Zbuntowane

Klasztor sióstr betanek w Kazimierzu Dolnym wygląda jak wymarły. Cisza, spokój, pozornie nic się nie dzieje. Tymczasem w środku już prawie dwa lata żyje grupa zbuntowanych przeciwko Kościołowi byłych zakonnic. Niedziela, 1 lipca 2007




Ile dokładnie ich jest? Nikt nie wie. Co robią? To też pozostaje tajemnicą. Dlaczego zdecydowały się na bunt? Spekulacje się mnożą. Tym bardziej teraz, kiedy media poinformowały o liście, który rzekomo napisała jedna z byłych sióstr przebywających w klasztorze w Kazimierzu. „Nasz czas wypełnił się, nadeszła chwila próby, czas przejścia z ciemności do światła” – czytamy w liście opublikowanym przez jedną z gazet.

Prokuratura w Lublinie wszczęła 18 czerwca postępowanie w celu sprawdzenia, czy list nie zapowiada zbiorowego samobójstwa byłych betanek. Okazało się, że list był fałszywy.


Eksmisja


Telefon w klasztorze milczy. Również domofon przy wejściu. Panie nie kontaktują się ze światem. Panie, mocno to podkreślmy, bo już nie zakonnice. Na mocy decyzji Stolicy Apostolskiej zbuntowane siostry z Kazimierza zostały wydalone z zakonu i odtąd są już osobami świeckimi. A skoro tak, nie mają prawa do zamieszkiwania w klasztorze, który powinny opuścić. Tego jednak zrobić nie chcą.

Na 29 czerwca w Sądzie Rejonowym w Puławach została wyznaczona kolejna rozprawa w sprawie byłych sióstr betanek, w celu rozpatrzenia kolejnych wniosków o eksmisję byłych sióstr z zajmowanego bezprawnie domu. Już w kwietniu zapadły wyroki orzekające eksmisję wobec 21 kobiet. – Teraz sąd rozpatrzy 16 wniosków. Nie wiadomo, jakie rozstrzygnięcia zapadną. Trudno też powiedzieć, kiedy cała sprawa się zakończy – informuje Małgorzata Skoczewska, przewodnicząca Wydziału Cywilnego Sądu.
Kryzysowa sytuacja u betanek w Kazimierzu narastała od dłuższego czasu. Już kilka lat temu w Zgromadzeniu Sióstr Rodziny Betańskiej, bo tak brzmi pełna nazwa zakonu, zaczął budzić niepokój sposób sprawowania urzędu przez ówczesną przełożoną generalną s. Jadwigę Ligocką. Jej decyzje dotyczące spraw personalnych i organizacyjnych powodowały wiele zamieszania. „Po pierwsze – czytamy w oficjalnym komunikacie Zarządu Generalnego Zgromadzenia – Matka Jadwiga przyjmowała do Zgromadzenia między innymi takie kandydatki, których cechy charakteru i osobowości nie pozwalały na podjęcie przez nie życia we wspólnocie zakonnej. Także nominacje sióstr przełożonych poszczególnych domów, przeniesienia sióstr na wyznaczone placówki odbywały się z pominięciem norm zawartych w Konstytucjach i Dyrektorium. Niezgodna także z nauczaniem Kościoła była formacja zakonna dotycząca kandydatek, profesek czasowych oraz wieczystych”.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...