Pijana Polska z twarzą dziecka!

Policja odnotowała w 2003 r. w Polsce 10 880 nietrzeźwych nieletnich - o 23, 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Nie wszyscy trafiają do kartotek. Policyjna statystyka obejmuje jedynie te pijane dzieci, które uczestniczyły - jako sprawcy lub ofiary - w przestępstwie, wybryku chuligańskim czy wypadku. Niedziela, 4 marca 2007




Z za rogu wysypała się hałaśliwa grupka młodych. Mieli po naście lat! Krzyczeli na całe gardła słowa, które dawniej nie przeszłyby przez gardło nawet pijanemu furmanowi. A oni byli pijani potężnie. Na czele dziewczyna w kusym różowym futerku szarżowała zygzakiem przez plac. Chłopcy za nią równie chwiejnie, każdy z puszką piwa. Wołali za nią tak jak dawniej za najgorszego sortu ulicznicami. A ona śmiała się głośno i histerycznie, aż ten nienaturalny śmiech odebrał jej siły i upadła z głośnym plaśnięciem w rozjechaną śnieżną maź. Chłopcy podbiegli, otoczyli kręgiem chichoczącą dziewczynę i poczęli trącać ją butami, aż różowe futerko i blond włosy nabrały koloru błota. Bawili się świetnie. Panna też. Spłoszył ich policyjny radiowóz, więc czmychnęli, wlokąc za sobą dziewczynę do najbliższej bramy. Policja zwolniła i odjechała. Plac znów był ich!

Policja odnotowała w 2003 r. w Polsce 10 880 nietrzeźwych nieletnich - o 23, 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Nie wszyscy trafiają do kartotek. Policyjna statystyka obejmuje jedynie te pijane dzieci, które uczestniczyły - jako sprawcy lub ofiary - w przestępstwie, wybryku chuligańskim czy wypadku. Trudno nawet w przybliżeniu oszacować, ile dzieci i młodzieży pije w Polsce alkohol w domu” (por. Wirtualna Polska).

Jechali na wycieczkę. Cały autobus fajnych ludzi z liceum. Żarty, wygłupy, ktoś wziął gitarę. Nie tylko, jak się okazało. Wieczorem na noclegu odbyła się zabawa, teraz mówi się „zamknięta impreza”, więc upili się strasznie. Bo dla nich dobra zabawa to synonim alkoholu. Za głośno było, śpiew chóralno-ryczący nadmierny, muzyka na cały regulator, łomoty! Wtedy weszli nauczyciele, gdzie wejść nie powinni. Zobaczyli, czego zobaczyć nie powinni. I już nie udało się zamieść śmieci pod dywan. Wybuchła bomba. Wyrzucenie ze szkoły, zaszargana opinia, wstyd. I święte oburzenie reszty nastoletnich wycieczkowiczów. - Po co to zamieszanie?! - przekonywali. - Co takiego strasznego się stało?! - wołała oburzona młoda polska inteligencja w osobach licealistów. Zdobyli się, co wśród obecnej młodzi rzadko się zdarza, nawet na coś w rodzaju gestu solidarności: przyznali, że na słynnej wyprawie wszyscy pili, a złapani mieli zwyczajnie pecha. Gdyby nie to, wszystko byłoby cacy, prawda?

Problem narasta. Możemy już mówić o rodzącym się zjawisku picia, a nawet uzależnienia alkoholowego dzieci - twierdzi dr Jerzy Szarecki, dyrektor Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...