Różaniec jest niedocenianym skarbcem łask

Niedziela 40/2014

W Różańcu nie tylko uznajemy Maryję za Matkę Bożą, ale wraz ze św. Janem przyjmujemy Ją do siebie, traktując jako Drogę do Jezusa

 

Tak wielu ludziom modlitwa różańcowa wydaje się jedynie nudną, monotonną, i nieatrakcyjną udręką. Tymczasem polega ona na duchowym przyjmowaniu Chrystusa, posłanego do nas od Boga Ojca. Jest więc wprowadzeniem w tajemnicę Emmanuela (Iz 7, 14),

Księcia Pokoju, Przedziwnego Doradcy, Tego, który, będąc Bogiem Mocnym, wyzwala z okowów (por. Iz 9, 5). Przewodniczką w tym przyjmowaniu jest Jego Matka, Maryja. Nikt nie jest tak wiarygodnym świadkiem Jego osoby oraz głoszonej przez Niego Prawdy i Miłości jak Ona. Świadectwo Maryi nie ma równego sobie, zarówno co do zakresu, jak i głębi więzi z Chrystusem – lecz nie tylko z Nim. Ona uczy więzi z pozostałymi Osobami Boskimi, z Kościołem i wszystkimi ludźmi. Dlatego nie dziwi, że właśnie ta modlitwa ma wielką moc wyzwalania z niewoli zła oraz wyjednywania łaski pokoju. Sama zaś modlitwa polega na rozważaniu bogactwa życia Jezusa. Jest medytacją prowadzoną wraz z Maryją na podstawie ewangelicznych obrazów, zwanych tajemnicami, które podejmują wszystkie etapy misji Jezusa, aż do chwały nieba. Początki tej modlitwy znajdujemy w średniowieczu. Tradycja Kościoła głosi (m.in. różańcowe encykliki papieża Leona XIII), że Różaniec został podarowany św. Dominikowi († 1221) przez samą Matkę Chrystusa. Do największych krzewicieli tej modlitwy (nie licząc bractw różańcowych) należeli: żyjący w XV wieku różańcowy apostoł Europy bł. Alan de la Roche (†1475), zwany także Alanem de Rupe, papież św. Pius V († 1572), św. Jan Maria Vianney († 1859), sługa Boża Paulina Jaricot († 1862), bł. Bartolo Longo († 1926), św. Ojciec Pio († 1968), a w naszych czasach – św. Jan Paweł II († 2005).

Różaniec zawiera bogactwo treści teologicznych i duchowych. Wymaga otwartego serca, pokory i cierpliwości, stąd nie lubią go zwłaszcza ludzie pyszni. Słowo Boże jest jego fundamentem. Różaniec jest więc medytacją mądrości i miłości Bożej w odniesieniu do całego planu zbawienia, z osobliwą aplikacją jego duchowych owoców do konkretnych sytuacji życiowych modlących się osób. Podobnie jak w Ewangelii, nie wszystko w Różańcu jest dopowiedziane. Nie chodzi tu bowiem o samą odtwórczą precyzję. Poszczególne tajemnice to zarysowanie ram, wypełnianych przez Boże obrazy i sceny. Resztę, podczas medytacji, objawia Duch Święty. Zatem bez wezwania Ducha Świętego i Jego Oblubienicy nie należy rozpoczynać tej ewangelicznej modlitwy. Duch Święty jest przecież tym, który ma wszystko przypomnieć o Jezusie: co On powiedział i na co wskazywał jako na najistotniejsze (por. J 14, 26). Przez swoje tchnienie ten najlepszy Nauczyciel modlitwy dopowiada to, co dla nas najpotrzebniejsze. W sobie wiadomy sposób przemawia do serc i umysłów modlących się uczniów. Przekazuje to wszystko, co najistotniejsze dla naszego zbawienia, a nie treści mające zaspokoić jedynie naszą ciekawość.

Paschalna symbolika różańcowej koronki

Św. Jan Paweł II sugeruje w liście o Różańcu, aby w samym podejściu do różańcowej koronki dostrzegać jej ukrytą symbolikę. Różaniec bowiem wprowadza w komunię z Bogiem. Jest sposobem realizacji testamentu Jezusa, który na krzyżu powiedział do umiłowanego ucznia: „Oto Matka twoja” (J 19, 27). W Różańcu nie tylko uznajemy Maryję za Matkę Bożą, ale wraz ze św. Janem przyjmujemy Ją do siebie, traktując jako Drogę do Jezusa. Realizując zaś wspomniany testament Pana, wraz z Nią stajemy duchowo u stóp krzyża, gdzie możemy usłyszeć od Zbawcy najpiękniejsze słowa: „synu”, „córko”. Ponadto z otwartego na oścież Serca Boga wylewa się łaska. Mamy więc dostęp do źródeł wód życia – do nieogarnionego i niepojętego w skutkach miłosierdzia Bożego. Właśnie dlatego paciorki różańca, tworzące sznur modlitewny, zwieńczone są krzyżem – najjaśniejszym i najważniejszym znakiem naszego zbawienia. Z kolei podział każdej części Różańca na pięć tajemnic można wyjaśniać w kluczu symboliczno-alegorycznym: jako nawiązanie do pięciu ran Odkupiciela (ran rąk, nóg i serca). Z tych to ran modlący się czerpie łaskę i zdrowie. Samo zaś chwytanie różańcowych paciorków to symboliczne podejmowanie kropel Najświętszej Krwi Pana, aby ożywić nimi nasze życie i uratować je od zmarnowania. Są one bowiem ceną naszego zbawienia – skarbem ludzkości. W Różańcu pragniemy je przyjmować z Maryją.

Warto także zauważyć, że każda tajemnica różańcowa ściśle związana jest z dziesięciokrotnym powtarzaniem Pozdrowienia Anielskiego. W kluczu alegorycznym można wyjaśnić sens takiej praktyki nie tylko jako konwencjonalnie obrane liczydło (czasomierz medytacji tajemnic), ale jako nawiązanie do wydarzenia zawarcia przymierza Boga z Mojżeszem na Synaju, tj. do Dekalogu. Otóż pierwsze przymierze łamiemy przez nasze grzechy. Potrzebujemy więc, aby Mesjasz uzdrowił to złamane przymierze w całym jego zakresie. Zatem w przestrzeń każdego z łamanych dziesięciorga przykazań niejako wprowadzamy Chrystusa tak, jak Ojciec Niebieski Go nam dał, tj. od pierwszej chwili realizacji Jego misji, czyli od Zwiastowania, w którym staje się naszym Emmanuelem. Dlatego właśnie wołamy dziesięciokrotnie: „Zdrowaś Maryjo”, ale także: „błogosławiony owoc Twojego łona, Jezus”, dodając następnie: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen”, prosząc tym samym, aby Maryja u swego Syna wyjednała nam Boże miłosierdzie. Jest to pokorne dziesięciokrotne wołanie o łaskę odnowienia przymierza z Bogiem. Odnowienia, którego dokonywał Jezus na każdym etapie swego życia.

Różaniec jest wielopoziomowy; to nie samo powtarzanie słów, ale  miłosne otwieranie się na Jezusa na wzór Maryi

Różaniec jest modlitwą wielopoziomową. Nie tylko przypominamy sobie wszystkie etapy życia Jezusa, ale pragniemy w nich uczestniczyć. Inaczej – samo przypominanie wydarzeń zbawczych mogłoby skończyć się jedynie ćwiczeniem pamięci biblijnej. Tymczasem w rozważaniach chodzi o to, aby stanąwszy z Maryją u boku Chrystusa, na każdym z rozważanych etapów Jego życia pragnąć otwarcia się na Jego zbawcze intencje i przyjmować całym sobą to, co Chrystus przygotował w nich dla mnie i dla nas jako adresatów Odkupienia. Zbawiciel bowiem objawiał swe królestwo nie jednorazowo, ale krok po kroku, właśnie w tych poszczególnych wydarzeniach. Jest zatem Różaniec czymś więcej niż rozpamiętywaniem, przypominaniem sobie życia Jezusa. To jest intencjonalne, dobrowolne, duchowe i żywe uczestniczenie w świętym dziele Bożego Syna. To osobiste i wspólnotowe wchodzenie w Świętą Historię, która się nie wyczerpała. To współrealizacja Bożych zamysłów przez świadomą i serdeczną na nie odpowiedź. Bo Różaniec ma także prowadzić do pielęgnowania w sobie postawy Maryi – postawy podjęcia zbawczych planów Bożych. Jest to więc także wzorowanie się na  Maryi. Wyraża się ono w naśladowaniu Jej cnót, a polega na podejmowaniu postawy poznania Chrystusa, uwielbienia Go, prośby i ekspiacji (wynagradzania za grzechy). Św. Jan Paweł II traktował (zwłaszcza w Liście o Różańcu) dobre praktykowanie medytacji różańcowej właśnie jako drogę do głębokiego poznania Chrystusa niejako oczyma i sercem Maryi. Ona umiała wejść z Nim w zjednoczenie w Duchu Świętym i za życia zapoczątkowała kontemplację chwały Bożej na obliczu Chrystusa.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Patrzący inaczej
    12.10.2014 15:06
    Piękne:)
    Sam jako 37 letni facet nigdy bym nie pomyślał, że będę kiedykolwiek modlił się z różańcem w ręku a jednak...
    Moje życie wydawało się życiem "zwykłego katolika", mającego przygotowanie modlitewne już od małego, w rodzinie, od której wszystko się jakby nie patrzeć zaczyna. Ministrant, pielgrzymki (ponad 10), ot wzorowy wydawałoby się uczeń Chrystusa, a jednak...
    Jak wielu z nas, tak i ja nie do końca podążałem ścieżką wiodącą mnie wprost do Królestwa Bożego:( Trochę się w życiu pogubiłem, mimo, iż Bóg obdarzył mnie wspaniałą żoną i dwójką cudownych dzieci... W lutym tego roku coś się jednak zmieniło i wiem, że była to łaska, którą otrzymałem od Jezusa, bym mógł spojrzeć na swoje życie, przez pryzmat grzegu innego człowieka w obejrzanym przeze mnie świadectwie jakie dawał... Bóg, ten nasz dobry i kochany Ojciec, pokazał mi "MÓJ" grzech! I poczułem niejako, że muszę skorzystać z sakramentu pokuty... To co przeżyłem w konfesjonale było niesamowite!!! Dość powiedzieć, że Pan nie tylko przebaczył mi grzechy ciężkie jakie miałem na swoim sumieniu, ale i uwolnił od pornografii i masturbacji całkowicie!!!
    Pozwolił mi Siebie i swą Ukochaną Matkę poznawać, poprzez piękne książki, które jak nigdy w życiu napełniły mnie dodatkową wiarą i poznaniem Jego samego!!!
    Polecam Wam więc z całego serca: "Moje przeżycia z duszami czyścowymi" Marii Simmy, "Tajemnica adoracji" Cataliny Rivas, oraz książkę ojca Beginusa "Szatan istnieje naprawdę-spotkałem go"... Jednak najważniejszą z lektur było przeczytanie hymnu miłości Boga do człowieka "Prawdziwe życie w Bogu" Vassuli Ryden oraz "Do kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej" ks. Gobbiego. Powiem krótko... CU-DO-WNE!!!:)
    I właśnie następnie, w dalszych miesiącach, Jezus niejako związał mnie z Maryją swoją ukochaną Mamą;) Jak? Właśnie poprzez różaniec, a konkretnie Nowennę Pompejańską, cudowną modlitwę nie do odparcia!!!
    Tylko widzicie, był pewien problem... Ja różaniec to w ręku trzymałem tylko na pielgrzymkach, a odmawiałem go niejako, jakby dzisiaj powiedzieć "na sztukę":) Co więc mnie ugryzło, by sięgnąć po Nowennę od razu? Wszystko jest łaską;) Wpiszcie sobie w Youtuba: Różaniec tajemnica sukcesu;) Obejrzyjcie sobie dokładnie świadectwo Jana Budziaszka (perkusisty zespołu Skaldowie). Do mnie Pan Bóg trafia czasem przez internet i podsyła mi takie ciekawe filmy:) Ogólnie polecam.
    Tak więc zaryzykowałem i zacząłem odmawiać choć nie znałem tak na dobrą sprawę "historii" zawartych w poszczególnych tajemnicach (no taki to był ze mnie katolik, że nawet różańcem nie umiałem się modlić;)... Ale uwierzcie mi, że gdy tylko zacząłem Maryja od razu o wszystko zadbała i w dwa dni znałem już wszystkie tajemnice;) Dla mnie olbrzymi dar, o który nawet nie prosiłem!!!
    W tym momencie, będę chciał zacząć odmawianie kolejnej Nowenny, bo sam czuję, że czegoś mi brakuje... Niepotrzebnie zrobiłem sobie przerwę:( Jednak bardzo się cieszę, że moja kochana małżonka się nią zainteresowała i również ją odmawia, a będzie próbował również i mój brat!!!
    Uwierzcie i zacznijcie a zobaczycie jakie cuda będą dziać się w Waszym życiu! Toż Jezus z Maryją drżą w niebiesiech zapewne z radości, gdy ktokolwiek z nas sięga po różaniec!!!
    Przeczytam Wam tylko fragment z książeczki "Różaniec i Nowenna Pompejańska", przez którą Maryja pomogła mi nauczyć się różańca... "Któż lepiej zrozumie nasze problemy, niż Ojciec w Niebie? Dajmy więc Bogu możliwość działania w odpowiednim czasie i w najlepszy możliwy sposób. Ufajmy pamiętając o retorycznym pytaniu Jezusa: "Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy ten poda mu kamień?" (Łk 11).

    Pozdrawiam wszystkich, prosząc o modlitwę za nawrócenie grzeszników, gdyż to właśnie dzięki takim modlitwom Bóg działa i wylewa swojego Świętego Ducha na tę ziemię, która stała się w jego oczach pustynią (Prawdziwe życie w Bogu;)... I kto wie, czy czyjaś modlitwa nie uratowała również mnie od ognia piekielnego. Ja wierzę, że tak!!!
  • goscponiedzialkowy
    12.10.2014 19:13
    Świetny artykuł ale jest jeden problem. Z Różańcem jest jak z samą wiarą - argumentami nikogo do niego nie można przekonać.
    Różaniec to wyjście na pustynię. Na początku jest zachwyt jej (jego) pięknem, potem przychodzi oschłość i próba. O tym też przekonuje śp. o. Badeni ale ponoć jak się ją przetrzyma, dzieją się super rzeczy.
    Cóż, ta część Różańca jeszcze przede mną.
    Sporo katolików, zwłaszcza oczytanych literaturą protestancką ma problem tak z Różańcem jak i z samą Przenajświętszą Panienką. Tym można tylko przypomnieć, kto w Ewangelii otrzymuje najwyższą pochwałę od Pana Jezusa - setnik, który nie wali prosto do niego ale pokornie wysyła do Niego swoich przyjaciół. O to chodzi w świętych obcowaniu.
    Pzdr
  • gut
    12.10.2014 20:06

    Matka Boża powiedziała, że różaniec to nie tylko modlitwa do Niej ale też do Trójcy Świętej. Jan Paweł II mówił, >że nie tylko Maryja prowadzi do Jezusa ale Jezus do Maryi.< Kto prawdziwie kocha Jezusa, ten też będzie kochał Jego Matkę.

  • świadek
    18.10.2014 20:56
    Według moich skromnych doświadczeń, Maryja nie "zasłania", a właśnie od-słania Jezusa Chrystusa. Nawet jak gdzieś można iść samemu, to lepiej z przyjacielem - i to z jakim, w tym wypadku! Wstawiennictwo świętych w niebie to wielki dar Boga:).
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...