Uwięzieni w comie

Gdy ktoś z bliskich zapada w śpiączkę, życie całej rodziny gwałtownie się zmienia. Przynajmniej jedna osoba musi choremu, dorosłemu czy dziecku, poświęcić cały dzień. Przewodnik Katolicki, 8 lipca 2007




Wydarzenie miało miejsce przed siedmiu laty. Sześcioletnie wówczas dziewczynki Ola i Mania zażywały tabletki przeciwgrypowe. Jedna z nich, Ola, zakrztusiła się. Popiła wodą. Podczas tej czynności woda dostała się do płuc. Doszło do niedotlenienia mózgu. Tylko dzięki dramatycznej walce matki i lekarzy dziecko żyje, jednak dziewczynka zapadła w śpiączkę i trwa w niej do dziś.


Dzień Oli


„Rano po przebudzeniu Ola ma masaż, odpoczywa na tarasie. Później ćwiczenia rozluźniające. Dalej - [ćwiczenia] pionizujące w specjalnym urządzeniu o wysokości około półtora metra. Zapinamy ją na stojąco w pasach. Teraz potrzebne są do tego trzy osoby. Ola ma już mocno skrzywiony kręgosłup, nogi więc wędrują nie tam gdzie powinny. Trzeba i dolne i górne kończyny ustawić prawidłowo. Inaczej stan tylko się pogarsza. Wszystko przebiega pod kontrolą fizykoterapeuty [...] Dwa razy dziennie karmiona jest łyżeczką co trwa bardzo długo, bo przełknięcie każdego kęsa przychodzi z ogromnym trudem. Poimy ją pipetką. Staramy się pobudzać w Oli wszelkie zmysły, czytamy więc, puszczamy bajki na video, muzykę z płyt. Bardzo ważne są bodźce dotykowe, dlatego każda czynność pielęgnacyjna połączona jest z głaskaniem i przytulaniem. [...] Po wieloletniej rehabilitacji Ola mruga oczami. Czasem podniesie rękę. Są gorsze i lepsze momenty. W te lepsze, Ola bardzo uważnie śledzi co dzieje się dookoła, słucha. Mamy wtedy ze sobą kontakt emocjonalny [...] zdarzają się takie szczęśliwe chwile, gdy coraz wyraźniej czuję, że ona jest. Krótkie momenty skupienia, wyjścia na zewnątrz stopniowo się wydłużają. Jedna emocja przepływa w drugą. Np. radosne poruszenie przemienia się w wybuch żalu” [...].*


Brak odpowiednich ośrodków


Tak dzień Oli opisuje jej matka, Ewa Błaszczyk – osoba wyjątkowa, wybitna aktorka, symbol matki heroicznie walczącej o życie i zdrowie córki. Nie ukrywa swej wiary w Boga. To głównie dzięki niej opinia społeczna w kraju dowiedziała się, z jakimi problemami borykają się ludzie, których bliscy zapadli w śpiączkę. Ewa Błaszczyk jest założycielką Fundacji „Akogo?”, której zadaniem jest pomoc dzieciom będącym w śpiączce. Leczone przez kilka miesięcy w klinikach, trafiają do domów, bez możliwości uzyskania jakiejkolwiek pomocy rehabilitacyjnej. W polskich szpitalach nie ma możliwości długotrwałego leczenia osób pozostających w śpiączce. W wielu dużych miastach są kliniki apaliczne, czyli ośrodki, które zajmują się ludźmi w stanie wegetatywnym, jednakże chory może w nich przebywać nie więcej niż kilka miesięcy. W naszym kraju nie ma żadnej kliniki, w której „uśpieni” mogliby być poddani wieloletniej rehabilitacji. Nie prowadzi się też żadnych statystyk dzieci czy dorosłych będących w śpiączce. Tymczasem ludzie „wybudzeni” po latach opowiadają niemal ze szczegółami, co się wokół nich działo. Uwięzieni w comie byli bezradni. Tylko ogromna determinacja rodzin i przypadki wybudzeń, nawet po kilkunastu latach, pokazują, że ich powrót do normalnego życia jest możliwy.




* Ewa Błaszczyk, Krystyna Strączek, „Wejść tam nie można”, Wydawnictwo Znak, 2005
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...