Historie robaczywych owoców, czyli niemiłosierna toksyczność grzechu

Zarówno Bóg, jak i szatan, pragną w człowieku zamieszkać. Bezdomne zło, chce, podobnie jak kiedyś Słowo zamieszkało między nami, zamieszkać w nas. Zło wtargnąwszy, staje się grzechem i osadza się w człowieku, tworząc coraz grubszą skorupę, aż do swoistej skamieliny. Głos Karmelu, 1/2007




Zarówno Bóg, jak i szatan, pragną w człowieku zamieszkać. Bezdomne zło, czyhające na zewnątrz, chce staranować bramy naszego serca i zamieszkać, podobnie jak kiedyś Słowo zamieszkało między nami, zamieszkało w nas. Zło wtargnąwszy, staje się grzechem i osadza się każdorazowo w człowieku, jak patyna, tworząc coraz grubszą skorupę, aż do swoistej skamieliny. Dlatego Biblia mówi o zatwardziałym, nieczułym na Boga i dobro, mrocznym sercu. Grzech można popełnić, a popełnia się rzeczy nieprzystojne, niebezpieczne. Można go popełnić, ale nie można się nim fascynować, gdyż jest on przyjaźnią ze śmiercią. Wchłaniając, czyniąc „swoim” zło, jednocześnie człowiek zostaje zatruty i niezdolny do życia. Cywilizacja śmierci jest cywilizacją grzechu, budowaniem na kłamstwie. A co jest podstawowym kłamstwem? Jest ich kilka. To, że ziemia i historia należą do człowieka (a nie do Boga), następnie to, że wszystko podlega wolności człowieka, (a nie ma żadnego ładu danego z góry, któremu należy się podporządkować), wreszcie, że człowiek jest domknięty w horyzoncie doczesności (a nie ma wieczności). Grzech z upodobaniem pracuje w takiej spłaszczonej perspektywie, bo w niej najłatwiej się zabija...

Do człowieka wślizguje się za pomocą pokusy. To stały „desantowy” element naszego nieprzyjaciela. Kiedy nie zakładamy filtru antypokusowego, nie bronimy się przed nimi, ale biernie przyzwalamy plądrować wnętrze, grzech rozrasta się jak chwast, zakorzenia i coraz trudniej go usunąć. Grzesząc, przede wszystkim dla siebie nie mamy miłosierdzia, a im dalej w niemiłosierną ziemię, tym więcej oskarżenia, irytacji, gniewu, zakłamania i obojętności na dobro.

Ideę zamieszkania można rozwinąć. Tajemnica grzechu podobna jest do owocu zamieszkałego przez robaka. Nie jest to niestety dostojny sposób obecności. Św. Teresa z Avila ukazuje kondycję takich dusz, w których niepodobna doliczyć się „mnóstwa robaków, które się w nich ukrywają i cnoty ich ogryzają, jak ów robak, który podciął bluszcz nad głową Jonasza” (Tw V 3,6). Robale niestety robaczą duszę, pożerają najlepsze, najwartościowsze składniki duchowego organizmu, zanieczyszczają go obrzydliwie swymi ekskrementami, a wtedy nieczystość uzyskuje nad wyraz dosadną prezencję. Robale nie tylko niszczą, one fabrykują robaczywe życie. Robaczywe życie polega właśnie na fabrykowaniu, na oszustwie: w udawanej mocy i zdrowiu lęgnie się słabość, choroba i upadanie; w roztaczanym blasku powierzchowności pojawia się w końcu niewyrazistość, zepsucie, i rozkład, a w dumie trwania bierze górę – bladość nieznaczenia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...