Wzywanie świętych a Boża wszechobecność

W drodze 7/2011 W drodze 7/2011

Kiedy święci w niebie modlą się za nas, skuteczność ich wstawiennictwa płynie stąd, że oni już osiągnęli pełną jedność z Chrystusem, a modlą się o to, żebyśmy również my do tego celu – do całoosobowego zjednoczenia z Chrystusem – doszli.

 

Poproszono mnie, bym zastanowił się nad następującym problemem: Tylko Bóg jest wszechobecny. Czy zatem wzywanie świętych nie jest sprzeczne z tą prawdą? Czy kiedy w tym samym czasie w wielu różnych miejscach modlimy się do świętego Antoniego albo do jakiegoś innego świętego, nie traktujemy świętych tak, jakby oni – podobnie jak sam Bóg – byli wszechobecni?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy sobie przypomnieć, co to znaczy, że Bóg jest wszechobecny, oraz w jaki sposób my sami możemy już teraz uczestniczyć w Bożej wszechobecności.

Bóg jest „wszędziej niż wszędzie”

Już król Salomon wyznawał publicznie Bogu, że „przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a cóż dopiero ta świątynia, którą zbudowałem!” (1 Krl 8,27). Z kolei w Księdze Jeremiasza sam Bóg stawia pytanie retoryczne: „Czy może się człowiek ukryć w zakamarkach, tak bym go nie widział? – wyrocznia Pana. Czy nie wypełniam nieba i ziemi?” (Jr 23,24).

Jeden z najwcześniejszych pisarzy starochrześcijańskich św. Teofil z Antiochii, wyjaśniając poganom prawdę o Bożej wszechobecności, pisał tak: „Cechą Boga najwyższego, wszechmocnego i prawdziwego jest nie tylko być wszędzie, ale także wszystko widzieć, wszystko słyszeć, gdyż nie jest On ograniczony miejscem. Bo w takim razie obejmujące Go miejsce byłoby większe od Niego – większym bowiem jest to, co obejmuje, od tego, co jest obejmowane. Bóg natomiast nie jest objęty żadnym miejscem, lecz sam jest miejscem wszystkiego” (Do Autolyka, II 2).

Spontanicznie przypomina się zwięzłe sformułowanie poetki Beaty Obertyńskiej, że Bóg jest „wszędziej niż wszędzie”.

Bóg jest wszechobecny nie tylko w tym sensie, że jest żywym i dogłębnym świadkiem wszystkiego, co istnieje i co się dzieje. Jest On wszechobecny także przez to, że nieustannie udziela istnienia całemu swojemu stworzeniu i wszystkim poszczególnym bytom. Tak jak promienie zawdzięczają swoje istnienie źródłu światła, z którego wychodzą, tak samo wszystkie byty stworzone nieustannie otrzymują istnienie od wszechobecnego Stwórcy.

Z perspektywy naszych własnych relacji z Panem Bogiem temat Jego wszechobecności może nabrać dodatkowych znaczeń. Kiedy czynimy zło, odczuwamy potrzebę ukrycia się przed Bogiem; jeśli ta sytuacja trwa i pogłębia się, mamy poczucie, że się od Niego oddalamy. Ale dokąd można uciec przed Wszechobecnym? Co najwyżej w iluzję, w świat pozorów, w ostateczny bezsens; dzisiaj powiedzielibyśmy – w matrix.

A przecież wszechobecny Bóg kocha, a nawet więcej niż kocha – On jest Miłością. Niezwykłe świadectwo tego zostawił ojciec Ignacy Klimowicz, zakonnik z mojego warszawskiego klasztoru, sybirak. Grupa zesłańców, do której go dołączono, wyruszyła z Warszawy 14 kwietnia 1864 roku, do celu dotarła dopiero 8 grudnia. Trudno sobie to wyobrazić: osiem miesięcy marszu przez ówczesne rosyjskie bezdroża! Pisze ojciec Klimowicz, że zesłańcy mieli poczucie zakopywania żywcem w grobie, ogarniało ich coraz większe przerażenie. Ale pewnego dnia któryś z nich odkrył, że car w gruncie rzeczy jest niemądrym człowiekiem: „Czy jemu się wydaje, że gdy nas zapędzi na drugi koniec świata, to nam do Pana Boga będzie dalej?”. Przyszło poczucie wyzwolenia. Zesłańcy uświadomili sobie, że gdziekolwiek by ich zapędzono, do Pana Boga będą mieli blisko. Bo Bóg jest wszechobecny i nas kocha.

Nasz udział w Bożej wszechobecności

Pan Jezus uczył, że doskonałości Boga możemy i powinniśmy naśladować: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48). Rzecz jasna,przepaść dzieli doskonałości Boga i nasze doskonałości. Wydaje się zarazem, że możemy i powinniśmy naśladować wszystkie Boże doskonałości. Bez żadnego wyjątku.

Jeśli Pan Jezus mówił, że „dobry jest tylko Bóg” (Mk 10,18), to przecież nie przeszkadzało Mu to dobrymi nazywać również ludzi (por. Mt 12,35; 15,21). Podobnie ten sam apostoł Jan, który napisał: „Ty sam jesteś Święty!” (Ap 15,4), wyjaśniał zarazem, że „każdy, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty” (1 J 3,3). Bóg w swojej dobroci i miłosierdziu pozwala nam bowiem uczestniczyć w swoich doskonałościach.

O uczestnictwo nawet w takich Bożych doskonałościach jak wszechmoc i wszechobecność możemy zabiegać już na ziemi. Modlitwa i wiara to dwa podstawowe narzędzia, dzięki którym mamy możliwość uzyskania udziału w Bożej wszechmocy. „Otrzymacie wszystko – obiecywał Pan Jezus – o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie” (Mt 21,22). „Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy – mówił innym razem – powiecie tej górze: »Przesuń się stąd tam!«, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” (Mt 17,20).

Nasz udział w Bożej wszechobecności polega na tym, żebyśmy starali się być wszędzie tam, gdzie jesteśmy potrzebni i gdzie być powinniśmy. Tę możliwość mieli nawet analfabeci, niedysponujący żadnymi technicznymi możliwościami wyjścia poza otoczenie, w którym żyli. Kolejne wynalazki – kiedyś pisma i poczty, stosunkowo niedawno telefonu, radia czy wreszcie internetu – zwiększają możliwości dodawania odwagi, dzielenia się prawdą, niesienia wsparcia i pociechy ludziom znajdującym się daleko od nas. Natomiast dzięki modlitwie można docierać z duchową pomocą nawet wówczas, kiedy nie dysponuje się takimi narzędziami.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama