Szkaplerz uratował moją wiarę!

Któż jak Bóg 4/2018

Jak każdy wie, św. Michał Archanioł jest potężnym orędownikiem i pomocnikiem w walkach duchowych, czy też w dręczeniach złego ducha.

 

W moim życiu dręczenia złego zaczęły się, kiedy miałam 15-16 lat, czyli gdy chodziłam do szkoły gimnazjalnej. Wtedy myślałam, że to normalne i że każdy tak ma, nie szukałam więc nigdzie pomocy i nikomu nie mówiłam o tym, co się działo. W tym czasie również zaczęły się u mnie problemy zdrowotne. Miałam silne migreny, bóle serca, problemy kobiece, bóle kręgosłupa, astygmatyzm, wadę wzroku, która zaczęła się pogłębiać. W nocy miałam koszmary senne, w których objawiały mi się straszne potwory, często czułam się jakbym miała spaść z łóżka, a spałam na łóżku piętrowym. Czasem miałam widzenia, gdzie widziałam w nocy zapalone światło i słyszałam jakby ktoś grał w grę telewizyjną w salonie, a gdy wstawałam, wszystko cichło. Rodzice spali w innym pokoju. Zawsze wtedy odczuwałam wielki lęk, strach. Często aż płakałam w nocy, chciałam krzyczeć, ale nie robiłam tego, by nie budzić innych. Zawsze działo się to ok. 3 w nocy i czasem trwało nawet do 6.

Niebezpieczeństwo hipnozy

W 2014 roku dowiedziałam się, że do Radomia przyjedzie figura św. Michała i będzie możliwość przyjęcia szkaplerza. Czytałam o nim, że chroni przed złem. Pomyślałam, że powinnam go przyjąć i że pomoże mi to w dręczeniach, których doświadczałam praktycznie każdej nocy. Toczyłam długą wewnętrzną walkę o to, czy na pewno chcę przyjąć szkaplerz i czy wytrwam w modlitwie. Tak naprawdę szkaplerz płócienny kupiłam ma chwilę przed Mszą. Zdecydowałam się na sam koniec. Przyjęcie szkaplerza był to niesamowity moment, ale z drugiej strony bałam się, że nie wytrwam, a jest to jednak zobowiązanie do końca życia. Początki dot. związanych z przyjęciem szkaplerza obowiązków były trudne.

W styczniu 2015 roku w ramach zajęć na studiach poddano mnie hipnozie. To poważne zagrożenie duchowe, które poskutkowało znacznym spustoszeniem w moim rozwoju duchowym. Nie chciałam się spowiadać, przeżywałam bunt wobec wszystkiego, zwłaszcza członków mojej wspólnoty, księży, chciałam odejść z Kościoła oraz zdjąć szkaplerz św. Michała Archanioła i go wyrzucić. Raz nawet go zdjęłam, gdy miałam badania i założyłam go dopiero następnego dnia. Nie byłam też raz na Mszy niedzielnej, choć nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało. Ciężko było z modlitwą. Był taki czas, że odmawiałam tylko egzorcyzm do św. Michała Archanioła. Odkryłam po jakimś czasie, że szkaplerz św. Michała Archanioła i ta modlitwa uratowały moją wiarę i relację z Bogiem. Gdyby nie one, całkiem przestałabym się modlić.

Skype ze św. Michałem

Najgorzej było, gdy skończyłam studia i byłam na stażu w Warszawie. Nikogo tam nie znałam i nie miałam żadnego wsparcia duchowego, a wiele razy chciałam zrezygnować z wiary i przeżywałam straszne dręczenia złego. A to talerz sam spadł i się stłukł, choć był dobrze położony, a ja byłam akurat w innym pokoju. Kiedyś, gdy wróciłam z pracy, moje mieszkanie wyglądało jak po włamaniu, mimo że było zamknięte. Drzwi od balkonu same się otwierały, także i okna. Do tego dochodziły nocne dręczenia. W tym czasie odmawiałam tylko tę modlitwę do św. Michała Archanioła. Trafiłam też w Warszawie do protestantów, choć na początku nie wiedziałam, że to protestanci. Oni się za mnie modlili.

Święty Michał zesłał mi pomoc w dość nietypowy sposób, bo przez Skype'a. Pewna znajoma dała mi kontakt do jej kierownika duchowego. Jak się później okazało, był to ksiądz michalita i w dodatku egzorcysta. Powiedział, że może mi pomóc duchowo i co jakiś czas będziemy rozmawiać przez Skype'a. Wyjaśnił mi przy tym, jak ważne jest przebaczenie rodzicom. Pomodlił się wstawienniczo za mnie przez Skype'a, gdy widzieliśmy się przez kamerkę. Dzięki niemu postanowiłam wybaczyć w pełni moim rodzicom, choć jeszcze mówiłam, że nigdy nie wybaczę i że to nie ma sensu. Jednak dzięki modlitwie księdza michality, Bóg zmienił moje serce i je uzdrowił, uwolnił, a ja wybaczyłam całkowicie moim rodzicom, gdy wcześniej nie potrafiłam tego zrobić przez kilkanaście lat i to właśnie z tego powodu miałam silne migreny. Po wybaczeniu migreny minęły i nigdy więcej nie powróciły. Wybaczyłam też innym osobom, które mnie skrzywdziły. Ksiądz michalita zaczął mi też pomagać w walce o moją relację z Maryją, o uwolnienie od demona, który przeszkadza w jej budowaniu, lecz walka ta nie została jeszcze zakończona, choć wiele się już w tym aspekcie zmieniło.

