„Na wrotach od stodoły”

Niedziela 34/2011 Niedziela 34/2011

O karykaturze cywilnej kontroli w armii, profesjonalizacji i dezorganizacji oraz o dziwnych paradoksach od dawna prześladujących polskie wojsko – z prof. Romualdem Szeremietiewem rozmawia Wiesława Lewandowska

 

– Przyjmując dymisję min. Klicha, Zwierzchnik Sił Zbrojnych, czyli Prezydent RP, wyrażał się o nim w samych superlatywach. Mówił o jego doświadczeniu, wysokich kompetencjach i że w całym minionym dwudziestoleciu to właśnie on najlepiej zasłużył się polskiej armii. Co Pan na to?

– Jakie dwudziestolecie, takie zasługi.

– A min. Bogdan Klich?

– Dokonania min. Klicha, moim zdaniem, świadczą o tym, że był bardzo kiepskim ministrem.

– Ale znalazło się wytłumaczenie tej kiepskości: był niedoinformowany, wprowadzany w błąd, bo wojskowi ukrywali przed nim problemy, niedociągnięcia itd.

– Jeśli dopuszczał do takich sytuacji, to znaczy, że nie miał odpowiednich kompetencji, by zarządzać wojskiem, i nie powinien być ministrem obrony. Podobnie zresztą jak jego następca, który już w drugim dniu swego urzędowania rozwiązywał 36. Pułk Specjalny i nie wie, co zrobił. Najwyraźniej nie ma zielonego pojęcia o wojsku…

– Za główne przyczyny złego stanu polskiej armii uważa się jej niedofinansowanie (tak mówią obrońcy min. Klicha) bądź nieumiejętne wydawanie pieniędzy (tak mówią jego krytycy). Jaka jest prawda?

– I jedno, i drugie jest prawdą. Oczywiście, Siły Zbrojne jako całość są niedofinansowane i to jest przypadłość, która nęka wojsko przez całe minione dwudziestolecie. A wchodziliśmy w nie już z armią, która wymagała bardzo daleko idącej modernizacji. Trzeba pamiętać, że Ludowe Wojsko Polskie, które zostało przekształcone w Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej, też nie było armią kwitnącą. W Układzie Warszawskim LWP było przez stronę sowiecką traktowane nieufnie. W związku z tym dostawało nowe typy uzbrojenia na końcu; było tak, że wojsko w NRD, wojsko czechosłowackie, a nawet bułgarskie miało nowocześniejszy sprzęt niż Polacy… I z tym właśnie przestarzałym sprzętem weszliśmy w okres tzw. III RP. Ten stan się pogłębił…

– Można powiedzieć, że kontynuujemy tradycje Ludowego Wojska Polskiego…

– Jest dużo gorzej, skoro dziś nawet „po terminie” trudno o jakościową i ilościową zmianę uzbrojenia, o broń najnowszych generacji. W pewnym sensie można więc powiedzieć, że „tradycje” LWP trwają.

– Dlaczego nie udało się z nimi zerwać?

– Z bardzo prostego powodu – od 20 lat właściwie nie ma jasnej koncepcji, jakie powinny być polskie Siły Zbrojne. Są tylko różnego rodzaju pomysły zgłaszane ad hoc i realizowane od przypadku do przypadku, ostatnio np. ten, że będziemy mieli armię ekspedycyjną. Wykonywanie zagranicznych misji zbrojnych stało się obecnie motywem przewodnim organizowania wojska. Dlatego zrezygnowano z poboru, bo żołnierza z poboru trudno wysłać na misję zagraniczną, zaś wysłanie żołnierza zawodowego nie stwarza problemów. Większość nakładów na wojsko idzie też na finansowanie tych ekspedycji, a to w praktyce oznacza, że brakuje pieniędzy na wojsko w kraju.

 – Można powiedzieć, że mamy dziś wojsko kiepsko uzbrojone i nienowoczesne, czyli programowo słabe, jak za czasów wojskowego sojuszu ze Związkiem Sowieckim?

– Jest gorzej... LWP miało mimo wszystko przynajmniej dużo uzbrojenia. To była ponad 400

-tysięczna armia z tysiącami czołgów i setkami samolotów. Niedługo trzeba będzie wycofać większość uzbrojenia Wojsk Lądowych. Czołgi, bojowe wozy piechoty, artyleria (to wszystko powinno pójść na złom) pochodzą jeszcze z LWP. Marynarka Wojenna znalazła się w stanie głębokiej zapaści; niedługo zostaną nam tylko trzy okręty uderzeniowe – z jedenastu, które mamy, osiem trzeba spisać na złom w ciągu najbliższych dwóch lat. W lotnictwie są w miarę nowoczesne F-16, ale ciągle nie w pełni sprawne operacyjnie. Samoloty myśliwsko-bombowe SU 22 muszą być spisane na złom, samolotów szkolnych nie ma. Ponoć został rozpisany przetarg na odrzutowy samolot szkolny, ale nie wiadomo, kiedy trafi do Dęblina… Zostaje lotnictwo transportowe, w którym 36. Pułk Specjalny został właśnie rozwiązany… To wszystko razem wygląda niezbyt zachęcająco.

– A jednak poprzedni minister został przez swych zwierzchników bardzo pochwalony za znakomicie przeprowadzoną profesjonalizację wojska.

– Należy zapytać, co znaczy ten profesjonalizm. Czy rzeczywiście armia przepoczwarzona decyzjami ministra Klicha jest profesjonalna? Profesjonalizm powinien się wyrażać w precyzyjnym wykonywaniu funkcji obronnych, czyli wojsko powinno być dobrze wyszkolone, mieć nowoczesne uzbrojenie i być dobrze dowodzone. No i najważniejsze – musi je cechować wysokie morale, czyli świadomość sensu służby i przekonanie, że będzie zdolne do obrony niepodległości kraju, jego granic i całości terytorium państwa.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama