Konserwatyści już nie milczą

Przewodnik Katolicki 20/2012

Z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej rozmawia Łukasz Kaźmierczak

 

Panie Pośle, jest Pan osobą strachliwą?

– Nie, nie, wręcz przeciwnie. Moi wyborcy kojarzą mnie raczej z walką. Sami podsunęli mi nawet hasło wyborcze: „Serce do walki”.

Tak? A podobno boi się Pan swojego proboszcza…

– Aaa, już rozumiem, do czego pan zmierza. Zapewne chodzi o niedawną wypowiedź jednej z moich partyjnych koleżanek, której nie spodobała się nadmierna, jej zdaniem, aktywność tzw. frakcji konserwatywnej w PO.

Właśnie, a Panu dostało się w dwójnasób. Głównie za zgłoszenie projektu klauzuli sumienia dla farmaceutów.

– Tego typu ataki są jedynie wynikiem pewnej słabości intelektualnej osób wypowiadających takie słowa. Bo tak naprawdę, to nie rada parafialna uchwala sobie nagle klauzulę sumienia, ale jest to wymóg wynikający bezpośrednio z rezolucji Rady Europy. I to nie Katechizm Kościoła Katolickiego stanowi prawo do wolności sumienia tylko Konstytucja RP w art. 53. Podobne stanowisko zajął zresztą także Trybunał Konstytucyjny, który w 1997 r. jednoznacznie orzekł, że wolność od przymusu i wolność od zachowań niezgodnych z sumieniem jest w naszym porządku prawnym niepodważalną zasadą.

Zatem w czym problem?

– Otóż przeciwnicy klauzuli sumienia nie rozumieją, że to wcale nie jest spór światopoglądowy, ale przede wszystkim batalia prawna o to, czy przestrzegamy konstytucji i zawartych w niej podstawowych praw, czy też uważamy, że dyktat ideologiczny może wykluczyć stosowanie prawa.

Ale w tej sprawie chodzi o coś więcej niż tylko o prawo do odmowy sprzedaży zwykłej aspiryny. 

– Gdyby chodziło tylko o leki, to nie byłoby żadnego problemu. Tymczasem prawo farmaceutyczne nakłada na aptekarzy obowiązek sprzedawania nie tylko leków, ale również wszystkich tzw. produktów medycznych, w tym również preparatów wczesnoporonnych, których jedynym przeznaczeniem jest zabicie poczętego dziecka. A to już kłóci się i z sumieniem, i z kodeksem etyki farmaceuty, i z etosem jego pracy. Bo kiedy farmaceuta wybierał ten zawód, to zobowiązywał się służyć życiu i zdrowiu, a nie w nie godzić. Zatem konflikt jest tutaj oczywisty. Mamy bowiem do czynienia z ewidentnym przymusem prawnym.

Nie mówię już nawet o tym, że wszelkie wczesnoporonne preparaty są tak naprawdę w ogóle niezgodne z  prawem, ponieważ w rozumieniu naszego prawa dziecku przysługuje pełna ochrona prawna od momentu poczęcia.

Niezgodne z prawem, ale powszechnie dostępne w sprzedaży.

– Niestety, firmy farmaceutyczne próbują omijać przepisy, manipulując nazewnictwem. Nie mówi się wprost o tabletce „dzień po” tylko np. o preparacie antyzagnieżdżeniowym. Ale de facto to na jedno wychodzi.

Zna Pan oczywiście główny argument przeciwników klauzuli sumienia?

– Aptekarz to tylko sklepikarz?

Takie głosy słychać najczęściej.

– Nie zgadzam się z nimi. Aptekarz to wyspecjalizowany zawód medyczny i to zawód zaufania publicznego. Nie na darmo farmaceuta składa ślubowanie, w którym zobowiązuje się  wykonywać swoje obowiązki, „mając zawsze na względzie dobro pacjenta”. Spójrzmy zresztą na to z innej strony. Żeby nabyć preparaty wczesnoporonne, trzeba najpierw udać się po receptę do ginekologa. A ten może odmówić jej wypisania, powołując się na klauzulę sumienia. Farmaceuta takiego prawa już nie ma.

Zazgrzytało.

– Idźmy dalej: jeżeli niektórzy aptekarze nie chcą dziś sprzedawać środków wczesnoporonnych, to postępują oczywiście niezgodnie z prawem. Zgodnie z kodeksem etycznym farmaceuty, zgodnie z konstytucją, ale niezgodnie z ustawą o farmaceutach.

I takie „podziemie farmaceutyczne” rzeczywiście istnieje?

– Powiedziałbym raczej o stosowaniu „dzikiej” klauzuli sumienia. Część aptekarzy odmawia sprzedaży środków wczesnoporonnych, a kobieta, która chce je stosować, najczęściej nie docieka powodów tej odmowy, tylko po prostu biegnie do następnej apteki.

Ale mogłaby także pójść na komisariat policji.

– I dlatego pomysł klauzuli sumienia wychodzi naprzeciw oczekiwaniom aptekarzy, bo jest sposobem ucywilizowania tego procederu z poszanowaniem wolności farmaceutów. Zresztą, w ostateczności o wszystkim i tak zadecydują zasady popytu i podaży.

Niewidzialna ręka wolnego rynku?

– Jestem przekonany, że wolny rynek zweryfikuje obecną sytuację na korzyść osób stosujących klauzulę sumienia. Bo przedsiębiorca, który prowadzi aptekę, więcej zyska, zatrudniając co najmniej jednego pracownika, korzystającego z klauzuli sumienia, niż zarządzając, że u niego pracują tylko osoby niestosujące takiej klauzuli. Klienci są przecież bardzo zróżnicowani.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...