Niezapowiedziana wizyta

We wrześniu 2015 r. byłam na pielgrzymce we Włoszech. Nie było w jej programie zaplanowanego odwiedzenia św. Michała i groty w Gargano. Modliłam się jednak, byśmy mogli się tam udać. Kiedy byliśmy w San Giovanni Rotondo u św. O. Pio, nasi kierowcy oznajmili nam, że mają dla nas niespodziankę i że jedziemy do Gargano, do św. Michała! Mogłam tam powierzyć Mu się na nowo i prosić, by pomagał przetrwać mi dręczenia, by był zawsze przy mnie. Kiedy stamtąd wracaliśmy, autokar nie chciał ruszyć. Nikt nic nie robił i tylko ja zaczęłam się modlić, i prosić św. Michała, by autokar ruszył, byśmy wrócili pod Rzym, gdzie nocowaliśmy. W końcu po upływie prawie pół godziny udało nam się ruszyć! Widok z Góry Gargano był niesamowity. Nigdy go nie zapomnę. To wspaniałe miejsce, naznaczone anielską obecnością, choć niestety w grocie nie mogliśmy być zbyt długo, gdyż była tam sprawowana Msza Święta.

W listopadzie 2017 r. dostałam w prezencie medalik z relikwią św. Faustyny. Miałam też relikwiarzyk św. Tereski od Dzieciątka Jezus. Doznawałam wtedy szczególnie ciężkich dręczeń i zaprosiłam te święte, by, wraz ze św. Michałem Archaniołem, stały przy moim łóżku i nie pozwoliły diabłu mnie dotykać. Od tamtego czasu są one na straży przy moim łóżku i diabeł mnie nie dotykał, ani nie dusił, jak to wcześniej często bywało. Bywały też takie dni, że w ogóle się nie modliłam, nie byłam w stanie nawet odmawiać modlitwy do św. Michała Archanioła i czasem odmawiałam ją, a właściwie czytałam tuż przed północą. Odmówienie tej modlitwy zajmuje zaledwie 2 minuty, a ja nieraz nie byłam w stanie odmówić jej do 23, a był nawet taki czas, że w ogóle nie odmawiałam tej modlitwy, bo nie byłam w stanie się modlić. W tym roku również znowu była u mnie w mieście figura św. Michała Archanioła. Tak sobie wtedy pomyślałam, że ta figura była już w kilku parafiach, a dlaczego nie może być w mojej parafii, która jest przecież poświęcona św. Michałowi? To było moje pragnienie i miałam nawet zaproponować to ks. proboszczowi, ale jakoś nie miałam odwagi.

Niesiona na skrzydle

W marcu br. 2018, kiedy składam to świadectwo, miałam pewnej nocy bardzo ciężkie dręczenia złego, gdy chciał mnie wziąć ze sobą w czarną przepaść. Odmówiłam wtedy egzorcyzm do św. Michała Archanioła i czułam namacalnie, jak jestem niesiona na skrzydle, zwracając się ku światłu. Lęk, strach o życie, czy przeżyję był okropny. Święty Michał Archanioł uratował mnie i poprosił, bym złożyła o tym świadectwo. Od 17 marca br. w mojej parafii rozpoczęły się misje święte, które prowadzili księża michalici i potwierdzili mi, że moje świadectwo jest potrzebne. To było dla mnie ważne, gdyż potwierdziło mi, że to naprawdę sam św. Michał poprosił mnie o napisanie tego świadectwa. 22 marca br. do mojej parafii zawitała figura św. Michała Archanioła, więc moje marzenie się spełniło!

Przyjęcie szkaplerza michalickiego uratowało nie tylko moją wiarę i relację z Bogiem, ale uratowało nieraz moje życie podczas dręczeń złego ducha. Zawsze, kiedy wzywałam św. Michała i jeszcze św. Tereskę od Dzieciątka Jezus, diabeł szybko uciekał. Święty Michał bardzo się lubi ze św. Tereską i warto wzywać ich razem do pomocy.

Zachęcam do przyjęcia szkaplerza św. Michała Archanioła, który jest dużą pomocą i ochroną w walce ze złem. Chwała Panu za wszystkie łaski otrzymane za wstawiennictwem św. Michała! Jak jest w słowach jednej z piosenek:

„Któż jest jak Bóg?
Ponad wszystkim On, wzniosły Jego tron.
Góry chylą się,

oceany grzmią, Panu dają hołd”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • QUD
    10.07.2018 15:39
    Święty Michał to absolutnie cudowny, potężny Anioł, zakochany w bezmiarze wielkości i miłości Boga. Pomógł mojej rodzinie i mnie samemu, tocząc o nas boje ze złym. Czuwa, trwa, opiekuje się, ochrania. Zaprasza do pogłębiania relacji z Przedwiecznym. Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że nas odnalazł na "peryferiach", zachęcił do przyjęcia Szkaplerza, dopomógł w trudnym okresie przygotowania do spowiedzi z życia, osłaniając przed szatanem. Jestem wdzięczny i dumny, że noszę Szkaplerz i należę do bractwa Michalitów. QUIS UT DEUS!!!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...