Państwo stygmatyzuje rodziny wielodzietne

Niedziela 34/2012 Niedziela 34/2012

Nikt nie chce być biedny, bieda upokarza i stygmatyzuje. Często się zdarza, że dzieci z dużych rodzin nie przyznają się do tego, ile mają rodzeństwa, bo się wstydzą, czują się inne od rówieśników. Dla dorosłych też bieda nie jest łatwa, dla wielu konieczność zgłoszenia się do ośrodka pomocy społecznej po dodatkową pomoc państwa jest upokarzająca. Robią to najczęściej z konieczności

 

– W polskim prawie funkcjonuje jeszcze taki absurd, rodem z PRL, że kiedy rodzice z powodu niskich dochodów nie dają sobie rady z wychowywaniem dzieci, państwo proponuje im oddanie ich do domu dziecka. Nie dość, że jest to amoralne, to na utrzymanie dziecka w tej placówce państwo łoży 3 tys. zł miesięcznie. Z urzędowych danych wynika, że blisko 30 proc. dzieci w domach dziecka przebywa tam z powodu biedy w rodzinach.

– Rodzina biologiczna jest najkorzystniejszym dla dziecka miejscem rozwoju. Zamiast za duże pieniądze utrzymywać dziecko w domu dziecka, za połowę tej kwoty można umożliwić pozostanie dziecka w domu. Byłoby to korzystniejsze z powodów wychowawczych, ale także oszczędniejsze dla państwa.

– Istnieje jeszcze inny absurd: polska rodzina nie może się rozliczyć wspólnie z dzieckiem.

– To znaczy można się rozliczyć wspólnie z dzieckiem, ale pod warunkiem, że jest się samotnym rodzicem. Takie rozwiązanie zostało wprowadzone w 2004 r. Choć w intencji ma pomagać w utrzymaniu się samotnym matkom, ma ono także charakter nagrody za to, że jest się samotnym rodzicem – umożliwia korzystniejsze rozliczenie. Ciekawe, że w ciągu 8 miesięcy od wprowadzenia tej regulacji o 203 proc. wzrosła liczba separacji, a o 23 proc. liczba rozwodów. Taki prawno-ekonomiczny mechanizm zachęca do niezawierania małżeństw, nagradza finansowo pozostawanie w związku nieformalnym.

– Państwo też „nie lubi” kobiet, które rodzą dzieci. Jeśli nie podjęły pracy, to nie mają ubezpieczenia, ani też emerytury….

– Rzeczywiście w systemie emerytalnym można mówić o dyskryminacji kobiet, które wychowują dzieci. Posiadanie dzieci ma negatywny wpływ na wysokość emerytury. System emerytalny jest bowiem związany z rynkiem pracy, wysokością i  długotrwałością wpłacanych składek i nie bierze pod uwagę wartości pracy związanej z wychowywaniem dziecka. Kobieta, która nie pracowała zawodowo, a wychowała przykładowo ośmioro czy czternaścioro dzieci, nie otrzyma emerytury. Jest to krzywdzące także dla jej dzieci, które w życiu dorosłym oprócz tego, że będą ze swoich podatków płacić na emerytury starszego pokolenia, będą musiały utrzymać swoją matkę. Emerytury matek pracujących zawodowo w porównaniu z emeryturami kobiet, które nie były obciążone wysiłkiem macierzyństwa, będą statystycznie niższe – kobiety matki miały mniejszą możliwość robienia kariery, awansowania, brały urlopy lub okresowo przerywały pracę. Znów mamy do czynienia z mechanizmem finansowej kary za macierzyństwo.

– Dla ludzi wierzących nie ma sytuacji beznadziejnych. W Polsce działa Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”, którego Pani jest prezesem….

– Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” powstał z poczucia wartości dużej rodziny oraz ze sprzeciwu wobec niesprawiedliwego traktowania przez polskie państwo rodzin, zwłaszcza rodzin wielodzietnych. Postanowiliśmy podjąć działania w kierunku zmiany tej sytuacji. Naszym celem stało się działanie na rzecz interesów społecznych i ekonomicznych rodzin wychowujących dzieci, w szczególności dużych rodzin, oraz na rzecz pozytywnego obrazu rodziny. Jeszcze jako środowisko, w grudniu 2006 r. zorganizowaliśmy w Sejmie konferencję „Rodziny duże bogactwem i nadzieją Polski”. Przedsięwzięcie to zaowocowało decyzją sformalizowania stowarzyszenia, co nastąpiło w maju 2007 r. Wtedy także Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” podjął decyzję o wstąpieniu do Europejskiej Federacji Rodzin Dużych. Natychmiast po swoim powstaniu zaczął intensywnie lobbować w kierunku wprowadzenia ulgi rodzinnej – co zakończyło się sukcesem wszystkich środowisk popierających ją – w tym naszego. Ponieważ politykę rodzinną realizują nie tylko władze państwa – wiele bowiem uprawnień należy do samorządów – postanowiliśmy rozpocząć działania w wymiarze samorządowym. W listopadzie 2007 r. zorganizowaliśmy w Grodzisku Mazowieckim konferencję lokalną „Silni rodziną” i wkrótce potem zainicjowaliśmy w Grodzisku wprowadzenie Karty Dużej Rodziny – czyli systemu zniżek i ulg w dziedzinie kultury, sportu, rozrywki – a także komunikacji miejskiej dla rodzin mających troje lub więcej dzieci na utrzymaniu. Zniżki dotyczą także opłat za przedszkola. Z rabatami dołączają prywatni przedsiębiorcy. Wkrótce potem, śladem Grodziska, podobną Kartę wprowadziły Tychy, Sandomierz, Łowicz… Obecnie już w 27 gminach i miastach funkcjonują Karty Dużych Rodzin – często są inicjowane przez koła „ZDR3+” istniejące już w 20 miejscowościach. Nie zaprzestajemy działań w wymiarze polityki rodzinnej ogólnopolskiej. Organizujemy konferencje. Formułujemy opinie na temat powstających ustaw i rozporządzeń. Jesteśmy również uczestnikami debat na tematy związane z polityką rodzinną na różnych szczeblach, staramy się wpływać na kształt tej polityki, na tyle, na ile jest to możliwe. Wypowiadamy się w mediach. Wciąż mamy nadzieję, że Polska będzie krajem życzliwym dla rodzin – także dla rodzin wielodzietnych.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama