Małe kroki do jedności

Dla chrześcijan w Europie nadchodzą trudne czasy. W dobie, w której otwarcie walczy się z krzyżem, ekumenizm jest szansą na jedność Kościoła oraz wyjście z antyreligijnego impasu. Niedziela, 17 stycznia 2010



Trudny dialog z protestantami

Wymierne rezultaty dialogu z prawosławiem pozwalają dobrze rokować na przyszłość. Przepaść, która zdawała się dzielić siostrzane

Kościoły, jest przede wszystkim mentalna, a nie doktrynalna i eklezjalna. Prawosławne pojmowanie natury Kościoła i sakramentów jest bardzo bliskie teologii katolickiej. – Dla mnie graniczy to z cudem, że mimo 1000 lat podziałów obie strony zachowały nie tylko tę samą wiarę apostolską, lecz także tę samą apostolską strukturę sakramentalną Kościoła – uważa kard. Kasper.

Inaczej i znacznie trudniej wygląda drugi filar ekumenizmu, jakim jest dialog ze wspólnotami protestanckimi. Choć mentalnie łatwiej nam się rozmawia, bo łączy nas ten sam obszar zachodniego kręgu kulturowego, to jednak doktrynalnie jesteśmy daleko od siebie. Większość protestantów nie ma zachowanej sukcesji apostolskiej, a więc pozbawiona jest święceń kapłańskich i Eucharystii. Poza tym uznają jedynie dwa, a nie tak jak prawosławni i katolicy, siedem sakramentów.

W ostatnim czasie trudności przysparza także wiele problemów wywołanych przez liberalizm na płaszczyźnie moralnej – np. w Kościele anglikańskim doszło do święceń kapłańskich i biskupich kobiet, do konsekracji biskupa homoseksualisty i do błogosławienia par tej samej płci. Efekty tych problemów widać najlepiej na przykładzie niektórych anglikanów, którzy chcą przyjąć katolicyzm. Podobne konflikty, choć w różnym stopniu, trapią także inne Kościoły i wspólnoty wywodzące się z reformacji.

Mimo tych trudności trzeba jednak docenić owoce dialogu, który od ponad 40 lat trwa z anglikanami, luteranami, metodystami i Kościołem reformowanym. W ciągu tego okresu udało się wyeliminować wiele podejrzliwości i wzajemnych uprzedzeń. Wspólnie określone zostały też wszystkie różnice i trudności we wzajemnych relacjach. Trzeba przyznać, że samo rozpoznanie problemu jest już częścią sukcesu. – Dzięki temu możemy razem iść naprzód, aby je wszystkie rozwiązać. Nie powinniśmy się zniechęcać tymi trudnościami – mówił w wywiadzie dla Radia Watykańskiego kard. Kasper.

Tysiąclecie jedności

Obecnie, gdy atakowany jest krzyż, najważniejszy z chrześcijańskich symboli, podzieleni wyznawcy Chrystusa zaczęli mówić jednym głosem. Poczuli zagrożenie, które ich jednoczy, a nie dzieli. W obronie krzyża – jak jeden mąż – stanęli zarówno katolicy, prawosławni, jak i protestanci. I to najlepiej świadczy, że mamy wspólne wartości, na których powinniśmy budować przyszłość Europy, chrześcijaństwa i niepodzielonego Kościoła. – Choć owoc takiego jednoczenia może być dobry, to jednak strach przed zagrożeniem nie jest najlepszą intencją. Ekumenizm powinien wypływać z miłości, a nie być odpowiedzią na współczesne zagrożenia – podkreśla bp Tadeusz Pikus.

Choć w pierwszym tysiącleciu nauka chrześcijańska wykuwała się wśród licznych herezji, to z niewielkimi wyjątkami udało się zachować jedność Chrystusowego Kościoła. Największe podziały przyniosło nam dopiero drugie tysiąclecie. Dziś, gdy przekroczyliśmy próg trzeciego tysiąclecia, niemal wszyscy chrześcijanie doszli do przekonania, że dalej tak być nie może. Nadszedł czas, by zamiast walczyć ze sobą – rozmawiać, a zamiast kłócić się – wspólnie się modlić. Dlatego też trzeba mieć wiarę i nadzieję, że trzecie tysiąclecie Kościoła upłynie pod znakiem ekumenizmu – będzie tysiącleciem jedności.




«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama