Płaz w skorupie

Niedziela 34/2012

O przyczynach i skutkach korupcji, urzędniczych przestępstwach, niechęci do kontroli i pobłażaniu dla afer oraz aferzystów z Januszem Wojciechowskim rozmawia Wiesława Lewandowska

 

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – „Źródłem zła jest nadmierna dominacja państwa nad sferą ekonomiczną” – tak skomentował Prezydent RP tzw. aferę taśmową, dotyczącą nadużyć w spółce Agencji Rynku Rolnego „Elewarr”. Pojawiły się liczne głosy ekspertów ekonomicznych, że jedynym lekarstwem na korupcję w spółkach Skarbu Państwa jest ich prywatyzacja. Czy, Pana zdaniem, to rzeczywiście jedyne wyjście?

JANUSZ WOJCIECHOWSKI: – Uważam, że to wielkie uproszczenie. Korupcja dotyka przecież także sektora prywatnego. Nawet gdyby sprywatyzować całą gospodarkę, to nadal będzie istniał przecież aparat skarbowy, sądy, samorządy, instytucje państwowe zlecające i zamawiające jakieś zadania, będzie istniał rozdział dóbr i koncesji. Prywatyzacja nie jest więc remedium na korupcję, a jej poziom wcale nie zależy od tego, czy jest więcej sektora państwowego, czy mniej.

– Od czego więc zależy przede wszystkim?

– W okresie mojej prezesury w NIK-u na podstawie wyników wielu kontroli próbowaliśmy zdiagnozować zagrożenia korupcją w Polsce i wydaje się, że tamte opracowania do tej pory nie straciły na aktualności. Podstawowym mechanizmem korupcjogennym w Polsce jest dowolność postępowania urzędników państwowych wobec nieprecyzyjnego prawa (urzędnik może wydać jakąś decyzję, ale nie musi). Klasycznym przykładem takiego właśnie korupcjogennego postępowania jest to, co wyprawia Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w zakresie koncesji telewizyjnych na multipleksie. Rozdziela te koncesje „po uważaniu”, następnie według niejasnych kryteriów, przy nierównym traktowaniu wnioskodawców, również według własnego widzimisię, przewodniczący Rady wielomilionowe opłaty koncesyjne porozkładał na wieloletnie raty. To jest klasyczny przykład praktyk, od których do korupcji tylko krok. Być może ten krok został nawet zrobiony. Korupcji sprzyja też brak i słabość kontroli.

– Kontrole i kontrolowanie są w Polsce wyjątkowo znienawidzone. Wciąż słychać narzekania na ponoć zbyt rozbudowane mechanizmy i instytucje kontrolne. Nieuzasadnione?

– Za dużo kontroluje się obywateli, przedsiębiorcy są bardzo często gnębieni kontrolami skarbowymi, a za mało kontroluje się władzę i jej urzędy. Najłatwiej korumpują się u nas ci urzędnicy, którzy mają pewność, że ryzyko ich skontrolowania jest minimalne. Mechanizmy kontroli administracyjnej i sądowej działają zazwyczaj dopiero wtedy, gdy ktoś odwoła się od niekorzystnej decyzji, ale tam, gdzie jest korupcja, w myśl zasady „wziąłem i wywiązałem się”, odwołań nie ma. Pamiętam z NIK-u – i to chyba nie zmieniło się do tej pory – że jedyną realną kontrolą w instytucjach państwowych była właśnie kontrola NIK-u. A przecież NIK ma tylko 1200 kontrolerów, którzy nie są w stanie wszędzie dotrzeć.

– Nikt się już nie boi Najwyższej Izby Kontroli?

– Ubolewam, że wyniki kontroli bywają lekceważone... Dlatego w Polsce panuje dziś poczucie bezkarności i nieodpowiedzialności według zasady „nikt mi nic nie zrobi”. Bo jak w „Odzie do młodości” organy ścigania gonią za „żywiątkami drobniejszego płazu”...

–... a nad „wody trupie” wzbija się „jakiś płaz w skorupie”?

– Można by tak opisać za Mickiewiczem właśnie tę dzisiejszą sytuację zaskorupiałej korupcji, do której rozbicia ci, którzy powinni to robić, jakoś się nie kwapią. A skoro o skorupie mowa, to dostrzegam coraz poważniejszy problem „zaskorupiania się” szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości – sądownictwa i prokuratury. Tam mamy do czynienia z wielką władzą praktycznie bez żadnej kontroli. Wymiar sprawiedliwości powoli staje się władzą wszechmogącą. Ale to temat na inną, dłuższą rozmowę...

– Wiele krytyki wywołało w swoim czasie powołanie przez rząd PiS Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Mówiono o szczególnym upodobaniu tej partii do kontrolowania obywateli, straszono prześladowaniami...

– Gdy rozeszła się po Polsce wieść o akcjach CBA, nagle okazało się, że jakiś biznesmen przychodzący załatwiać sprawy z teczką pieniędzy może nie być „uczciwym łapownikiem” tylko agentem CBA. Nawet nie przypuszczałem, jak ważny może być ten czynnik strachu... Naprawdę zapanował realny strach przed braniem łapówek. Ale te „najwrażliwsze” środowiska wręcz zawyły z oburzenia: jak można prowokować, jak można podsłuchiwać, gnębić urzędników! A przecież na takim strachu polega prewencja – potencjalni przestępcy muszą się bać popełnić przestępstwo. Ludzie muszą się bać popełnić przestępstwo. Ludzie uczciwi nie muszą się bać niczego. Niestety, w Polsce doszło do jakiegoś odwrócenia pojęć.

– Pocieszamy się też, że korupcja jest wszędzie, na całym świecie...

– Ale chyba tylko w Polsce prowokacje w walce z korupcją uważa się za niemoralne! Gdy w Parlamencie Europejskim mieliśmy prowokację z korupcyjną propozycją wobec europosłów – i niestety trzech posłów się skusiło, na szczęście nikt z Polski – to nikt się nad nimi nie użalał, nikt nie mówił, że prowokacje były niemoralne. A w Polsce jakiż był płacz i zgrzytanie zębów nad posłanką Beatą Sawicką czy nad doktorem G., złapanymi przecież za rękę na obrzydliwej korupcji. Nawet po skazaniu posłanki Sawickiej niektórzy politycy obozu władzy mówili, że wprawdzie słusznie została skazana, ale niesłusznie złapana. Agent Tomek, dziś poseł PiS Tomasz Kaczmarek, został odżegnany od czci i wiary. Pamiętamy też, jak szykanowany był szef CBA Mariusz Kamiński, prokuratura go ścigała, jak się okazało – całkowicie bezpodstawnie. A CBA spełniało naprawdę ważną rolę prewencyjną.

– Spełniało?

– Mówię w czasie przeszłym, bo ta rola została przetrącona prawie natychmiast po przejęciu rządu przez PO, gdy od razu dano do zrozumienia, że ściganie korupcji będzie się odbywało bez rozgłosu i nie na szczytach władzy, lecz na poziomie wójtów i sołtysów. Uderzenie w kręgosłup CBA to był jasny sygnał od obecnej władzy – koniec walki z korupcją, można kraść.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...