Gdzie jest moja parafia?

Przed księdzem staje para młodych ludzi. Trzymają się za ręce, są uśmiechnięci i radośni: „My w sprawie ślubu. Chcemy ślubować w tym kościele, bo bardzo nam się podoba”. Przewodnik Katolicki, 14 września 2008



Którego kapłana nie ucieszy taka decyzja? „Proszę Państwa, bardzo się cieszę z Waszej decyzji, ale zdaje się, że nie jesteście z naszej parafii. W takiej sytuacji potrzebna jest zgoda księdza proboszcza narzeczonego lub narzeczonej. Narzeczona, wyraźnie zakłopotana, mówi, że jej blok chyba należy do kolegiaty, ale ona chodzi do kościoła na Brzezinki, bo tam jej najbardziej się podoba”. Narzeczony nie traci jednak rezonu. Mówi odważnie: „Przecież to XXI wiek, jesteśmy w Unii Europejskiej i w Strefie Schengen i chyba granic nie ma w Kościele. Czy w każdym kościele jest inny Pan Bóg? - pyta wyzywająco”.



Znak naszych czasów?


Wydaje się, że postawa tych młodych ludzi nie jest odosobniona, jednostkowa i że zjawisko to zaczyna narastać. Coraz więcej wiernych na temat swojej parafii dowiaduje się dopiero przy okazji zgłoszenia ślubu czy chrztu dziecka. Problem pogłębił się po wprowadzeniu katechezy do szkół, co doprowadziło do osłabienia więzi dzieci i młodzieży, a także ich rodziców, z rodzimą parafią. Widać to szczególnie w dużych miastach. Tam życie mieszkańców realizuje się w różnych częściach miasta, zanika społeczność sąsiedzka. Typ wielkomiejskiego myślenia dotyka też coraz bardziej społeczność wsi, chociaż jeszcze tam, w środowisku wiejskim i małomiasteczkowym, świat oparty jest na tradycyjnych, silnych, lokalnych więziach społecznych. W tym świecie przynależność do parafii jest jeszcze czymś naturalnym.



Pobożna turystyka


Dzisiaj, kiedy odległość nie stanowi problemu i w promieniu kilku kilometrów jest kilka świątyń, wierni mają możliwość swobodnego wyboru miejsca i czasu praktyk religijnych. Jakże różne bywają powody wybierania kościołów chociażby na niedzielną Eucharystię. Czasami jest to przywiązanie do świątyni lat dzieciństwa i młodzieńczych, innym razem szukanie kościoła, gdzie liturgia trwa najkrócej... Jedni zimą chodzą do klasztoru, bo tam najcieplej, a latem „Na skarpę”, bo tam dużo ławek przed kościołem. Jednym nie podoba się wystrój świątyni, innych denerwuje „politykujący” ksiądz, jeszcze inni szukają kościoła, gdzie liturgia jest dobrze przygotowana. Jeszcze inni w świątyni szukają doznań estetycznych. Czasami uczestnictwo we Mszy św. połączone jest z rodzinnym spacerem, innym razem z turystyką. Opowiadało mi kiedyś młode małżeństwo, jak to postawiło sobie za cel podczas wakacji, że w każdą niedzielę będzie uczestniczyć we Mszy św. w innym kościele i nawet brakło im dwóch niedziel, by odwiedzić wszystkie świątynie w mieście. Trudno jednak nie oprzeć się pytaniu, co było tam ważniejsze: turystyka z pobożnym dodatkiem czy religijność z dodatkiem turystyki?




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Beta
    24.09.2008 07:07
    Parafia jest jak najbardziej potrzebna. Należy chyba jednak postawić pytania, którego nie można doszukać się w artykule: jaka parafia? Zgadzam się że różnego rodzaju festyny, gra w bingo i tym podobne akcje są żywcem wzięte z supermarketu i nie mogą być podstawą budowania parafii. Jestem osobą wierzącą i wiem gdzie jest moja parafia. Najczęściej jednak jeżdżę na niedzielną Eucharystię do Dominikanów. Dlaczego? Bo tam jest piękna, dobrze przygotowana liturgia. Autor artykułu tylko w jednym miejscu zaznaczył, że to może być motyw wybrania nie swojej parafii. A wielu moich znajomych wybiera uczestniczenie we Mszy Świętej właśnie ze względu na piękno liturgii. Nie ma to nic wspólnego z akcjami promocyjnymi parafii. Tam po prostu kapłani robią swoje-są specjalistami od dusz ludzkich i przekazywania wiary.
  • arte
    24.09.2008 11:33
    Właśnie, jak iedys bylam bardzo zaangazowana w moją parafie i w pewnym sensie byla ona prawie całym moim światem...bylam tam w Oazie itd...ale to ze jakas parafia jest z definicji srodowiskiem wzrostu nie musi koniecznie oznaczac ze tak bedzie i w praktyce...do pewnego momentu Oaza i parafia byly moim srodowikeim wzrostu owszem, ale obecnie nie moglyby juz byc...wiec jestem gdzies indziej w innej Wspolnocie, nie w mojej parafiii....i chodze tam bo tam jest moje nowe srodowisko wzrostu....gdybym zostala w parafii to pewnei stanelabym w miejscu przynajmniej na jakis czas, wiec chyba nei o to chodzi ba za wszelka cene kogos przy parafii zatrzymac prawda? A jesli juz, to trzeba mu tez cos zaoferowac - oczywiscie nie supermarketowego ale duchowego....a tak niestety w iwelu miejscach jeszcze nei jest...
  • ida
    24.09.2008 12:48
    msze św. u Dominikanów bardzo lubię i często w nich biorę udział. Ale piękno tych spotkań jest skutkiem również współpracy Dominikanów z wiernymi. W niedzielę i święta staram się być w swojej parafii, bo do niej należę. jeżeli widzę jakieś braki, to pytanie co zrobiłam ze swojej strony aby to zmienić? Bo wiele można zmienić, albo przynajmniej podjąć taką próbę.
    gdy podoba mi się sposób w jaki żyją znajomi to czy rozwiązaniem jest opuszczenie swojej rodziny i przeniesienie się do cudzej? czy raczej refleksja co mogę zmienić w swojej aby było lepiej? Dla mnie parafia to żywy organizm do którego należę nie tylko jako biorca ale też jako dawca.
  • Piotr
    24.09.2008 13:57
    W całości zgadzam się z P. Beatą.Też jestem osobą wierzącą znającą swoją Parafię,ks. Proboszcza z nazwiska i imienia,ale od pewnego czasu omijam swój kościół parafialny.
    Przypomina mi się stare powiedzenie "Jeżeli nie chcesz stracić wiary trzymaj się daleko od swojej fary".Nie chciałbym w tym miejscu generalizować,ale skoro widać coraz mniej osób w kościele,coraz mniej chętnych do angażowania się w pracy na rzecz swojej Parafii ,to należałoby potraktować to jako sygnał,że coś w Parafii nie gra.Jest to moment w którym należałoby się zastanowić i zapytać wiernych co zmienić by "emigranci" zechcieli powrócić do swego prawowitego kościoła.
    To jednak wymaga od Proboszcza odwagi i wprost gigantycznej pokory.
    Czy sptkałeś się Drogi Parafianinie z pytaniem:Jaka jest Parafia Twoich marzeń,pragnień ,co Ci się w niej podoba ,co uważasz że należałoby zmienić?
    Jeżeli i owszem ,to wiem że pewne postulaty powtarzają się niemal we wszystkich wypowiedziach osób świeckich,i to mocno wierzących,zadając kłam twierdzeniu, że "nic im się nie chce".
    A może nie chce im się angażować w sterylny świat ułożony przez wszechwładnego ks Proboszcza,kreującego obraz Parafii jako cytadeli,w obrębie której jest określona liczba osób "zamykających się " w miejscu świętym, tworzących środowisko "wzajemnej adoracji",jakiś zamknięty świat w opozycji do tego zewnętrznego-uważanego zawsze za gorszy?

    Parafia nie jest instytucją Boską.Jest instytucją ludzką,a zatem ma potrzebę odnawiania się i dostosowania się do nowych czasów. Trzeba mieć jednak odwagę odejść od sposobów i metod pastoralnych,które były ważne w przeszłości,a w dzisiejszych czasach okazują się nieodpowiednie.
    Na pytanie tytułowe ks. Tadeusza Miłka nie znajdziemy odpowiedzi, jeżeli najpierw nie postawimy sobie pytania które formułowane było w dokumentach II Synodu Plenarnego:
    CZY PARAFIA ,TO PIRAMIDA -HIERARCHICZNA ORGANIZACJA ,NA CZELE KTÓREJ STOI PROBOSZCZ,MYŚLĄCY,DECYDUJĄCY I PRACUJĄCY ZA WSZYSTKICH,CZY TEŻ -WSPÓLNOTA WSPÓLNOT SKONCENTROWANYCH WOKÓŁ DUSZPASTERZA ,BĘDĄCEGO JEJ ANIMATOREM?
    Tezy ,propozycje i wskazówki zawarte w książkach ks.Mieczysława Nowaka pt."O nową wizję Parafii" czy ks.Leszka Slipka pt. "Parafia jakiej pragnę"pozostaną tylko w swerze marzeń , jeżeli na serio nie wezmą ich do serca wszyscy Proboszczowie.
    W przeciwnym wypadku coraz częściej z ambony będziemy słuchać słowa kierowane do wiernych:"Czy ta lista podziękowań nie powinna być dłuższa?,czy nie mogło na niej być i Ciebie?,dlaczego Ciebie zabrakło?,dlaczego Was zabrakło?!.Pytań rodzi się jeszcze znacznie więcej.Oby znalazły twórczą odpowiedź."
    A może w takim przypadku usiądziemy i odpowiedzi poszukamy razem - wspólnie?!!!

    Parafianin.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...