Wielkie zamiatanie pod dywan

Niedziela 24/2011 Niedziela 24/2011

O długu publicznym, mechanizmach kreatywnej księgowości, poduszce finansowej i węgierskich rozwiązaniach z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem rozmawia Wiesława Lewandowska

 

– Niemożliwa do uzyskania?

– Tak, bo gdyby zaproponować realne pociągnięcia, które by dały tę brakującą kwotę, to musiałoby to wywołać niepokoje społeczne, takie jak obecnie w Hiszpanii. Zresztą i u nas też już dają one o sobie znać.

– Jak Pan ocenia sposób likwidowania deficytu zastosowany przez ministra Rostowskiego?

– Przyznaję, że desperackie sięgnięcie do pieniędzy z OFE, choć wywołało zgorszenie liberalnych ekonomistów, to jednak dało 1,3-1,4 proc. PKB, czyli ok. 20 mld zł. Podwyżka VAT ma przynieść w tym roku ok. 0,4 proc. PKB, czyli ok. 5 mld zł. Ponadto minister wprowadził tzw. regułę wydatkową, która mówi, że wydatki mogą rosnąć w tempie o 1 proc. większym od inflacji, co ma, według wyliczeń ministra, przynieść zmniejszenie deficytu o kolejny 1 proc. PKB. Co do tych wyliczeń można mieć jednak zasadnicze wątpliwości.

– Jakie?

– Taki wynik można by osiągnąć tylko wtedy, gdyby całość wydatków budżetowych była ograniczana według tej reguły. Tymczasem aż 70 proc. wydatków budżetowych to tzw. wydatki sztywne, niepodlegające żadnym ograniczeniom: np. wydatki na obsługę zadłużenia zagranicznego, na subwencję oświatową, subwencję wyrównawczą dla jednostek samorządu terytorialnego, na armię. Tu niczego nie da się uciąć.

– Gdzie więc można stosować tę regułę?

– Można ją zastosować do wydatków na płace w sferze budżetowej (poza wojskiem), na inwestycje, chociaż cięcia inwestycyjne mogą oznaczać, że nie wykorzystamy pieniędzy europejskich… Wyliczenia ministra, że reguła ta przyniesie kilkanaście miliardów złotych oszczędności, pozostają więc li tylko na papierze. A eksperci Komisji Europejskiej już wytknęli nam i ten poważny mankament, że brak realizacji inwestycji z udziałem środków unijnych spowoduje znacznie mniejsze wpływy podatkowe. Mamy więc błędne koło.

– Jednak przynajmniej część tej wielkiej dziury już udało się chyba zasypać?

– Przeprowadzone już przez parlament posunięcia dają w sumie ok. 30 mld zł, do „zasypania” pozostaje jeszcze 45 mld zł. Nie ma pomysłu, jak tego dokonać do końca 2012 r. Nie pomoże ani obcięcie deficytu samorządom, co da najwyżej 6 mld zł – ale samorządy, nawet te zdominowane przez PO, już stanęły okoniem… Niewiele pomogą też wpływy z VAT, które według teoretycznych wyliczeń ministra, w ciągu 2 lat mają wzrosnąć o ok. 25 proc... Przy wzroście PKB o 4 proc. nie ma możliwości, by jakiekolwiek wpływy podatkowe wzrosły o 25 proc. Unia dostrzega tę iluzoryczność propozycji naszego ministra i pewnie napisze nam wkrótce swój krytyczny raport na temat naszego programu konwergencji, a mimo to minister Rostowski nie zrobi już nic do wyborów – dopiero jeśli PO przejmie rząd, zaproponuje bardzo drastyczne rozwiązania.

– Czy – Pana zdaniem – mamy teraz do czynienia tylko z pozorowanymi ruchami?

– Tak, i to właśnie działaniami pozornymi minister doprowadził do rozstroju budżetu i sektora finansów publicznych… Pokazuje z roku na rok mniejszy deficyt, ale tak naprawdę wszystko dzieje się tylko na papierze.

– Czyli jak?

– Fundusz Ubezpieczeń Społecznych np. nie dostaje dotacji w odpowiedniej wysokości – dotacji, która liczy się do deficytu budżetowego – i musi pod koniec roku pożyczać pieniądze w bankach na dosyć wysoki procent, a to może zostać wytknięte przez NIK jako niegospodarność ministra. Aby tego uniknąć, minister udziela ZUS pożyczki (nie dotacji!) z budżetu państwa, a taka pożyczka już nie jest wliczana do długu… W ten sposób nazbierało się już ok. 15 mld zł takich pożyczek budżetowych, które w istocie powinny być ustawowymi dotacjami budżetowymi, co jednak musiałoby powiększać deficyt sektora finansów publicznych o przynajmniej 1 proc. PKB…

– To jest przykład tej kreatywnej księgowości, o której mówi opozycja?

– Tak, można powiedzieć nawet mocniej, że jest to dość ordynarny przekręt! A takich przykładów można podać wiele. Oto dla załatania bieżących potrzeb likwidacji ulega założony w 2002 r. Fundusz Rezerwy Demograficznej, który miał być wykorzystywany dopiero od 2020 r., kiedy to będzie mniej ludzi pracujących, a znacznie więcej emerytów. Kolejnym obiektem kreatywnej księgowości jest Fundusz Pracy oraz Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Z obu tych funduszy do 2012 r. ma być zdjęte 10 mld zł (7 z FP, 3 z FGŚP). W tym roku z Funduszu Pracy zabrano już 4 mld zł, co oznacza, że na aktywne formy zwalczania bezrobocia pozostała tylko jedna trzecia ubiegłorocznej sumy.

– Dlaczego to są tylko pozorne oszczędności?

– Dlatego, że skoro bezrobocie na koniec poprzedniego roku wynosiło 12 proc. (a teraz już 13 proc.), to nie powinno się ograniczać tych akurat wydatków. Z aktywnych form ograniczania bezrobocia w ubiegłym roku skorzystało ok. 500 tys. osób (np. na stażach)… Tak więc to cięcie tylko chwilowo zmniejsza dziurę budżetową, nie rozwiązuje natomiast żadnego realnego problemu, a wręcz przeciwnie – w ten sposób problemy się nawarstwiają, by w przyszłości pogłębiać deficyt budżetowy.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama