Kardynał w jesziwie, rabin na ambonie

Które słowa wyszły spod pióra kardynała, które rabina? Nie zawsze łatwo to rozpoznać i w trakcie lektury książki wielokrotnie powracałam do początku akapitu, by upewnić się, czyje myśli akurat czytam… Więź, 3/2009



Kilkakrotnie przewija się w książce – nie mogło przecież być inaczej – motyw „braci” w wierze. Związki krwi zobowiązują, by ze sobą rozmawiać, chcemy, czy nie – przypomina rabin. I choć staje się naturalne, że chrześcijanie chcą słuchać Żydów (kardynał chętnie daje przykłady komentarzy „na dwa głosy”, jakie odbywają się od kilku lat w Lyonie w ramach dni dialogu żydowsko-chrześcijańskiego), to sytuacja odwrotna nie jest – czy raczej jeszcze nie jest, jak chce rabin – naturalna.

W kontekście, w którym religie postrzegane są przede wszystkim jako pożywka dla rozwoju wszelkich ekstremizmów i fundamentalizmów, zagrożenie dla spokojnego życia społeczeństwa, takie publiczne czy też utrwalone drukiem rozmowy, pozwolą może niektórym dostrzec także inne ich strony? A w dzisiejszym zsekularyzowanym społeczeństwie świadectwo dialogu ludzi wierzących może mieć fundamentalne znaczenie dla ludzi, którzy żadnej wiary nie mają.

W opozycji niejako do nieuchronnej rozmowy „z bratem” pojawia się w książce rozmowa „z innym”. Dialog z islamem nie jest rodzinnie uwarunkowany, więc można by się na pozór bez niego obyć. Kardynał przywołuje tymczasem wspominaną już tutaj algierską podróż. Rozumiem, dlaczego powraca do niej po tylekroć.

Ja też powracam stale do modlitwy na cmentarzu klasztornym w Tibhirine i odmawiania fatihy w meczetach, do spotkań z ludźmi stamtąd: z wiejskimi imamami, którzy jeszcze płaczą po zamordowanych trapistach i członkami Wysokiej Rady Islamu, z biskupem Teissier z Algieru i z księżmi jeżdżącymi po zapomnianych miasteczkach, z wykładowcami uniwersytetu islamskiego w Konstantynie i nauczycielkami prowincjonalnej szkoły koranicznej.

Wiem doskonale, dlaczego kardynał chce, aby dobrze zapamiętać nazwisko Azzedina Gaci, wyjątkowego imama z Villeurbanne, pomysłodawcy podróży i częstego gościa w lyońskiej kurii. Rabin chyba zazdrości tej głębi wzajemnych stosunków, kiedy przypomina, jak fałszywe jest sytuowanie dialogu żydowsko-muzułmańskiego na gruncie historii, polityki, metafizyki. Dla rabina taki dialog to pragmatyczna kwestia praktycznego współżycia, dobrej woli, odwagi stawiania sobie wzajemnie pytań.

Książka poświęcona jest pamięci kard. Jean-Marie Lustigera. Pamiętam jego żydowski i katolicki pogrzeb w paryskiej Notre Dame i słowa, jakie kazał wyryć na nagrobnej tablicy: „Moimi patronami byli arcykapłan Aaron, św. Jan – umiłowany uczeń i Matka Boża, Służebnica Słowa. Ja zaś otrzymałem wiarę, otrzymałem chrzest, ale do końca pozostałem Żydem, jak wszyscy apostołowie”.

Pomimo obszernych fragmentów o dużym ładunku teologicznym, książka ta nie jest z pewnością przeznaczona dla wąskiego kręgu wtajemniczonych. Jest to raczej lektura dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, co tak naprawdę kryje się pod używanym (we Francji bardzo często) sloganem o „wartościach judeo-chrześcijańskich” czy „cywilizacji judeo-chrześcijańskiej”. Także dla tych, którzy zechcą posłuchać, co znaczy dla jednej strony - oczekiwanie na Mesjasza, dla drugiej – pamięć o korzeniach własnej wiary.

*****

Joanna Pietrzak-Thébault – dr nauk humanistycznych, italianistka, związana z UW i UKSW. Przez kilka lat kierowała ośrodkiem katechetycznym przy publicznej Międzynarodowej Szkole w Lyonie. Od kilkunastu lat współpracuje z redakcją zagraniczną KAI. Publikuje także w „Tygodniku Powszechnym”, „Przeglądzie Powszechnym”, prasie polonijnej. Członkini stowarzyszenia „Amicta Sole”. Obecnie swój czas dzieli między Warszawę a Lyon.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama