Absurdalne zarzuty (Prymas Polski nie hamował procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki)

Zdumienie i oburzenie wywołuje artykuł w „Rzeczpospolitej”, w którym Cezary Gmyz stawia Prymasowi Polski zarzuty, jakoby odmawiał zeznań i hamował proces beatyfikacyjny ks. Popiełuszki Niedziela, 15 marca 2009



Moje oburzenie jest tym większe, że sprawa jest jasna. Przygotowując książkową biografię ks. Jerzego, a także inne publikacje na temat Kapłana Męczennika, rozmawiałam na ten temat zarówno z Księdzem Prymasem, jak też z członkami Trybunału Beatyfikacyjnego, studiowałam również setki różnych dokumentów (IPN, MSW i innych archiwów) i wiem, że prawda jest inna niż ta przedstawiana ostatnio w mediach.

Świadek

Po pierwsze – nie jest tak, jak pisze Cezary Gmyz, że Prymas nie złożył zeznań w procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego, gdyż „ich świadomie odmówił” i że to była „największa przeszkoda do beatyfikacji”.

Owszem, kard. Glemp zeznań rzeczywiście nie złożył, jednak na wniosek nie tyle swój, co Trybunału Beatyfikacyjnego, który uznał, że publiczne wypowiedzi Prymasa na temat ks. Jerzego są znane i w zupełności wystarczają do przebiegu procesu. Zresztą, Prymasa mógł przesłuchać tylko Trybunał Stolicy Apostolskiej. Według bowiem starej zasady prawnej, nie mógł on złożyć wyjaśnień przed Trybunałem Diecezjalnym, który sam powołał. Rzym widocznie doszedł także do przekonania, że nie ma potrzeby takiego przesłuchania. Nieprawdziwe jest zatem twierdzenie, że wynikła z tego jakakolwiek „przeszkoda do beatyfikacji” ks. Jerzego.

Warto też zauważyć, że wszelkie informacje na temat świadków w procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego są utajnione i nikt, a już na pewno Cezary Gmyz – nie ma dostępu ani do listy świadków, ani do treści zeznań.

Rozpoczął proces

Zarzut drugi dotyczy „niechęci Prymasa do wyniesienia na ołtarze ks. Jerzego i hamowania kultu męczennika”. Naprawdę trudno o większy absurd! Aby się o tym przekonać, wystarczy zapoznać się po prostu z genezą procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki.

Rozpoczął go bowiem nie kto inny, tylko właśnie kard. Glemp. Kiedy do kościoła św. Stanisława Kostki zaczęły napływać listy, w których ludzie dziękowali za doznane łaski za pośrednictwem ks. Popiełuszki, opracowała je i zebrała w pięciokilogramowy tom działająca przy kościele Służba Informacyjna, z Katarzyną Soborak na czele, i w 1994 r. przekazała Księdzu Prymasowi, który się zapoznał z materiałami i przychylnie odniósł do tej inicjatywy, dając zielone światło do rozpoczęcia procesu. Powołał wówczas w Warszawie Komisję ds. Przygotowania Procesu Beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki. Zespół pod kierunkiem ks. prof. Ludwika Królika dokonał oceny pism ks. Jerzego, przeprowadził badania teologiczne i historyczne i ponownie przedłożył je Prymasowi.

Wówczas kard. Glemp wystąpił do Konferencji Episkopatu Polski z wnioskiem o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. A kiedy 3 października 1996 r. biskupi zajęli przychylne stanowisko, kard. Glemp podjął kolejne starania: o uzyskanie zgody bp. Bronisława Dembowskiego z diecezji włocławskiej (miejsce męczeńskiej śmierci ks. Popiełuszki), aby postępowanie było prowadzone przez archidiecezję warszawską.

W końcu, to kard. Glemp wystąpił do Watykanu o zgodę na rozpoczęcie procesu na szczeblu archidiecezji warszawskiej. A po uzyskaniu zgody Stolicy Apostolskiej w grudniu 1996 r. mianował postulatora procesu i powołał trybunał beatyfikacyjny oraz Urząd Postulacji ds. Beatyfikacji (który do dziś zbiera łaski i cuda, jakie dokonują się za przyczyną ks. Jerzego).





«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama