Mieć upośledzone dziecko

Rodzi się dziecko! Radość, zadowolenie, spełnienie. I nowe oczekiwania, plany, marzenia… Kim będzie? Najlepiej, żeby było geniuszem! Z pewnością jest jedyne, niepowtarzalne, niezwykłe List, 12/2008



Wszyscy moi uczniowie mają takie lub inne zdolności: dobrze gotują, pięknie śpiewają, szyją, potrafią pomalować mieszkanie, naprawić samochód, robić porządki.

Wystarczy jednak trochę z nimi pobyć, żeby zorientować się, że są inni: nie rozumieją wszystkiego, co się do nich mówi, mają kłopoty z odpowiedzią na najprostsze pytania, bywają niezdarni, nie potrafią opowiedzieć filmu, który niedawno oglądali, trudno jest im zapanować nad emocjami. Mają utrudnione myślenie abstrakcyjne, słabą wyobraźnię... A przecież chcieliby być tak jak wszyscy, bo wcale nie jest im z tą innością dobrze. Odczuwają ją bardzo boleśnie, gdyż ludzie ciągle się dziwią, wytykają ich palcami, wyśmiewają się z nich. Niewiele osób akceptuje ich takimi jacy są. A bez akceptacji nie da się żyć.

najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

Więc co robić, żeby nie zwariować? Usiąść i posłuchać swojego dziecka. Usłyszeć co mówi: co chciałoby robić, o czym marzy, czego nie lubi, posłuchać jego skarg, a czasem i milczenia. Obserwować i patrzeć: zobaczyć co może robić, co już potrafi, czego unika. Każdego dnia coraz bardziej odkrywać swoje dziecko. Zdobyte w ten sposób informacje pozwolą stawiać mu realne wymagania. Realne czyli takie, które nie są zbyt wygórowane, ale i - co bardzo ważne - nie zaniżają jego możliwości.

Istotne jest też, by nie skupiać się tylko na wadach i deficytach, których być może nie da się zlikwidować, ale szukać tego, co można w niepełnosprawnym intelektualnie dziecku rozwijać. Wszystkie te działania wymagają olbrzymiej dozy cierpliwości i czasu. Wymagają wielkiej miłości - miłości twórczej, bo łatwo pomylić, utożsamić własne ambicje i plany z potrzebami dziecka. Wychowywanie osoby upośledzonej umysłowo przypomina nieco historię oswajania lisa przez Małego Księcia z opowieści Antoine'a de Saint Exupéry'ego...

Czasami jednak trudności mogą być tak duże, że będzie brakować wytrwałości i zrozumienia, pojawi się poczucie bezsilności i bezradności. Warto wówczas skorzystać z pomocy fachowców. Wielokrotnie rozmawiałam ze zniechęconymi, zmęczonymi rodzicami dzieci upośledzonych umysłowo, których irytował brak efektów w pracy z ich pociechami, narastające problemy wychowawcze, brak perspektyw. Jednak po odwiedzeniu naszej placówki, po zapoznaniu się z jej ofertą, oddychają z ulgą i podejmują decyzję o kształceniu swojego dziecka w naszej szkole.

W szkole, w której pracuję, uczniowie nie odczuwają swojej inności, ponieważ nie tylko stawiamy im wymagania, ale i akceptujemy ich takimi, jakimi są- to najważniejsza zasada pracy szkoły specjalnej. Szkoła jest miejscem - swoistego rodzaju oazą, w której nabierają sił do życia wśród ludzi, na „pustyni" społeczeństwa, nie umiejącego uszanować ich odmienności.

Daje im również perspektywę przyszłości. Nauka w szkole podstawowej i gimnazjum a potem możliwość wyboru zawodu w szkole zawodowej pozwala na pełne przygotowanie ich do życia, życia godnego, z poczuciem własnej wartości oraz szacunkiem dla siebie samego i innych.

Spotykam często moich byłych uczniów. Pracują w firmach budowlanych i remontowych, w przedsiębiorstwach dbających o czystość miasta, piekarniach, dużych supermarketach, małych sklepikach lub innych zakładach pracy. Założyli swoje rodziny, mają dzieci - prowadzą samodzielne życie. Znaleźli własne miejsce wśród ludzi.

„A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi siê tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu." („Mały książę" Antoine de Saint Exupéry)

*****

Justyna Janik - pedagog w Zespole Szkół Specjalnych w Siemianowicach Śląskich.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama