Kościół w sieci, prasie, radiu i telewizji

Niedziela 3/2013 Niedziela 3/2013

O roli środków społecznego przekazu, najbardziej palących problemach duszpasterskich i nowej ewangelizacji z ks. inf. Ireneuszem Skubisiem rozmawia ks. Marek Łuczak

 

Ks. Marek Łuczak: – Nasi Czytelnicy doskonale znają Księdza Infułata jako redaktora naczelnego „Niedzieli”. Chciałbym rozpocząć tę rozmowę od pytania o drugą funkcję – wikariusza biskupiego ds. mediów archidiecezji częstochowskiej...

Ks. inf. Ireneusz Skubiś: – Funkcja wikariusza biskupiego przewidziana jest w kodeksie prawa kanonicznego Jana Pawła II z 1983 r. Obok wikariusza generalnego, który pomaga biskupowi diecezjalnemu w pracy duszpasterskiej i administracyjnej, kodeks przewiduje urząd wikariusza biskupiego na wielu szczegółowych odcinkach pracy. Według prawa kanonicznego, wikariusz biskupi jest w danej dziedzinie ordynariuszem i bierze udział w rządach biskupa diecezjalnego, który jest pierwszym ordynariuszem. Gdy chodzi o moją funkcję jako wikariusza biskupiego ds. mediów archidiecezji częstochowskiej, to zostałem mianowany na to stanowisko przez abp. Stanisława Nowaka, a teraz przez obecnego abp. Wacława Depo. Jest to urząd, który każe mi troszczyć się o sprawy związane z mediami, o czytelnictwo w diecezji, o korzystanie z katolickiego radia. Dzisiaj bardzo ważnym zagadnieniem jest Internet. Kościół wykorzystuje go chętnie, a Ojciec Święty zaleca nawet posługę pastoralną w Internecie. Wszechobecne są dziś wydawnictwa płytowe i inne elektroniczne nośniki. To wszystko podlega także trosce wikariusza biskupiego ds. mediów.

– Ksiądz Infułat powiedział, że wikariusz biskupi jest ordynariuszem. Z troską, o której Ksiądz wspomniał, wiąże się więc pewna odpowiedzialność. Czy zatem wikariusz biskupi ds. mediów kontroluje redaktora naczelnego „Niedzieli”? Jak te dwie funkcje mają się do siebie?

– Można by tak powiedzieć. Sądzę jednak, że najwięcej treści wyraża tu słowo „troska”. Nie chodzi tylko o to, żeby kontrolować, bo pracę redaktora naczelnego „Niedzieli” zawsze można prowadzić lepiej czy gorzej. Nadrzędną sprawą jest troska i aspekt duszpasterski – żeby sprawy pastoralne związane z mediami w diecezji układały się jak najlepiej. Dlatego nie ma sprzeczności w zetknięciu tych dwóch funkcji: wikariusza biskupiego i redaktora naczelnego katolickiego tygodnika.

– W refleksji na temat duszpasterstwa słowem kluczem jest „nowa ewangelizacja”. Czy Ksiądz Infułat nie ma wrażenia, że w słowach, które padły na temat nowej ewangelizacji, brakuje w Kościele miejsca przynależnego mediom katolickim?

– Wydaje się, że trzeba wrócić do słów bp. Teodora Kubiny, założyciela „Niedzieli”, który w 1926 r. powiedział, iż „Niedziela” ma być wikarym dla proboszcza i sufraganem dla biskupa. Sądzę, że jest to trafne i cenne powiedzenie, bo rzeczywiście, gdy dzisiaj mówimy o ewangelizacji, to myślimy o tym, żeby ludzie żyli Ewangelią, zachowywali przykazania, chodzili do kościoła, przystępowali do sakramentów św. To wszystko stanowi o uczestnictwie w życiu parafii i Kościoła. Katolicy uczestniczą w niedzielę w Eucharystii, słuchają Słowa Bożego – ale później jest cały tydzień pracy. Media katolickie stwarzają okazję, by powrócić do treści zasłyszanych w kościele i pogłębić je. Bo człowiek na co dzień potrzebuje wsparcia. Daje je m.in. katolicki tygodnik przyniesiony do domu, gdzie członkowie rodziny go czytają, dyskutują. Mogą się zgadzać z jego tekstami lub nie, ale jego treści są przedmiotem rozmów w rodzinie. Na bazie katolickiej gazety rodzina może rozmawiać o sprawach społecznych, politycznych.

Prasa katolicka podejmuje całe spektrum spraw związanych z życiem zwykłego człowieka, a wikary w postaci katolickiej gazety idzie z katolikiem w cały tydzień jego życia i pracy; inny tytuł katolicki pójdzie z dzieckiem, z człowiekiem młodym, ze starszym – każdy może mieć swoje wsparcie.

– Ksiądz Infułat przywołał przesłanie bp. Teodora Kubiny. Pomaga ono redakcji katolickiego pisma zdefiniować tożsamość prasy katolickiej. Ale czy zawsze proboszczowie zdają sobie sprawę z tego, że np. „Niedziela” może pełnić funkcję ich wikariusza? Jak Ksiądz Infułat ocenia współpracę „Niedzieli” z duchowieństwem na kanwie krzewienia prasy katolickiej?

– Chciałbym tu podziękować bardzo wielu księżom proboszczom, którzy popularyzują prasę katolicką i stanowią dla niej ważne wsparcie. Gdyby nie oni – nie istnielibyśmy. Taka jest prawda. Oczywiście, bardzo pragniemy, żeby jak najwięcej duchownych rozumiało tę funkcję prasy katolickiej – jako dodatkowego wikarego w parafii. Żeby tak było, to jednak przede wszystkim oni sami powinni tę prasę czytać. Człowiek przychodzący do kościoła ma głowę pełną rozmaitych obrazów, zdań, przekazów medialnych. I przed takim człowiekiem staje kapłan głoszący kazanie. Przesłanie, jakie ten człowiek słyszy w kościele, ma wystarczyć na cały tydzień. Czy wystarczy? Aby wiara mogła być pogłębiana, trzeba czegoś więcej. Trzeba prasy katolickiej.

– Nie można tu nie zauważyć tzw. śpiącego olbrzyma – myślę o laikacie, o Akcji Katolickiej, o wielkim dziele katechezy. Jak w tych sferach widzi Ksiądz Infułat rolę prasy katolickiej? Czy wystarczająco korzystamy z tego potencjału?

– Mamy w zasięgu ręki wielki skarb. Narzekamy na niedobrą prasę świecką, złe programy telewizyjne, nie takie audycje radiowe, a jeszcze bardziej na Internet – ile tam złych rzeczy! Tymczasem tak mało korzystamy z tego, co naprawdę dobre. Gdyby np. członkowie Akcji Katolickiej zechcieli pomóc w swojej parafii w rozprowadzaniu „Niedzieli”... W pewnej parafii w archidiecezji łódzkiej cała wspólnota wykazuje troskę o czytelnictwo „Niedzieli”, także szkoły. Wszyscy wiedzą, że „Niedziela” stanowi dla nich wielką wartość, że jest ich własnym pismem. Dlatego w tej 2-tysięcznej parafii rozchodzi się 200 egz. naszego tygodnika. Bo mamy np. parafię 15-tysięczną, w której rozchodzi się 50 egzemplarzy...

Zauważa Ksiądz pewien marazm nawet wśród tych, którzy są bardziej świadomi, zrzeszeni w katolickich stowarzyszeniach. Niestety, to prawda. Tak jest nie tylko w Polsce. W całej Europie laikat „zasnął” i trudno go dobudzić. Gdyby się obudził i stanął do walki o Boże królestwo, mielibyśmy inne społeczeństwa, inne życie rodzinne, inną politykę, inne rządy – inaczej wyglądałby świat.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama