeganie do nienawiści na tle religijnym. Bluźnierstwo zasługuje na ochronę.

Międzynarodowy Dzień Bluźnierstwa jest obchodzony na świecie od ubiegłego roku. Datę, 30 września, wybrano nieprzypadkowo. Tego dnia w 2005 r. duński dziennik „Jyllands-Posten” opublikował serię 12 karykatur proroka Mahometa.

Przedsięwzięcia środowisk ateistycznych z okazji Dnia przeszły jednak bez echa. Sztandarowym wydarzeniem miała być wystawa obrazoburczych dzieł w Waszyngtonie. A najważniejszym „dziełem” – wizerunek Chrystusa, który, siedząc wygodnie na stołku, maluje sobie paznokcie u rąk i nóg. „Pokażemy tę i wiele innych prac, i za nic nie będziemy przepraszać” – ogłaszali organizatorzy.

W Europie pokazano już więcej. Komiks „Życie Jezusa”, dzieło austriackiego karykaturzysty Gerharda Haderera, w którym Jezus jest przedstawiony jako hipis, zażywający narkotyki i pijący na umór w towarzystwie Jimiego Hendriksa. Albo jaskrawo zieloną żabę, rozpiętą z kuflem piwa na krzyżu, główne dzieło zorganizowanej półtora roku temu wystawy we włoskim Bolzano. Albo Jezusa i apostołów jako homoseksualistów, zabawiających się podczas Ostatniej Wieczerzy. Przeciwko autorowi, zmarłemu przed miesiącem Austriakowi Alfredowi Hrdlicce, wydano z inicjatywy Grecji Europejski Nakaz Aresztowania za bluźnierstwo – tym samym był pierwszym artystą poszukiwanym na mocy ENA. Sąd w Atenach skazał go in absentia na pół roku więzienia; w wyższej instancji wyrok został uchylony.

Penalizacja bluźnierstwa w krajach europejskich jest różna – lub nie ma jej wcale. Prawo państwowe zazwyczaj mówi o obrazie uczuć religijnych, a bluźnierstwo jest osądzane na podstawie właśnie tych paragrafów. W Austrii zostało obłożone karą sześciu miesięcy więzienia. O dwa miesiące mniej można dostać za znieważenie religii oficjalnie uznawanej w Danii. Choć wniosek grupy muzułmanów, którzy zwrócili się do sądu w sprawie wspomnianych karykatur Mahometa, został odrzucony – za wartość ważniejszą sąd uznał wolność wypowiedzi.

Zakazu bluźnierstwa nie ma np. w ustawodawstwie Hiszpanii i Portugalii, a także we Francji – to spuścizna rewolucji francuskiej, gdy zakaz został uchylony i nigdy już nie powrócił.

Jeszcze w innych krajach problem nabrzmiewa i jest ostro dyskutowany. Przykładu dostarcza Holandia, która przez wiele lat uchodziła za wzór tolerancji wobec imigrantów. Przed rokiem w parlamencie złożono wniosek o uchylenie ustawy zakazującej bluźnierstwa (zagrożone jest ono karą do trzech miesięcy więzienia i grzywną do 70 euro), nie zyskał jednak wystarczającego poparcia. Podobne dyskusje toczyły się w holenderskiej polityce już wcześniej. W listopadzie 2004 r. parlament podobny wniosek odrzucił; nie zaakceptował również wzmocnienia zakazu, co proponował ówczesny minister sprawiedliwości Pieter Hein Donner. Zakaz bluźnierstwa wprowadzono w 1932 r. z inicjatywy dziadka tego polityka, Jana Donnera, również ministra sprawiedliwości; był wymierzony w komunistów, którzy występowali przeciwko Bożemu Narodzeniu.

Inne państwa dopiero co zniosły obowiązujące wcześniej zakazy bluźnierstwa. Norwegia przyjęła je w latach 30.

XX w., ale nigdy nie zostało użyte, a w maju ubiegłego roku przepisy uchylono. W Wielkiej Brytanii stało się to rok wcześniej – po długich i burzliwych dyskusjach z udziałem polityków, duchownych i intelektualistów. Izba Gmin, znosząc zakaz bluźnierstwa w Anglii i Walii, przychyliła się do wniosku Evana Harrisa, deputowanego Liberalnych Demokratów, który argumentował, że prawo w tej mierze jest „przestarzałe, nieliberalne i dyskryminujące”. „Bóg Wszechmogący – dowodził – naprawdę nie potrzebuje ochrony ze strony tych śmiesznych przepisów”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama