Metafizyczny skandal zła

Dwa najważniejsze atrybuty chrześcijańskiego Boga, najwyższa dobroć i wszechmoc, w konfrontacji z naoczną i niekwestionowaną obecnością zła w świecie rodzą ową najtrudniejszą do usunięcia aporię chrześcijaństwa, największe wyzwanie dla wiary i rozumu chrześcijanina Znak, 9(616)/2006




Aż do narodzin chrześcijaństwa pytanie o genezę zła stawiane było obok innych kwestii etycznych i metafizycznych jako jeden z wielu możliwych problemów do teoretycznej kontemplacji. W pierwszych wiekach naszej ery sytuacja zmienia się diametralnie: obok niepodważalnie faktycznego zła pojawia się doskonały Bóg. Problem zła staje się teraz prawdziwym wyzwaniem dla ludzkiego rozumu i ludzkiej wiary: jak pogodzić wszechmoc i najwyższą dobroć Stwórcy z obecnością zła w Jego stworzeniu?

W ukształtowanym przez poezję Homera i Hezjoda światopoglądzie Greków epoki przedfilozoficznej kwestia zła wpisuje się w nieco węższą – z naszego punktu widzenia – problematykę winy. Człowiek homerycki działa powodowany przez dwie podstawowe „cnoty”: zapał (thymos) i rozsądek (phren) – pierwszemu pierwiastkowi patronuje w sposób oczywisty postać Achillesa, drugiemu – przebiegłego Odyseusza. Im większa w człowieku przewaga rozsądku nad zapałem, albo ściślej: im bardziej rozsądek panuje nad zapałem, tym bliżej mu do bogów i tym mniejsza skłonność do pychy (hybris), czyli przeciwstawiania się wyrokom przeznaczenia. Pycha wywołuje bowiem obłędną winę (ate) i sprowadza na człowieka (lub herosa) zemstę Erynii. Warto pamiętać, że i bogowie homeryccy nie są całkowicie wolni od pokusy nieposłuszeństwa, także u nich od czasu do czasu pierwiastek zapału bierze górę nad rozsądkiem: zajrzyjmy na przykład do XVI księgi Iliady, gdzie Dzeus, świadom, że pojedynek Sarpedona z Patroklosem w sposób nieunikniony zakończy się śmiercią jego syna, bliski jest odwrócenia wyroków przeznaczenia. Powstrzymuje się jednak pod wpływem Hery, zwycięża w nim rozsądek właściwy tym, których zadaniem jest stanie na straży wyroków Mojry.

Radykalnie nowe spojrzenie na problem zła, całkowicie ignorujące perspektywę przeznaczenia, przynoszą do Grecji (a tym samym do kultury Zachodu) orficy. Zapoczątkowują wielowiekową i silną (bo do dzisiaj pokutującą w chrześcijaństwie) tradycję dualistyczną: zło bierze swój początek z cielesności, człowiek zbudowany jest z pierwiastka boskiego (dusza) i tytanicznego (ciało), a celem jego działań opartych na rytualnych oczyszczeniach ma być uwolnienie duszy od wpływu tego ostatniego. Wątek dualistyczny trafia na podatną glebę m.in. w szkole pitagorejskiej i w poglądach Platona; na nim we wczesnym okresie formowania się doktryny chrześcijaństwa oprą się rozmaite ruchy gnostyckie; z niego wreszcie wyrośnie potężna religia manichejska, w opozycji do której (ale i często pod silnym jej wpływem) ojcowie Kościoła będą kłaść fundamenty pod myśl chrześcijańską. A siła przyciągania manicheizmu – czy szerzej – myśli gnostyckiej w okresie patrystycznym była ogromna. Rezygnacja z dualistycznej wizji świata jako areny walki dwóch bogów (ewentualnie boga o dwóch naturach) – złego stwórcy materialnego świata i dobrego świata zbawiciela – pociągała bowiem za sobą najtrudniejsze pytanie chrześcijaństwa: „Dlaczego dobry i wszechmocny Bóg pozwala na zło?” – pytanie, od którego wolni byli wszelkiego autoramentu dualiści.

Niemniej, już w systemie emanacyjnym Plotyna pojawia się nowy projekt myślenia o złu, który pozwoli wkrótce wyprowadzić myśl chrześcijańską z kolein gnostyckich. Owszem, także neoplatończycy stawiali dobro i zło na dwóch metafizycznych biegunach rzeczywistości, ale – co istotne – były to bieguny jednego ciągłego procesu emanacji kolejnych hipostaz najwyższego Dobra. Zło nie jest tu pojęte jako odrębna od Dobra zasada, ale krańcowy etap przejawiania się Dobra, jego „negatyw” – tak jak cień jest „negatywem” światła. W ten sposób rodzi się prywacyjna (od łac. privatio) koncepcja zła, zła jako uszczerbku, braku dobra. Przejmie ją i wpisze w myślenie chrześcijańskie Aureliusz Augustyn. Zło nie jest więc bytem obok innych bytów, nie da się go umieścić – jak chcieli dualiści – obok dobra jako odrębnej zasady: zło jest jak dziury w serze – niby jest, ale nie dzięki własnemu istnieniu, a jedynie dzięki chwilowemu nieistnieniu tego, co być powinno.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...