Dwie miary

Skoro oprawcy byli tylko uwikłanymi, tragicznymi bohaterami, to czy zbrodnie były zbrodniami, a reżim pewnie taki trochę papierowy? Przewodnik Katolicki, 26 października 2008



Nie mogę się nadziwić łamańcom logicznym, których dziś dopuszczają się nie tyko niektórzy moi koledzy po fachu, ale i szacowne autorytety.

Wściekły atak na IPN i obrona generała Jaruzelskiego w związku z procesem o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą nie przeszkadza im gloryfikować Lecha Wałęsy jako jedynego i niepodzielnego zwycięzcy nad wstrętnym morderczym reżimem.

A przecież miara zwycięstwa i zasług bohatera Lecha powinna być w takim razie wprost proporcjonalna do okropieństw zwalczanego przez niego systemu. Tylko, że tu napotykamy już na zawijasy. Okazuje się, że ikonę reżimu – Jaruzelskiego, należy dziś bronić (jako tragicznego bohatera - wręcz ofiarę historycznych zawirowań) przed choćby symboliczną próbą rozliczenia.

Skoro oprawcy byli tylko uwikłanymi, tragicznymi bohaterami, to czy zbrodnie były zbrodniami, a reżim pewnie taki trochę papierowy? Więc nad czym to zwycięstwo Lecha? Rafał Ziemkiewicz w tekście opublikowanym w „Rzeczpospolitej” „Łaskawość Chwina” zwraca uwagę na jeszcze jeden paradoks.

Obrońcy uznają wersję generała i powtarzane przez niego argumenty propagandy PRL, że stan wojenny zapobiegł krwawej wojnie domowej, bo „S” gromadziła broń i szykowała już listy działaczy komunistycznych do zamordowania. Nie przeszkadza to im uroczyście celebrować rocznicę otrzymania przez Wałęsę Pokojowej Nagrody Nobla. Nagrody, która w swej istocie była podkreśleniem właśnie pokojowego charakteru działań „Solidarności” i wyrzeczeniem się przez związek przemocy.

Kolejnym paradoksem jest szum wokół fatimskiego zamachu na Jana Pawła II. Rewelacje ujawnione przez kard. Dziwisza budzą ogromne zainteresowanie. Sam kardynał daje do zrozumienia, że jest depozytariuszem wielu tajemnic z życia Ojca Świętego. Niewątpliwie należy docenić troskę i upór w wyświetlaniu wszelkich niepoznanych jeszcze faktów z życia naszego Papieża. W szczególności tych, które mogą mieć związek z usiłowaniem jego zabójstwa.

Osobiście trudno mi pogodzić to z postawą, jaką przyjmuje kard. Dziwisz w sprawie badań nad archiwami. Przecież wiele tropów dotyczących zamachu z 13 maja 1981 roku wskazuje, że w przygotowaniu do zamordowania Ojca Świętego możliwy był udział polskiej SB. Nie wyjaśniono do tej pory tego wątku.

Także informacje, że ludzie powiązani z zabójstwem ks. Jerzego byli na Placu św. Piotra w dniu zamachu na Papieża, nie spowodowały dalszych rzetelnych dociekań. Czy uda się wyjaśnić te tajemnice, jednocześnie respektując postulat kard. Dziwisza, który mówi, aby zamknąć archiwa IPN na kolejne 50 lat?


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama