To było dziecko

W Polsce każdego roku dochodzi do ponad 40 tys. poronień. Większość dzieci zmarłych w trakcie ciąży nie ma grobów. A rodziny dotknięte tą tragedią przeżywają ją w samotności. Bo poronienie to temat, który się przemilcza… Niedziela, 16 listopada 2008



Szpital kierowany przez znanego lekarza – prof. Bogdana Chazana organizuje pogrzeby zmarłych dzieci. Za tę inicjatywę został skrytykowany w wydaniu internetowym jednej z ważniejszych gazet w kraju. Bo takie informacje... odstraszają przyszłe matki

Straciły dziecko, niektóre nawet więcej niż jedno. Teraz starają się uwrażliwiać innych na problem poronień, który każdego dnia dotyka ponad 100 rodzin w naszym kraju

Dnia 11 października br. na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie odsłonięto pomnik upamiętniający zmarłe dzieci. Wyjątkowy monument przedstawia obejmującą się parę rodziców, między którymi jest pusta przestrzeń w kształcie serca.

– Ten pomnik stanowi symbol pamięci o wszystkich dzieciach niemających własnych grobów – mówi „Niedzieli” Anna Smolińska ze Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu. – Jest także grobem mojego Adasia, który umarł około 20. tygodnia ciąży. Dotychczas o tym, że istniał, świadczy tylko akt urodzenia, który udało mi się wyciągnąć ze szpitala – dodaje współinicjatorka budowy pomnika.

W Polsce każdego roku dochodzi do ponad 40 tys. poronień. Większość dzieci zmarłych w trakcie ciąży nie ma grobów. A rodziny dotknięte tą tragedią przeżywają ją w samotności. Bo poronienie to temat, który się przemilcza w naszych domach i wśród znajomych. Natomiast szpitale, które starają się nieść pomoc rodzicom, bywają nawet atakowane za swoje postępowanie.

Cicho! „To wstyd”

Arleta Pastewska, nauczycielka z Elbląga, poroniła w lutym tego roku. W szpitalu nikt jej nie poinformował o tym, że może pochować swoje dziecko. – A sama byłam w szoku i o to nie zapytałam. Kiedy zrobiłam to po tygodniu, było za późno na pogrzeb.

Kolejnym szokiem była reakcja otoczenia. – Znajomi wiedzieli, że z mężem staramy się o trzecie dziecko. Kiedy zaszłam w ciążę, bardzo się cieszyłam i mówiłam o tym swoim koleżankom i kolegom. Jednak po stracie dziecka większość znajomych wolała o tym nie mówić. Po prostu woleli zapomnieć. Gdy część osób zerwała z nami kontakty, poczułam się jak trędowata – opowiada.

Jeszcze gorsze są wspomnienia innych kobiet. – Jednej z koleżanek mąż powiedział, żeby nikomu o tym nie mówiła, „bo to wstyd”. Inna usłyszała, że „nikt tego tak mocno nie przeżywa” jak ona, więc niech da sobie spokój – opowiadają członkinie Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu.

Niejednokrotnie delikatnością słonia wykazuje się także personel medyczny. Zdarza się, że osoba po poronieniu leży na jednej sali z matkami oczekującymi dziecka. Jednej z kobiet lekarze powiedzieli, żeby się nie przejmowała, bo „poronienie nie boli”. Innej – położna dała słoik i powiedziała, że ma „zrobić siku”. – Jeśli będą skrzepy, to wlać do ubikacji, jeśli tkanki, to proszę mnie zawołać – dodała.

Bardzo mało jest placówek ochrony zdrowia, które wdrożyły specjalne procedury opieki na wypadek poronień. Jednym z pierwszych był warszawski Szpital im. Świętej Rodziny, w którym personel przeszedł specjalistyczne szkolenia w tym zakresie. Ponadto szpital kierowany przez znanego lekarza – prof. Bogdana Chazana organizuje też pogrzeby zmarłych dzieci. I za tę ostatnią inicjatywę został skrytykowany w wydaniu internetowym jednej z ważniejszych gazet w kraju. Bo takie informacje... odstraszają przyszłe matki.

Mamy prawo mówić

Pani Arleta po wyjściu ze szpitala zamknęła się w domu i przez cztery miesiące czytała o poronieniach. W Internecie trafiła na stronę: www.poronienie.pl. – Dzięki zawartym tam informacjom i innym matkom ze stowarzyszenia wiem, że mam prawo mówić o tym, co się stało i co czuję.
Stronę internetową, a później stowarzyszenie założyła Monika Nagórko. – Poroniłam dwa razy. Nie wiedziałam, jak mam to przeżyć, jak rozmawiać z mężem i dzieckiem o tym, co się wydarzyło – wspomina. – Szukałam informacji, a wszystko, co znajdowałam, było po angielsku.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Mama...
    20.11.2008 09:41
    Nie ma dla kobiety, matki większego bólu od utracenia dziecka. Można by powiedzieć,jaki to ból po poronieniu ?
    Przecież nie nacieszyła się tym dzieckiem,nie widziała jak raczkuje, i gaworzy...Zapewne utracenie urodzonego,starszego dziecka jest większym bólem,niż...
    A jednak poronienie.czy urodzenie martwego dziecka jest ogromnym przeżyciem dla kobiety. Moje dziecko urodziło się w 35 tygodniu ciąży...było martwe ..nie miało szansy na przeżycie..Były łzy, i złość do Boga,i pytanie po co Ci mój syn.
    Dziś jestem mamą trójki dzieci..Dziękuję Bogu za Nie, a syn ..,leży ze swoim dziadkiem, mam nadzieję,że patrzy na mnie z góry,i czeka na mnie...
    Kiedyś spotkamy się.i będziemy razem.
  • RS Radom
    20.11.2008 11:03
    W książce pt.: "Uzdrowienie międzypokoleniowe" O. ROBERT DEGRANDIS opisuje "procedurę uzdrowienia" przez modlitwę dla matek, które przeżyły poronienie. Dzięki niej pomogłam mojej cioci, która trzy razy straciła dzieci przez poronienie. Pomagam w modlitwie tym matkom.
  • jendrzej
    20.11.2008 12:55
    Ciekawe czy mozna oglosic dogmat o tym ze dzieci nienarodzone ida prosto do nieba? No bo jaka jest roznica jesli chodzi o zbawienie dla np osoby gleboko uposledzonej psychicznie ktora dozywa starosci(bez chrztu) a takim dzieckiem???
  • .
    26.11.2008 12:43
    Mam 9 miesięcznego synka jest moim największym skarbem.Nim tak się stało poroniłam w 12 tygodniu bardzo ciężko mi było się z tym pogodzić gdyż ojciec dziecka się od emnie odwrócił i uważał ze to wszystko moja wina.Sama przechodziłam to wszystko po nocach nie spałam wszędzie na około mnie było pełno dzieci w telewizji na wystawach sklepowych dziecięce ubranka to był koszmar.Rodzina wolała o tym nie mówić.A dziś gdy się ciesze macierzyństwem spotyka mnie to po raz kolejny nie osobiście lecz mojego brata właśnie stracili trzecie dziecko.Przeżywam to razem z nimi jakbym to ja sama.. jakby to umarł kawałek mnie.Nikt im nie potrafi pomóc.Lekarz na dodatek powiedział do mojej bratowej "Głupia czemu ryczysz przecież nic się nie stało" Czy takie powinno być podejście lekarza.Dlaczego ludzie którzy pragną dziecka które by było otoczone miłością, dom w którym czeka na nie tyle osób nie jest dane przyjść na świat?Dlaczego pytam dlaczego.A ci którzy porzucają,bija,krzywdzą psychicznie, zabijają doznają tak wielkiego błogosławieństwa jakim jest rodzicielstwo.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...